Rynki są wyczulone na negatywne informacje. Wnioski z tego mogą być
ciekawe, bo to oznaczałoby, że potencjał dla przeceny jest ograniczony.
Paradoks? Nie zupełnie. Jeśli szuka się okazji do sprzedaży i nawet mało
istotne informacje już powodują strach i reakcję rynku, to znaczy, że
podaż może dość szybko się wyczerpać. Taka sytuacja nie oznacza
perspektywy mocnego wzrostu, ale wydaje się, że i spadek cen nie powinien
trwać zbyt długo. To jednak będzie do sprawdzenia w kolejnych tygodniach.
Na razie ten pesymizm napędza rynek. Obserwujemy odbicie po chwilowym
osłabieniu spowodowanym prawdopodobnie rekordem ceny ropy. Za chwilę
pojawią się informacje dotyczące dynamiki płac w Polsce (prognoza mówi o
wzroście o ok. 11 proc.), inflacji (prognoza 4,1-4,2 proc.) oraz tempie
wzrostu zatrudnienia. Dane o bilansie płatniczym zwykle mocno zmienne nie
będą przykuwały aż tak dużej uwagi. Wzrost płac jest teraz najważniejszy,
bo to główny czynnik wpływający na wzrost napięć inflacyjnych. M 60-61