Zmiany wartości indeksów amerykańskich nie były wczoraj wielkie. Średnia
przemysłowa straciła 1,5 proc., indeks S&P500 spadł o 1,6 proc., a indeks
Nasdaq o 1,2 proc. Widać więc, że nie był to dzień przełomu. Widać także,
że podobnie jak u nas, sprawy we własne ręce wzięła podaż. Trzeba
przyznać, że nic wielkiego nie pokazała. Bernanke i Paulson pędzili sporo
godzin na przekonywaniu kongresmenów do swojego planu. Czytając ich
wypowiedzi można odnieść wrażenie, że amerykański sektor finansowy czeka
zagłada, a kongres musi się zrzucić na opłacenie jakiegoś superbohatera,
który uchroni wszystkich przed najgorszym. To przypomina wręcz błaganie o
pieniądze. "Liczy się każda godzina" mówi Paulson. Przedłużanie procesu
podjęcia decyzji może mieć fatalne skutki, czyli trzeba to czytać jako
"pomyślcie, co powiedzą o Was wasi wyborcy, gdy dowiedzą się, że nie
stanęliście na wysokości zadania". Przeciwnicy planu są aktywni, ale
biorąc pod uwagę okoliczności raczej nie należy wątpić, że plan przejdzie.
Choćby z tego względu, że nie ma alternatywy, którą by chciano
przeprowadzić z równą ochotą. Budowanie nowego planu zajmie więcej czasu,
a teraz podobno nie ma za wiele. Przed sesją i w jej trakcie nie pojawiły
się żadne poważniejsze informacje, a wiec serwisy każdą zmianę wycen
tłumaczyły nadziejami (gdy ceny akcji rosły), bądź obawami (gdy spadały)
związanymi z planem B/P (Bernanke/Paulson). Aż dziwne, że nikt nie widzi,
że to lekko śmieszne jest.
Po sesji było już lepiej i tu już można określić w sporym
prawdopodobieństwem, dlaczego było lepiej. Okazuje się, że Warren Buffett
wchodzi w Goldman Sachs. Jedna akcja banku na zamknięciu regularnych
notowań kosztowała 125 dolarów. Ogłoszono, ze kierowany przez Buffetta
Berkshire Hathaway (cena 1 akcji na zamknięciu wczorajszej sesji wynosiła
128800 dolarów) wyłoży 5 mld dolarów na zakup uprzywilejowanych akcji GS
oraz opcję zakupu akcji za kolejne 5 mld dolarów w ciągu najbliższych
pięciu lat po cenie 115 dolarów za sztukę. Wejście Buffetta wszystkim się
spodobało. Dzięki tej informacji zyskał zarówno sam GS, ale i spora grupa
spółek sektora finansowego. Czy słusznie to już inna sprawa. Faktem jest
jednak, że dzięki temu kontrakty w USA notują lekkie plusy względem
wczorajszego zamknięcia. Można przypuszczać, że w tej sytuacji spadek cen
z regularnej sesji nie będzie dla nas aż tak wielkim ciężarem. Otwarcia
oczekiwać należy w okolicy wczorajszego zamknięcia lub nieco poniżej.
Reszta sesji? Dziś prawdopodobnie znowu będziemy świadkami walki w okolicy
poziomu piątkowej luki. W trakcie dnia pojawi się kilka wiadomości makro z
decyzją RPP na czele. Szanse na jakieś zaskakujące informacje są raczej
niewielkie.