Wczorajsza sesja w USA nie była szczególnie interesująca. Rynek jeszcze
żył informacją o ruchu zakupowym Buffetta. Zaczęto się zastanawiać.
Barclays kupuje część Lehman Bros. Bank of America kupuje Merrill Lynch, a
teraz Buffett ładuje miliardy dolarów w Goldman Sachs. Czy to są oznaki
zbliżającej się poprawy? Skoro wszyscy na rynku płaczą, to może faktycznie
niżej nie będzie, te informacje powinny dać do myślenia. Takie m.in. głosy
się podnoszą. Jak to więc jest z tymi zakupami? Owszem, dokonano kilku
transakcji, ale warto zwrócić uwagę na fakt, że nie mają one celu
spekulacyjnego, ale typowo biznesowy. Uznano, że wyceny są na tyle
atrakcyjne, że podjęto decyzję o tym, by się zaangażować. Ocena dokonana
była nie tylko z punktu widzenia analizy sytuacji na rynku, ale także
własnej działalności. Musiano ocenić moment zakupu nie tylko ze względu na
poziom ceny, ale także koszt alternatywny braku zakupu, gdyby jakiś inny
podmiot dokonał przejęcia. Biznesowe nastawienie do inwestycji sprawia, że
tu nie szuka się najniższej możliwej ceny, choć oczywiście odgrywa ona
rolę. Tu spogląda się na obecne wyceny w punktu widzenia możliwości
osiągnięcia zysku w przyszłości. My za to mamy zupełnie inny punkt
widzenia. Gracze nie kierują się tu biznesem i rodzajem działalności.
Spekulantów interesuje tylko cena. To, by kupić możliwie najtaniej, a
sprzedać możliwie najdrożej. Z punktu widzenia spekulanta posunięcia
kapitałowe w USA wcale jeszcze nie muszą oznaczać, że obecnie mamy do
czynienia z dołkiem, choć pewnie za parę lat zakupy dokonywane w tej
chwili będą oceniane pozytywnie. Spekulant nie ma jednak takiego horyzontu
czasowego. Musi rozstrzygnąć, czy ten sam zakup będzie pozytywnie oceniany
za miesiąc, czy pół roku, a tu już takiej pewności nie ma. Warto więc
powstrzymywać się z decyzjami małpującymi ruchy wielkiej. Tu motywy i
ograniczenia są nieco inne.
Wracając do sesji, to poza Buffettem nic więcej się nie wydarzyło, a i to
przecież zostało ogłoszone dzień wcześniej. Cały czas trwa walka o
przepchnięcie planu B/P przez Kongres. Temat jest ciągle na czołówkach,
ale na notowania już za bardzo nie wpływa. Pojawiły się za to informacje
dotyczące sprzedaży domów na rynku wtórnym. W tym wypadku obserwowane
tendencje zostały zachowane. Dane okazały się nieznacznie gorsze od
prognoz. Na tyle nieznacznie, że ich wpływ na notowania był bardzo
ograniczony. Brak zaskoczenia nie oznacza jednak, że nie ma się czym
martwić. Mamy bowiem potwierdzenie dalszego osłabienia na rynku wtórnym.
Dziś otrzymamy analogiczne dane dotyczące nowych domów. Oficjalne prognozy
mówią o niewielkiej poprawie.