Wydawało się, że sesja w Stanach będzie kolejną sesją przeceny. Gdy
rozpoczęła się ostatnia godzina notowań wszystko się zmieniło. Rynek z
minusów wyszedł na plusy. Średnia przemysłowa i indeks SP500 zakończyły
dzień ponad poziomem wcześniejszego zamknięcia. Dając nadzieję tamtejszym
bykom na obronienie dołka z 10 października. Taka sytuacja byłaby
korzystna dla naszych łapaczy dołków, gdyby nie pewne przeszkoda. Już
wielokrotnie się zdarzało, że akcja z ostatniej godziny notowań w USA
ustawiała pozytywnie nasz rynek na początku dnia. Tym razem mechanizm może
nie zadziałać, gdyż rynki azjatyckie nie podchwyciły końcowego optymizmu
Amerykanów. Mamy tam mocną przeceną, co też obniża poziom notowań
kontraktów na indeksy amerykańskie.
Można więc podejrzewać, że początek naszych notowań nie będzie tak dobry,
jakby mógł być, gdyby rynki azjatyckie choć utrzymały swojego poziomu.
Wydaje się, że zaczniemy jednak spadkiem cen. Utrudni to akcję podnoszenia
rynku zainicjowaną w połowie wczorajszej sesji. Nie można wykluczyć, że w
trakcie dnia pojawią się nowe minima bessy. Problemy byków płyną także z
rynku walutowego, gdzie po "nocnym" lekkim osłabieniu się dolara, ten
znowu się umacnia, co wpływa negatywnie na wycenę złotówki.
Dziś w trakcie sesji pojawią się dane makro. Nie będzie ich wiele. O 10:00
poznamy wartość wstępnych szacunków wskaźników PMI liczonych dla strefy
euro. Na koniec sesji zaplanowana jest publikacja wielkości sprzedaży
domów na rynku wtórnym w USA. Wraz ze sprzedażą domów na rynku pierwotnym
dane te będą tworzyć ważny tandem umożliwiający ocenę perspektyw
zatrzymania trendu spadkowego na rynku nieruchomości. Na razie wyhamowuje
tempo spadku, ale sam spadek cen na razie ma miejsce.