Trudno tą sesję nazwać paniką kupna. Ceny rosną, owszem, ale obrót na

kolana nie powala. Zaraz rozpocznie się ostatnia godzina sesji, a na

liczniku jest zaledwie 810 mln złotych. Pewnie po zamknięciu 1 mld złotych

będzie przekroczony, ale to nie wygląda na olbrzymi atak popytu wykonany z

myślą o nowej hossie, jak chciałoby część mediów. Radziłbym zachować

ostrożność. Na nową hossę przyjdzie czas. Z 65-66