Wczorajsza sesja w Stanach zakończyła się wzrostem tamtejszych indeksów o
ok. 2 proc. Oczywiście serwisy przyznały zgodnie, że była to reakcja na
cięcie stóp z dnia poprzedniego oraz mniejszy do prognoz spadek PKB, o
czym dowiedzieliśmy się wczoraj. Osobiście mam poważne wątpliwości, czy
wczoraj opublikowane dane faktycznie mają coś wspólnego z tą zwyżką.
Zresztą biorąc pod uwagę zmienność w ostatnich tygodniach te 2 proc. to
niezbyt wiele, a więc szukanie jakiejś szczególnej przyczyny może być zbyt
sensowne. Wracając do PKB, to warto sobie uświadomić, że różnica między
spadkiem o 0,5 proc. (jak prognozowano), a spadkiem o 0,3 proc. (jak
podano) to faktycznie różnica kilku setnych procenta. Biorąc pod uwagę
dokładność wstępnych szacunków PKB spokojnie można stwierdzić, że mieści
się ona w przestrzeni błędu. Zresztą część składników, które były brane
pod uwagę przy obliczaniu PKB były po prostu estymowane. Zauważmy, że przy
kalkulacji wstępnego PKB nie bierze się pod uwagę pełnych danych za
wrzesień, a jedynie estymacje tych wielkości opartych o dane z lipca i
sierpnia. Poza tym nawet dane z tych dwóch miesięcy poddawane są rewizjom.
Wrzesień w tym roku był miesiącem szczególnym, a więc estymacje mogą
okazać się mniej skuteczne. Wszystko razem sprawia, że dokładność
wczorajszej publikacji może nie być duża. Ostatecznie równie dobrze może
się okazać, że spadek był większy, lub go w ogóle nie było. Zatem różnica
0,2 proc. w skali roku to przysłowiowy pikuś i nikt raczej na taką różnice
nie reaguje angażowaniem kapitału.
Rozważania o wpływie różnych czynników na notowania w USA można prowadzić
długi, choć na początku dzisiejszej sesji na naszym rynku będą miały
mniejsze znaczenie. Obecnie bowiem mamy minusy na amerykańskich
kontraktach. Nikkei zakończył dzień spadkiem o ponad 5 proc. Co ciekawe,
wydarzyło się w sytuacji, gdy oczekiwano po banku Japonii obniżki stóp
procentowych. Ta faktycznie się pojawiła. Stopy zostały obniżone z 0,5 do
0,3 proc. Nie widać wielkie radości na rynkach z tego powodu. Pewnie w
komentarzach dowiemy się, że ta decyzja była już zdyskontowana. Tak, była.
Tak samo, jak była zdyskontowana obniżka w USA, ale mimo to karmi się
czytelników tym, że rynek cieszy się z tej decyzji już drugi dzień.
Otwarcia na naszym rynku należy się spodziewać blisko wczorajszego
zamknięcia, lub nieco poniżej. Popyt będzie zapewne stara się odrobić
część wczorajszych strat z końca sesji. Może być z tym ciężko. Nie jest
bowiem wykluczone, że najbardziej dynamiczną fazę korekty mamy już za
sobą. Teraz może pora na parodniowe cofnięcie się, by później spróbować
ponownie podnieść rynek. Może to potrwać kilka dni.