Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego decyzje amerykańskiej Rezerwy Federalnej doprowadziły do korekty cen złota.
  • Na czym polega rosnący rozdźwięk między rynkiem finansowym a popytem fizycznym.
  • Jakie strategie wobec złota przyjmują fundusze ETF, a jakie banki centralne.
  • Jak potężny popyt z Chin wpływa na długoterminowe fundamenty hossy na rynku kruszcu.

Goldman Sachs obniżył prognozę na koniec roku z 5400 do 4900 USD , Deutsche Bank wskazał na 4300 USD w trzecim kwartale , a Bank of America wycofał się z wcześniejszego celu na poziomie 6000 USD, uznając go za mało prawdopodobny w najbliższej przyszłości. Z kolei szwajcarski UBS sprowadził krótkoterminowy cel w rejon 3850–4000 USD.

Czytaj więcej

Goldman Sachs mocno tnie prognozy dla złota na 2026 rok

Pomimo tych rewizji, eksperci podkreślają, że średnia wycena kruszcu na koniec roku wciąż prezentuje się bardzo solidnie, a korekta ma charakter wyłącznie przejściowy.

– W tej chwili, jakby wyciągnąć średnią z nowych prognoz, to jest ona w okolicach 5000 USD, czyli dalej prawie 1000 więcej niż w tej chwili wynosi cena rynkowa. Natomiast banki wcale nie mówią, że to koniec tego byczego nastawienia, jeśli chodzi o cenę kruszcu, bo mówią, że krótkoterminowo rzeczywiście, wobec zmiany polityki pieniężnej Stanów Zjednoczonych, te ceny kruszcu mogą być w tym roku delikatnie niższe, niż wcześniej nam się wydawało, ale w długim terminie ceny kruszcu będą rosły. Cały czas banki inwestycyjne na całym świecie w kontekście złota przedstawiają bycze nastawienie – wyjaśnia Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

Za korektą cen złota stoją jastrzębie sygnały z Fed

Czerwiec przyniósł pierwszą wyraźną korektę na rynku metali szlachetnych po wieloletniej hossie. Złoto spadło poniżej 4 000 USD za uncję, co stało się głównym punktem odniesienia dla rynku w całym miesiącu. Choć gwałtowna przecena wywołała falę spekulacji o końcu boomu, czerwcowe spadki pokazały przede wszystkim, że krótkoterminowe wyceny stały się zakładnikiem polityki monetarnej USA, podczas gdy długoterminowe fundamenty rynku pozostają nienaruszone.

Czytaj więcej

Złoto już przy 4000 USD. Najniższy poziom od listopada ubiegłego roku

Warto zauważyć, że spadek poniżej 4 000 USD nie wywołał panicznej wyprzedaży na rynku fizycznym. Dla części inwestorów długoterminowych niższe ceny stały się okazją do zwiększenia ekspozycji na metale szlachetne, co ograniczało skalę dalszej przeceny.

Najważniejszym czynnikiem stojącym za czerwcową korektą nie była sama geopolityka, lecz zmiana oczekiwań dotyczących polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych.

Jastrzębie sygnały płynące z Rezerwy Federalnej sprawiły, że rynek zaczął zakładać utrzymanie wysokich stóp procentowych przez dłuższy czas. W efekcie umocnił się dolar, wzrosły rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, a część kapitału odpłynęła z funduszy inwestujących w złoto.

To przypomniało inwestorom o mechanizmie, który od lat pozostaje jednym z najważniejszych czynników wpływających na ceny metali szlachetnych – wyższe stopy procentowe zwiększają atrakcyjność aktywów przynoszących dochód, jednocześnie ograniczając popyt na złoto, które bieżącego dochodu odsetkowego nie generuje.

Fundusze ETF w odwrocie, banki centralne na zakupach

W czerwcu uwidoczniły się skrajnie różne podejścia do wyceny kruszcu w zależności od profilu inwestora. Dane z giełd towarowych oraz statystyki napływów kapitału wskazały na masowe zamykanie pozycji przez fundusze ETF, z których tylko w ostatnich miesiącach odpłynęły miliardy dolarów. To właśnie te odpływy z funduszy giełdowych były głównym hamulcem dla cen spot.

Zupełnie inaczej sytuacja wyglądała w segmencie transakcji fizycznych. Zakupy netto sektora oficjalnego osiągają historycznie wysokie poziomy, stabilizując rynek.

Najbliższe tygodnie będą odpowiedzią na pytanie, czy czerwcowa korekta była jedynie naturalnym etapem po wyjątkowo silnej hossie, czy początkiem dłuższego okresu słabości rynku.

Największą uwagę inwestorów będą przyciągały:

        Kolejne komunikaty Rezerwy Federalnej oraz dane dotyczące inflacji w USA,

        Zachowanie dolara i rentowności obligacji,

        Napływy lub odpływy kapitału z funduszy ETF opartych na złocie,

        Dalsza aktywność banków centralnych na rynku fizycznego kruszcu.

Jeżeli presja ze strony polityki monetarnej zacznie słabnąć, kruszec może stopniowo odbudowywać część strat. Jeżeli jednak rynek nadal będzie oczekiwał utrzymania wysokich stóp procentowych, zmienność prawdopodobnie pozostanie podwyższona.

– Obecna korekta na rynku złota nie wynika z pogorszenia fundamentów popytowych, lecz ze zmiany struktury przepływów kapitału. Po raz pierwszy od dłuższego czasu rynek zachowuje się niespójnie pomiędzy segmentem finansowym a fizycznym – mówi Łukasz Wydra, analityk Cashify Gold.

Jak zauważa, spadek poniżej 4000 USD za uncję został wygenerowany głównie przez fundusze ETF oraz inwestorów spekulacyjnych, którzy zareagowali na zmianę oczekiwań wobec polityki monetarnej w USA i wzrost rentowności obligacji skarbowych. Jednocześnie nie widać analogicznego osłabienia popytu strategicznego.

– Kluczowe jest to, że banki centralne pozostają aktywne po stronie zakupów, a rynek fizyczny nie wykazuje oznak kapitulacji. To utrzymuje podział rynku na segment finansowy, który reaguje na koszt pieniądza, oraz segment strategiczny, który działa w długim horyzoncie – tłumaczy Wydra.

Jak podsumowuje analityk Cashify Gold, w krótkim terminie o zmienności nadal będą decydować przepływy w ETF-ach. Jeśli przestaną sprzedawać, rynek się ustabilizuje. Jeśli nie – zmienność pozostanie wysoka.

W długim terminie ceny złota będą rosły

– W tej chwili, jakby wyciągnąć średnią z nowych prognoz, to jest ona w okolicach 5000 USD, czyli dalej prawie 1000 więcej niż w tej chwili wynosi cena rynkowa. Natomiast banki wcale nie mówią, że to koniec tego byczego nastawienia, jeśli chodzi o cenę kruszcu, bo mówią, że krótkoterminowo rzeczywiście, wobec zmiany polityki pieniężnej Stanów Zjednoczonych, te ceny kruszcu mogą być w tym roku delikatnie niższe, niż wcześniej nam się wydawało, ale w długim terminie ceny kruszcu będą rosły. Cały czas banki inwestycyjne na całym świecie w kontekście złota przedstawiają bycze nastawienie – wyjaśnia Michał Tekliński. Jak tłumaczy, złoto jest obecnie w stanie technicznego „zawieszenia” i czeka na konkretny katalizator makroekonomiczny. Jak słusznie zauważają analitycy Morgan Stanley, którzy prognozują 5200 USD w drugiej połowie roku, nie będzie to jedno wydarzenie, ale cały ciąg procesów – specyficzny miks inflacji, wysokich stóp, długu i kondycji gospodarki. Co najważniejsze, instytucje o zacięciu czysto strukturalnym, jak Wells Fargo, w ogóle nie zmieniły swojego silnie byczego nastawienia, podtrzymując cel 5300–5500 USDna koniec tego roku oraz nawet 6000 USDna koniec przyszłego. – Reasumując, podwyżki stóp procentowych krótkoterminowo wywierają presję na złoto, ale długoterminowo uderzą rykoszetem w kosmiczne zadłużenie USA. Kiedy rynek uświadomi sobie, że permanentny deficyt budżetowy i spadek siły nabywczej pieniądza są nie do zatrzymania, kapitał powróci do metali z podwójną siłą – podkreśla Michał Tekliński.

Ogromny popyt na złoto ze strony Chin

Zachowanie zachodnich rynków kontraktów terminowych rozmija się z potężnym popytem na fizyczny kruszec na Wschodzie, który buduje trwałe dno pod obecne wyceny.

– Podczas gdy giełdy w Nowym Jorku czy Londynie dostosowują się do jastrzębiej polityki monetarnej, Chiny wysyłają światu jasny sygnał, że obecne poziomy cenowe to doskonała okazja do zakupów – zauważa Michał Tekliński. Jak informuje ekspert, oficjalne dane celne pokazują, że w maju import złota do Chin wzrósł o 76 proc. w skali roku, osiągając poziom 163 ton. To najwyższy miesięczny import do Państwa Środka od 26 miesięcy. Łącznie od początku roku Chińczycy sprowadzili już 692 tony kruszcu. – Chiński rynek detaliczny oraz tamtejsi inwestorzy sprytnie wykorzystują fakt, że złoto na giełdach jest obecnie o około 25 proc. tańsze niż podczas historycznych maksimów z początku 2026 roku. Ten organiczny, gigantyczny popyt z Azji będzie skutecznie amortyzował wszelkie negatywne nastroje na rynkach papierowych. Długoterminowa hossa na złocie pozostaje niezagrożona, a obecne uspokojenie warto traktować jako rynkowe okienko pogodowe – podsumowuje Michał Tekliński.