Największymi nabywcami były Polska i Chiny, które zwiększyły swoje rezerwy odpowiednio o 18 i 10 ton. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że trend będzie kontynuowany. Aż 89 proc. banków centralnych deklaruje, że zamierza kontynuować zakupy złota w ciągu najbliższych 12 miesięcy.
Zakupy prowadzone przez banki centralne są dziś jednym z najmocniejszych fundamentów trwającej hossy na rynku złota. W mojej ocenie to właśnie one odegrały kluczową rolę w rozpoczęciu obecnego trendu wzrostowego. Intensywna akumulacja złota ruszyła po wybuchu wojny w Ukrainie, kiedy wiele państw zaczęło dostrzegać ryzyko związane z utrzymywaniem nadmiernej części rezerw w aktywach emitowanych przez inne kraje. Początkowo banki centralne mogły kupować złoto po cenach w okolicach 2000 dolarów za uncję. Dziś, mimo że notowania znajdują się znacznie wyżej, popyt ze strony tej grupy inwestorów pozostaje bardzo silny.
Wnioski są jednoznaczne. Dopóki banki centralne utrzymują zakupy na tak wysokim poziomie, trudno mówić o trwałym osłabieniu fundamentów rynku złota. Jest to popyt długoterminowy, niewrażliwy na krótkookresowe wahania cen i motywowany przede wszystkim względami strategicznymi. Oznacza to, że nawet okresowe korekty notowań mogą być ograniczane przez stały napływ kapitału ze strony instytucji, które budują swoje rezerwy z myślą o perspektywie wielu lat, a nie kolejnych kwartałów.