Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile ma wynosić budżet UE na lata 2028-2034 i jakie główne priorytety wydatkowe UE w nowej perspektywie.
  • Jak zmienią się zasady gry o unijne środki i dlaczego tradycyjna „narodowa koperta” traci na znaczeniu.
  • Jakie szanse dla polskiej gospodarki tworzy wzrost wydatków UE na obronność, mobilność wojskową i konkurencyjność gospodarki.
  • Jakie ryzyka dla przemysłu niesie nowa polityka klimatyczna UE i dlaczego biznes apeluje o neutralność technologiczną.

Wieloletnie ramy finansowe UE, czyli unijny budżet na lata 2028–2034 to blisko 2 biliony euro (co stanowi 1,26 proc. unijnego dochodu narodowego brutto), czyli o niemal 10 proc. więcej niż w latach 2021–2027. Będzie to jednak zupełnie inny plan finansowy, ponieważ Bruksela proponuje odejście od sztywnej alokacji środków na rzecz znacznie większej elastyczności, która pozwoli reagować na "permanentny kryzys" – od zagrożeń geopolitycznych po szoki energetyczne.

Podczas piątkowej debaty zorganizowanej przez Business & Science Poland w Przedstawicielstwie Komisji Europejskiej w Warszawie, kluczowi decydenci i przedstawiciele biznesu starali się odpowiedzieć na pytanie: jak ukształtować unijne ramy finansowe, by polska gospodarka nie tylko przetrwała, ale i wzmocniła swoją pozycję.

Koniec z „narodową kopertą”? Czas na walkę o fundusze centralne

Polska debata publiczna tradycyjnie ogniskuje się wokół wysokości tzw. „narodowej koperty”, jednak nadchodząca siedmiolatka wymusi na Warszawie zmianę myślenia. Nowy budżet to w dużej mierze instrumenty zarządzane centralnie z Brukseli, takie jak Europejski Fundusz Konkurencyjności (ECF), który ma stać się kluczowym źródłem finansowania innowacji, cyfryzacji i zielonej transformacji.

Grzegorz Radziejewski, szef Gabinetu Komisarza Piotra Serafina, podkreślał, że w obecnym budżecie aż 90 proc. środków jest zablokowanych w sztywnych alokacjach na konkretne cele, co niemal uniemożliwiło reakcję na wciąż wybuchające kryzysy, takie jak wojna w Ukrainie czy pandemia. W nowym rozdaniu „wajcha” ma zostać mocno przesunięta w stronę elastyczności, co dla polskich firm oznacza konieczność bardziej aktywnego ubiegania się o środki bezpośrednio w Brukseli zamiast opierać się głównie na funduszach przydzielanych na poziomie krajowym i regionalnym.

Czytaj więcej

Panel Ekonomistów: wydatki państwa do gruntownego przeglądu

Jakie nakłady z budżetu UE na obronność

Absolutną nowością i jednym z najważniejszych filarów budżetu 2028–2034 jest bezpieczeństwo i obrona. To już nie tylko badania i rozwój, ale realne budowanie zdolności obronnych kontynentu. Europoseł Michał Szczerba wskazał na gigantyczny, niemal dziewięciokrotny wzrost nakładów w tym obszarze – z niespełna 15 mld euro do aż 131 mld euro w ramach tzw. okna obrony i przestrzeni kosmicznej.

Dla polskiej gospodarki szczególną szansą jest „mobilność wojskowa”, na którą budżet ma wzrosnąć z 2 mld do 18 mld euro. Trzy z czterech strategicznych korytarzy mobilności w Europie będą przebiegać przez Polskę, co otwiera drogę do wielkich inwestycji infrastrukturalnych o podwójnym zastosowaniu – dróg, mostów i linii kolejowych, realizowanych we współpracy z sektorem prywatnym. Ministerstwo Finansów zapowiada przy tym walkę o specjalne rozwiązania dla regionów przygranicznych z Rosją i Białorusią, gdzie ryzyko inwestycyjne jest najwyższe.

Czytaj więcej

Mariusz Zielonka, Konfederacja Lewiatan: Polska będzie miała najszybciej rosnącą gospodarkę

Ile Polska dołoży do wspólnego budżetu

Negocjacje dotyczące budżetu UE na lata 2028–2034 powinny zakończyć się w grudniu 2026 r., co pozwoliłoby uniknąć szkodliwego dla gospodarki dołka inwestycyjnego. Jurand Drop, wiceminister finansów, zaznaczył, że priorytetami Polski są przede wszystkim polityka spójności, wspólna polityka rolna oraz kwestie obronnościowe. Minister odniósł też do kwestii dochodów budżetu UE, podkreślając, że resort finansów aktywnie pracuje nad tym, aby system wpłat był sprawiedliwy i pozbawiony cech regresywności. Jako gospodarka nadrabiająca zaległości i stająca się coraz bogatszą, Polska będzie naturalnie wpłacać do unijnej kasy większe kwoty, dlatego dla rządu kluczowe jest, aby te obciążenia były „rozsądne” i nie hamowały tempa wzrostu gospodarki.

Minister Drop przyznał, że kwestia nowych tzw. zasobów własnych UE jest jednym z najbardziej emocjonujących elementów rozmów, a negocjacje wymagają pogodzenia sprzecznych interesów wielu stron. Ale jego zdaniem efekt końcowy powinien być dla Polski korzystny.

Czytaj więcej

UE nie wyciąga wniosków z wysokich cen energii. Raport Draghiego stoi w miejscu

Przemysł pod presją: Między ambicjami a realiami

Mimo optymizmu polityków, głos biznesu podczas debaty był pełen rezerwy. Aleksandra Karpińska, dyrektor wykonawcza ds. regulacji i zgodności w koncernie ORLEN S.A. zwróciła uwagę na potężną lukę inwestycyjną. Potrzeby sektora przemysłowego w zakresie dekarbonizacji szacuje się na 38–48 mld euro rocznie, podczas gdy środki przewidziane w nowym funduszu ECF na ten cel są wielokrotnie niższe. Biznes apeluje o neutralność technologiczną i wsparcie dla technologii przejściowych, takich jak gaz ziemny czy wychwytywanie CO2 (CCS), które pozwolą utrzymać konkurencyjność bazy przemysłowej w regionie.

Pojawia się również obawa o „kij i marchewkę” – przedsiębiorcy ostrzegają, że zbyt rygorystyczne normy środowiskowe (zasada DNSH – do no significant harm, czyli „nie czyń poważnych szkód”) i bariery administracyjne mogą wypychać produkcję poza Europę, do USA czy Chin. Grzegorz Radziejewski zapewnił jednak, że intencją Komisji jest uproszczenie tych zasad i skrócenie „czarnej listy” wyłączeń, choć ostateczny kształt przepisów będzie wynikiem trudnych negocjacji między państwami.

Regiony i fundusz spójności: Ewolucja zamiast rewolucji?

Choć nowy budżet UE staje się bardziej scentralizowany, Polska nie rezygnuje z walki o politykę spójności i wsparcie dla rozwoju regionalnego. Monika Sikora z Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej podkreślała, że w tym kontekście mowa raczej o ewolucji niż rewolucji, choć nowa propozycja rzeczywiście będzie znacząco odbiegać od tego, co znaliśmy do tej pory. Kluczowe jest to, że w nowym modelu utrzymano założenie, by 44 proc. środków trafiało do regionów, co oznacza kwotę ok. 35 mld euro. Zmienia się jednak logika wydatkowania – system ma być oparty na rezultatach, na wzór KPO, co budzi obawy samorządów o konieczność planowania kosztów z dużym wyprzedzeniem oraz ryzyko zwiększonej centralizacji decyzji w Brukseli i Warszawie.