Kurs złota wynosił we wtorek rano 4702 dol. za uncję, ostatni raz powyżej 5 tys. cena były w czasie ataku USA na Iran. Korekta, która potem przyszła, nie odpuszcza, kurs jest też mocno rozchwiany. Czy sądzi Pan, że złoto racjonalnie reaguje na to, co się dzieje na świecie?

Wiele osób prawdopodobnie było zdziwionych zachowaniem kursu złota w świetle dzisiejszych napięć geopolitycznych, ponieważ im więcej tych napięć się ujawniało, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, tym bardziej złoto się cofało, a nie biło kolejne rekordy. Musimy jednak pamiętać o tym, że jeżeli potraktujemy złoto jako polisę ubezpieczeniową właśnie od napięć geopolitycznych, czy ryzyk w systemie finansowym, to gdy takie ryzyka się materializują, część osób, która w poprzednich miesiącach kupowała złoto, dziś po prostu realizuje zyski. Gdy sytuacja robi się na tyle napięta, że wchodzimy na rynkach w fazę poszukiwania płynności, czyli globalnego delewarowania, również złoto jako instrument bardzo płynny służy do sięgania po płynność. Najlepszym tego przykładem była niedawno Turcja, która upłynniła część swoich rezerw złota właśnie w poszukiwaniu płynności dolarowej i celem wzmocnienia własnej waluty. Także złoto tutaj nie robi niczego, czego nie widzielibyśmy w tego typu poprzednich przypadkach. Zresztą możemy się cofnąć do 2008 r. i wielkiego kryzysu finansowego, czy wiosny 2020 r., gdzie również rynki zostały zaskoczone globalnym lockdownem. I w tym otoczeniu również złoto w pierwszej chwili w ramach poszukiwania płynności wyraźnie się cofnęło – tym razem nie było inaczej.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

TFI PZU rusza z ETF-em złota

Trudno dziś szukać na rynku bezpiecznych przestani, złoto traci tu wiarygodność chyba na równi z amerykańskim rządem. Ale chociaż prognozowanie w tej sytuacji jest dosyć trudne, to jakich cen spodziewa się pan do końca roku? W którym kierunku to złoto może pójść?

Myślę, że złoto nie traci tej roli bezpiecznej przystani, widzimy cały czas spore zainteresowanie złotem. To, że cena tego nie odzwierciedla, nie oznacza, że coś zmieniło swoją charakterystykę. Ta mocna korekta, którą obserwowaliśmy w lutym i w marcu, cofnięcie z prawie 5600 dol. do 4400 dol. w dołku, została wykorzystana przez globalne banki centralne, które ponownie uaktywniły się po stronie kupujących i wykorzystały spadek kursu złota. NBP również w tych ostatnich dwóch miesiącach wyraźnie zwiększał swoje rezerwy złota. Także rola złota jako bezpiecznej przystani nie zmienia się. To przesilenie rozpoczyna nam większą średnioterminową korektę. Złoto cofnęło się 27 proc. od szczytu w ciągu dosłownie kilku tygodni. Takie sytuacje miały miejsce już wcześniej, chociażby w hossie dekady lat 70. czy w pierwszej dekadzie XXI w. Po tym następowało wznowienie trendu i powrót do maksimum.

Czytaj więcej

Złoto na drugim miejscu wśród preferowanych inwestycji Polaków

Najlepszą rzeczą, która mogłaby się złotu przydarzyć, jest właśnie uspokojenie. Jeśli cena utknęłaby w tych okolicach na wiele miesięcy, złoto spadłoby z nagłówków prasowych. Inwestorzy przestaliby się nim już tak gorąco interesować. Tym   27 proc. spadkiem została wyrzucona z rynku cała masa spekulantów, którzy pojawili się wyłącznie ze względu na zachowanie ceny złota, a nie z uwagi na całe jego otoczenie fundamentalne. Takie oczyszczenie rynku, które już miało miejsce na przełomie stycznia i lutego, plus jakiś średnioterminowy wielomiesięczny odpoczynek, może nawet do końcówki roku, przygotuje moim zdaniem bardzo ciekawy grunt pod kontynuację hossy. Widziałbym przeciągnięcie się tej stabilizacji na złocie przez kolejne miesiące i w okolicach trzeciego – czwartego kwartału, bliżej końcówki roku, próbę wracania złota w kierunku maksimów i przymiarki do kontynuacji długoterminowej hossy, czy też bessy na dolarze, jak kto woli.

Wojna w Iranie ma silny wpływ na giełdę, Ropa reaguje entuzjastycznie na każdy sygnał o rozmowach pokojowych. Czy złoto jest podobnie wrażliwe na takie sygnały?

Ten konflikt na Bliskim Wschodzie jest o tyle specyficzny dla złota, że z jednej strony właśnie intuicyjnie wydawałoby się, że gdy te napięcia geopolityczne narastają, to złoto powinno zdecydowanie drożeć jako ta bezpieczna przystań. Natomiast specyfika tego konfliktu polega na tym, że dzieje się to na Bliskim Wschodzie, a więc każdy wzrost napięć, zerwanie rozmów pokojowych, powoduje, że wyraźnie rosną ceny ropy. A rosnące ceny ropy przekładają się na presję inflacyjną, która z kolei oddala globalne obniżki stóp procentowych. Jeszcze przed rozpoczęciem tego konfliktu spodziewano się dwóch obniżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, natomiast po tym, jak ropa przebiła 100 dolarów, to w zasadzie tegoroczne obniżki stóp w USA zniknęły z obrazu, zostały przesunięte na październik 2027 r.. W tym momencie dużo bardziej atrakcyjne stają się oprocentowane amerykańskie obligacje, których rentowności rosną i obecnie te amerykańskie obligacje są głównym konkurentem dla właśnie złota. Także właśnie przez napięcia inflacyjne i oczekiwane zmiany stóp procentowych, złoto reaguje tak, a nie inaczej.

Czytaj więcej

Ropa znów wraca powyżej 100 USD

Jak złoto może zareagować na podpisanie pokoju z Iranem?

Wydaje mi się, że te obrazki niejako podpowiada nam sam rynek w ostatnich tygodniach, a więc raczej to uspokojenie powinno zdjąć z rynku napięcie, że stopy procentowe pozostaną z nami na obecnych poziomach przez dłuższy czas i wraz ze spadającymi cenami ropy wrócimy do wypatrywania obniżek stóp procentowych. Także w tym momencie metale szlachetne powinny reagować na to pozytywnie, zarówno złoto, które patrzy dokładnie na perspektywy stóp procentowych w kolejnych kwartałach, jak również srebro, które jest już bardziej metalem przemysłowym. Obniżenie cen ropy spowodowałoby spadek obaw o globalny wzrost gospodarczy, co z kolei pobudziłoby popyt na surowce i metale przemysłowe. Także uspokojenie na Bliskim Wschodzie powinno niejako wiać ten wiatr optymizmu na rynki surowców i złota.

Co mogłoby mieć znaczący wpływ na stabilizację albo wzrost cen złota w tym roku?

Zakładam, że kolejne miesiące będą spokojne, z lekką tendencją do powrotu w stronę maksimów w ramach zbliżania się do końca roku. Ostatnie dni pokazują, że faktycznie jest jakaś wola zakończenia chociażby konfliktu na Ukrainie, czy też wokół Iranu, czy na Bliskim Wschodzie. Wiele wskazuje też na to, że prawdopodobnie Amerykanie będą się wycofywać częściowo z Europy jak i z Bliskiego Wschodu, co jest z kolei jednym z warunków stawianych przez Iran. Także ta amerykańska hegemonia trochę ucierpi, a wraz z nią  postrzeganie dolara jako tej bezpiecznej przystani, czy głównej waluty rezerwowej. Na takie uderzenie w wizerunek dolara z reguły złoto powinno reagować pozytywnie, to mogłoby pomóc złotu w kolejnych miesiącach. To uspokojenie napięć geopolitycznych i wypracowanie trwałego porozumienia, czy to na Ukrainie, czy na Bliskim Wschodzie, zdjęłoby napięcia z cen ropy, a więc także napięcia inflacyjne i wrócilibyśmy być może w drugiej połowie roku do wypatrywania luźniejszej polityki monetarnej.