– Europejski przemysł chemiczny działa obecnie w wysoce zmiennym otoczeniu, kształtowanym przez napięcia geopolityczne, zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw oraz strukturalne wyzwania związane z konkurencyjnością – uważa Péter Császár, starszy wiceprezes, MOL Group Chemicals. Zauważa też, że w ostatnich latach nasz kontynent w coraz większym stopniu opierał się na imporcie z Azji i innych krajów, co zwiększyło jego podatność na globalne szoki podaży. Dobitnie dowodzą tego zwłaszcza ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie, które spowodowały zakłócenia w przepływach ropy naftowej i innych surowców, szczególnie przez Cieśninę Ormuz.
Czytaj więcej
O słabych wynikach węgierskiego koncernu zdecydowała działalność rafineryjno-petrochemiczna. Grupa miała duże problemy m.in. z zapewnieniem sobie o...
W grupie MOL mocno wzrosły koszty związane z emisjami CO2
W związku z tym, że w Europie rafinerie priorytetowo traktują produkcję paliw względem produkcji petrochemikaliów, podaż tych ostatnich istotnie spadła. Tę niekorzystną tendencję pogłębiły nieplanowane przestoje i wiosenne prace konserwacyjne wielu instalacji. Z drugiej strony, pomimo wzrostu cen, popyt nie został istotnie zakłócony.
– Patrząc w przyszłość, spodziewamy się, że nadchodzące kwartały 2026 r. nadal będą kształtowane przez skutki obecnych napięć geopolitycznych. Nawet jeśli konflikty na Bliskim Wschodzie ustąpią, odbudowa łańcuchów dostaw w przemyśle petrochemicznym zajmie prawdopodobnie co najmniej sześć miesięcy – ocenia Császár. Jego zdaniem kluczowe szlaki morskie, zwłaszcza transport przez Cieśninę Ormuz będą wymagały czasu na normalizację. Ponadto nie ma pewności co do rzeczywistego stanu infrastruktury przemysłowej i działalności wydobywczej na Bliskim Wschodzie.
Dla branży petrochemicznej szczególnie dużym wyzwaniem pozostają wysokie koszty zakupu gazu i energii elektrycznej. – Przykładowo, średni koszt gazu ziemnego w UE jest trzy-, czterokrotnie wyższy niż w Stanach Zjednoczonych. Wysokie koszty energii w produkcji stanowią znaczną przeszkodę konkurencyjną na rynku w porównaniu z importerami spoza UE – przekonuje Császár. Zauważa, że we wspólnocie rozpoczęły się dyskusje dotyczące tzw. inicjatywy Critical Chemicals Alliance (Sojusz na rzecz Krytycznych Chemikaliów). To daje nadzieję na podjęcie konkretnych działań mających na celu poprawę konkurencyjności europejskiej produkcji chemikaliów.
Kolejnym wyzwaniem jest system handlu emisjami (EU ETS). Jego funkcjonowanie w obecnym kształcie powoduje, że europejscy producenci chemikaliów już znajdują się w niekorzystnej sytuacji konkurencyjnej w porównaniu z podmiotami spoza Europy. – W ciągu ostatnich pięciu lat obciążenie emisjami CO2 w MOL Petrochemicals wzrosło z dwucyfrowej liczby milionów dolarów do prawie trzycyfrowej liczby milionów dolarów. Jest to łączny efekt niższych bezpłatnych przydziałów CO2, wyższych cen CO2 oraz dodatkowego podatku od emisji CO2 na Węgrzech – a wszystko to pomimo znaczących osiągnięć w redukcji emisji CO2 – przekonuje Császár.
Czytaj więcej
Według koncernu rozwój rynku recyklingu i tworzyw sztucznych w obiegu zamkniętym może być wolniejszy, niż wcześniej zakładano. Mimo to nadal poszuk...
MOL nadal zamierza inwestować w produkcję chemiczną
Pomimo licznych przeciwności grupa MOL nadal angażuje się w petrochemiczne inwestycje. W tym roku kończy realizację projektu instalacji konwersji olefin o mocy 100 tys. ton rocznie. Ponadto do istniejącego portfela farm fotowoltaicznych dodaje 48 MW mocy, uzupełnionej o przemysłowy magazyn energii o pojemności 40 MWh. Koncern zbliża się również do podjęcia ostatecznej decyzji inwestycyjnej dotyczącej instalacji recyklingu chemikaliów i zwiększa produkcję kompleksu polioli. Z kolei od przyszłego roku planuje podwoić moce produkcyjne w zakresie bezwodnika maleinowego.
– Jednym z naszych kluczowych priorytetów na ten rok jest zapewnienie stabilnej produkcji, przy jednoczesnym zachowaniu elastyczności w obecnym, wysoce zmiennym otoczeniu rynkowym oraz zabezpieczeniu rentowności. Od czasu pożaru zeszłej jesieni, rafineria Dunaj pracuje z ograniczoną wydajnością – informuje Császár.
Z ostatnich danych wynika, że powodem dużego spadku rentowności grupy MOL, zanotowanego w I kwartale tego roku, były słabe rezultaty osiągnięte w kluczowym biznesie rafineryjno-petrochemicznym. Negatywny wpływ na koncern miał nie tylko pożar w rafinerii Dunaj, ale i problemy z dostawami ropy, zwłaszcza te będące efektem awarii rurociągu Przyjaźń, która nastąpiła 27 stycznia. W efekcie istotnie spadł przerób surowca, a w konsekwencji również produkcja i sprzedaż produktów ropopochodnych. Na domiar złego MOL cały czas ma do czynienia na europejskim rynku z niskimi marżami petrochemicznymi.