Foto: parkiet.com

Nvidia, Alphabet i Meta łącznie stanowią około 38 proc. udziału w indeksie S&P 500, przyczyniając się do rekordowego zamknięcia na poziomie 7398,93 punktu. Nasdaq również ustanowił nowy szczyt, a liderami wzrostów były akcje spółek z sektora półprzewodników – indeks Philadelphia Semiconductor Index wzrósł w zeszłym tygodniu o ponad 10 proc. Jednak dziewięć z jedenastu sektorów indeksu S&P zakończyło sesję na minusie, co pokazuje, że wzrosty koncentrowały się w niewielkiej grupie spółek technologicznych o dużej kapitalizacji.

Tego samego dnia, w którym indeks S&P 500 ustanowił rekord, 5,6 proc. jego komponentów osiągnęło nowe 52-tygodniowe minima, co było rzadkim sygnałem zaobserwowanym jedynie w lipcu 1929 r., styczniu 1973 r. i grudniu 1999 r. Każdy z tych przypadków poprzedzał silną bessę, od Wielkiego Kryzysu po krach na giełdach internetowych. Chociaż historia nie gwarantuje powtórzenia, ten schemat często oznaczał zwiększoną wrażliwość rynku.

Wskaźnik Shillera CAPE utrzymuje się blisko 40, co stanowi drugi najwyższy poziom w historii, wyższy jedynie w listopadzie 1999 roku. Historycznie, tak wysokie odczyty wiązały się z niskimi lub ujemnymi stopami zwrotu w długim terminie. Analitycy ostrzegają, że zależność rajdu od zysków generowanych przez sztuczną inteligencję nie pozostawia miejsca na rozczarowanie w przypadku spowolnienia wzrostu lub zmiany nastrojów.

Tylko 22 proc. akcji w indeksie S&P 500 osiągnęło lepsze wyniki niż indeks w ciągu ostatnich 30 dni, co stanowi trzeci najniższy wynik od 1996 roku. To spadek w porównaniu z 65 proc. odnotowanymi w lutym, najwyższym wskaźnikiem od 8 miesięcy i mniej niż połową długoterminowej średniej wynoszącej 50 proc. W ciągu ostatnich 30 lat wystąpiły tylko dwa krótkie okresy słabszej szerokości rynku – w 2024 i 2025 roku.

Magnificent 7 odpowiada obecnie za niemal rekordowe 35 proc. kapitalizacji rynkowej S&P 500, podczas gdy 10 proc. największych spółek odpowiada za około 40 proc., co również jest wartością niższą od rekordowego poziomu w historii.

W rezultacie sektory technologii informatycznych i usług komunikacyjnych stanowią 46 proc. wartości rynkowej indeksu S&P 500.

Dominacja AI wygląda tak, jak zazwyczaj wyglądają bańki spekulacyjne w późnej fazie

Jeśli dynamika inwestycji w sztuczną inteligencję i wysokie zyski się utrzymają, rajd może potrwać kolejny rok lub dłużej, jak sugerują niektórzy weterani rynku. Alternatywnie, połączenie wąskiego spektrum, ekstremalnych wycen i nadmiernie rozbudowanych sektorów, takich jak półprzewodniki, może przygotować grunt pod gwałtowną korektę, na co wskazują niedźwiedzie zakłady inwestorów, takich jak Michael Burry. Kluczowe nadchodzące dane dotyczące inflacji i sprzedaży detalicznej pomogą ukształtować krótkoterminowy kierunek rynku.

– Akcje nie rosną ani nie spadają z powodu zatrudnienia czy nastrojów konsumentów. Idą prosto w górę, ponieważ rosły prosto w górę. Opierając się na tezie, którą wszyscy uważają za zrozumiałą. To jak ostatnie miesiące bańki spekulacyjnej z lat 1999-2000 – mówi znany inwestor Michael Burry. Jak podkreśla, nikt nie mówi przez cały dzień o niczym innym niż o sztucznej inteligencji – a jego zdaniem rynek zdominowany przez jeden temat wygląda tak, jak zazwyczaj wyglądają bańki spekulacyjne w późnej fazie.

Co ciekawe, tego samego dnia, w którym Burry opublikował swoje ostrzeżenie, indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan spadł do rekordowo niskiego poziomu. Rynek całkowicie to zignorował i kontynuował wzrosty.

Obsesja na punkcie AI marginalizuje inne branże

Akcje spółek z branży AI dominują w indeksie S&P 500, a boom na AI zwiększył ich udział w całkowitej kapitalizacji rynkowej indeksu do prawie 45 proc. Dominacja tego „kręgu AI” jest napędzana głównie przez garstkę liderów o dużej kapitalizacji oraz gwałtowny wzrost wydatków na infrastrukturę.

Akcje spółek z branży AI powiązane z centrami danych, półprzewodnikami i firmami energetycznymi stanowią obecnie ponad 40 proc. całkowitej wartości indeksu S&P 500. Wysoka koncentracja na kilku spółkach zwiększa ryzyko, jeśli monetyzacja przychodów z AI nie spełni oczekiwań.

20 największych spółek związanych z AI odpowiada za prawie połowę udziału w indeksie, co stanowi poziom przewyższający szczyt bańki internetowej 2000 roku. Inwestorzy tak bardzo skupili się na infrastrukturze AI i półprzewodnikach, że inne branże, takie jak cyberbezpieczeństwo i oprogramowanie dla przedsiębiorstw, zostały odsunięte na boczny tor przez większość czasu od początku 2026 roku. Narracja przesunęła się z potencjału wzrostu na namacalną monetyzację, co oznacza, że korekta w zaledwie 3-4 megakapitalowych spółkach AI mogłaby wywołać systematyczną delewarację, której pozostałe 480 spółek z indeksu S&P 500 nie byłoby w stanie zrównoważyć.

Wysoka koncentracja akcji spółek z sektora AI sprawiła, że indeks S&P 500 stał się „kruchy”, nawet gdy rynek przechodzi od ślepego zaufania do żądania dowodów. Inwestorzy analizują teraz, czy te ogromne wydatki na AI przekładają się na mierzalny wzrost przychodów i wzrost marż, ponieważ wielu z nich posiada „długie” pozycje w AI.

Narastają obawy, że obsesja na punkcie AI marginalizuje inne branże, ponieważ kapitał i zainteresowanie są odciągane od sektorów takich jak tradycyjny handel detaliczny czy opieka zdrowotna. Nawet drobne negatywne informacje mogą wywołać nadmierne spadki na rynku. Analitycy z Morgan Stanley i Goldman Sachs zalecają przeniesienie uwagi z szerokiej ekspozycji na technologie na konkretnych użytkowników AI, którzy dysponują siłą cenową i mają potencjał infrastrukturalny, łączący ich z realną gospodarką, takimi jak produkcja i energetyka.