Poprzedni rok stał pod znakiem podwyżek stóp procentowych przez główne banki centralne. W tym roku zapewne „dokończą” one dzieła, ale pytanie, co dalej? Pod koniec roku jest szansa na ruch w drugą stronę, czyli obniżki stóp?

Dariusz Świniarski, zarządzający w Skarbiec TFI

Dariusz Świniarski, zarządzający w Skarbiec TFI

Parkiet TV

Dariusz Świniarski (DŚ): Zakładam, że w 2023 r. sytuacja nadal będzie dynamiczna. Procesy inflacyjne, które będą wyznaczały rytm bankom centralnym, mogą się rozwinąć nie w takim scenariuszu, jak to obecnie zakładamy. Obecnie rynek przewiduje, że Fed i EBC będą miały przestrzeń do obniżek stóp procentowych w drugiej połowie roku, natomiast jak popatrzymy na komunikację ze strony bankierów centralnych, to jednak oni konsekwentnie podkreślają, że stopy procentowe znajdą się na restrykcyjnych poziomach i będą utrzymywane w dłuższym terminie. Mamy więc rozdźwięk między tym, co rynek widzi i wycenia, a tym, co komunikują sami bankierzy.

Komu więc wierzyć: rynkowi czy bankierom centralnym?

Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium

Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium

Parkiet TV

Grzegorz Maliszewski (GM): W perspektywie krótkoterminowej banki centralne na pewno będą utrzymywały restrykcyjną politykę i retorykę. Będzie im przede wszystkim zależało na sprowadzeniu inflacji do celu. Fed i EBC będą więc podnosiły stopy, natomiast przestrzeń do dalszych podwyżek stopniowo się wyczerpuje, szczególnie w amerykańskim przypadku. Jeśli chodzi o perspektywę obniżek stóp, to termin rozpoczęcia tych cykli obarczony jest dużą niepewnością. Rynki faktycznie agresywnie zaczęły dyskontować perspektywę obniżek. Należy natomiast zwrócić uwagę, że oczekiwaniom spowolnienia wzrostu gospodarczego w głównych gospodarkach towarzyszy wciąż bardzo dobra sytuacja na rynku pracy. To, kiedy banki centralne zaczną obniżać stopy procentowe, może być bardziej uzależnione od inflacji bazowej, a ta może spadać w wolniejszym tempie ze względu właśnie na rynek pracy. Zgadza się więc, że przestrzeni do obniżek stóp procentowych w tym roku może nie być zbyt wiele.

Skoro jednak rynek twierdzi inaczej, to zderzenie z rzeczywistością może wywołać dodatkowe turbulencje?

: Zdecydowanie będzie to moment, kiedy trzeba będzie powiedzieć „sprawdzam”. Długie pozycje i rajdy na obligacjach, które widzimy obecnie, mogą świadczyć o tym, że faktycznie przedwcześnie jest rozgrywany ten optymistyczny scenariusz. Generalnie jednak rentowności obligacji w Stanach Zjednoczonych i Europie spadają wcześniej niż zostanie osiągnięty szczyt stóp procentowych. Nie należy temu się sprzeciwiać. Rozdźwięk między tym, co oczekuje rynek, a tym, co faktycznie może się wydarzyć, może natomiast wprowadzić turbulencje na rynek obligacji i akcji.

Na razie na rynkach panuje optymizm spowodowany też informacjami o otwieraniu się chińskiej gospodarki.

GM: Kiedy mowa jest o odblokowaniu aktywności ekonomicznej w Chinach, to nie jest dziwne, że postrzegane jest to pozytywnie. Oddech złapie też gospodarka europejska, co widać też poprzez złagodzenie napięć w łańcuchach dostaw, które przełożyły się na ostatnie wyniki branży motoryzacyjnej. Perspektywy gospodarki chińskiej i europejskiej nie są tak złe, jak wyglądały jeszcze dwa miesiące temu. Efektem wtórnym będzie oczywiście zwiększona presja na ceny i może to być przede wszystkim widoczne, jeśli chodzi o ceny surowców. Jest to też dodatkowy element, który banki centralne będą musiały brać pod uwagę.

Parkiet