Chociaż ten rok zaczął się dobrze dla indeksów warszawskiej giełdy, to nie wszyscy mają powody do zadowolenia. Przykład? Firma Allegro, której notowania od początku roku spadły o blisko 6 proc. – Notowania Allegro pozostają pod wyraźną presją podaży, która zdominowała obraz techniczny od momentu ukształtowania się pod koniec listopada tzw. Krzyża Śmierci, czyli przecięcia średniej EMA50 poniżej EMA200. Konsekwencje tego układu są widoczne do dziś. Ostatnia istotna próba odbicia zakończyła się jedynie styczniowym testem strefy średnich kroczących, po czym kurs szybko powrócił do ruchu spadkowego, wyznaczając nowe minima w ramach obowiązującego trendu. Sugeruje to, że strona podażowa wciąż zachowuje pełną kontrolę – wskazuje Piotr Kaźmierkiewicz, analityk BM Pekao i dodaje. – Warto podkreślić, że korekty wzrostowe pojawiające się w trakcie całej fali spadkowej nie generowały realnego zagrożenia dla struktury trendu. Najlepszym przykładem jest ostatnie odbicie, które zostało precyzyjnie zatrzymane na poziomie minimów z listopada i grudnia, pełniących obecnie rolę klasycznego, utraconego wcześniej wsparcia. Z technicznego punktu widzenia obecny ruch należy więc traktować jako powrót do podażowego momentum, a nie zapowiedź jakiejkolwiek zmiany kierunku – uważa analityk.
Allegro – życzenia, a rzeczywistość
Jego zdaniem również inne elementy wskazują, że popyt na razie nie ma zbyt wiele do powiedzenia. – Mimo schłodzenia oscylatorów, wolumen nie potwierdza zwiększonej aktywności popytu, co osłabia wiarygodność prób stabilizacji. Najbliższą istotną barierą pozostaje strefa 30,22 zł, której trwałe pokonanie byłoby pierwszym sygnałem budowania zalążków odwrócenia trendu. Kolejnym etapem byłoby wybicie górnego ograniczenia kanału spadkowego w rejonie 31,25 zł, natomiast o trendzie wzrostowym można byłoby mówić dopiero po zamknięciu ponad 32,90 zł. Scenariusz ten ma jednak charakter alternatywny – bazowym wariantem pozostaje kontynuacja spadków w ramach obowiązującej struktury kanału – uważa Kaźmierkiewicz.