Część wzrostu notowań miała jednak miejsce w ostatnich dniach, na krótko przed ogłoszonym w czwartek wezwaniem. W tym czasie zaangażowanie w spółce zwiększało PKO TFI, które przekroczyło próg 5 proc. w kapitale i głosach na walnym zgromadzeniu.
W czwartek kontrolowany przez Radosława Miśkiewicza Luma Holding zaproponował giełdowym inwestorom 4,2 zł za każdy z prawie 6,3 mln walorów. Papiery te odpowiadają 33,1 proc. akcji i głosów na walnym zgromadzeniu Protektora. Za sprawą wezwania wraz z Luma Investments wzywający dysponować miałby 66 proc. akcji obuwniczej firmy.
Jaka będzie odpowiedź na wezwanie – trudno na razie wyrokować. Kurs akcji Protektora na GPW w środę i czwartek był nieco wyższy niż cena w wezwaniu – za papier płacono 4,4 zł.
Inwestorów nie zraziła wiadomość w wezwaniu, iż intencją Lumy jest, by Protektor nie wypłacał dywidendy przez co najmniej pięć lat (do 2023 r.). „Zamiarem wzywającego jest doprowadzenia do ustalenia oraz realizowania w spółce polityki dywidendowej obejmującej co najmniej lata 2018–2023, która zakładać będzie przeznaczanie 100 proc. zysku jednostkowego spółki do podziału na kapitał zapasowy lub rezerwowy spółki" – napisano. To podejście ma wesprzeć realizację strategii przygotowanej przez zarząd na ten okres – tłumaczy inwestor. W br. dywidenda będzie: firma wyda na ten cel w grudniu 2,28 mln zł. Zapisy w wezwaniu będą przyjmowane od 26 września do 9 października.