Lipiec i sierpień zazwyczaj oznaczały niższą zmienność, mniejszą płynność, spadek wolumenów obrotu oraz częstsze występowanie ruchów bocznych na większości klas aktywów. Zarówno inwestorzy instytucjonalni, jak i indywidualni ograniczali swoją aktywność, a wiele instytucji, w tym banków centralnych, organizowało mniej posiedzeń i publikowało mniej istotnych decyzji. Nawet ważne dane makroekonomiczne często nie wywoływały większej reakcji rynku. Dopiero wraz z końcem wakacji i powrotem inwestorów do biurek wracała większa zmienność i wyraźniejsze trendy.
Czy w tym roku będzie podobnie? To jedno z najciekawszych pytań na najbliższe tygodnie. Istnieje jednak kilka tematów, które mogą sprawić, że tradycyjny wakacyjny spokój pozostanie jedynie wspomnieniem.
Pierwszym z nich jest rozpoczynający się sezon publikacji wyników finansowych. Jak zwykle największe emocje będą towarzyszyć raportom amerykańskich spółek, ponieważ to właśnie w Stanach Zjednoczonych koncentruje się obecnie największa ekspozycja na sektor technologiczny i sztuczną inteligencję. To AI pozostaje głównym motorem obecnej hossy technologicznej, ale jednocześnie stawia przed spółkami coraz wyższe wymagania. Inwestorzy będą oczekiwali odpowiedzi na pytanie, czy największe firmy technologiczne rzeczywiście potrafią skutecznie monetyzować rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Równie ważne będzie to, czy rekordowe nakłady inwestycyjne na rozwój AI nadal będą rosły w dotychczasowym tempie i czy nie zaczną coraz mocniej obciążać wyników finansowych. Rynek będzie chciał zobaczyć konkretne dowody na to, że miliardowe inwestycje zaczynają przekładać się na realny wzrost zysków.
Drugim czynnikiem pozostaje bez wątpienia geopolityka. W ostatnich dniach temat Bliskiego Wschodu nieco zniknął z pierwszych stron gazet i nagłówków telewizyjnych, jednak trudno uznać go za rozwiązany. Napięcia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Izraelem i Iranem nadal pozostają wysokie. Trwają rozmowy i negocjacje, które dają więcej powodów do optymizmu niż jeszcze kilka tygodni temu, jednak regularnie pojawiają się wzajemne oskarżenia oraz incydenty militarne. Rynki wydają się obecnie zakładać scenariusz utrzymania status quo. To oznacza również, że ryzyko ponownej eskalacji może być niedoszacowane. Wystarczyłoby kilka dni intensywniejszych działań zbrojnych, aby ceny ropy naftowej ponownie gwałtownie wzrosły, a wraz z nimi powróciły obawy o inflację i perspektywy polityki monetarnej. Niezależnie od ostatecznego wyniku negocjacji każda ze stron będzie ogłaszała sukces, a w przypadku niepowodzenia obarczy odpowiedzialnością przeciwników.
Trzecim elementem układanki pozostaje amerykańska polityka. Przed Stanami Zjednoczonymi wybory do Kongresu, które będą miały ogromne znaczenie dla dalszej części prezydentury Donald Trump. Jeżeli Demokraci odzyskają kontrolę nad jedną lub obiema izbami Kongresu, możliwości realizowania programu przez administrację Trumpa zostaną wyraźnie ograniczone. Można więc oczekiwać, że w najbliższych tygodniach administracja będzie starała się przekonywać Amerykanów, że gospodarka pozostaje silna, przedsiębiorstwa osiągają bardzo dobre wyniki, rynek pracy utrzymuje dobrą kondycję, a poziom życia obywateli systematycznie się poprawia. Każde mocne dane makroekonomiczne, sukces negocjacji handlowych czy dobre wyniki największych spółek mogą stać się elementem tej narracji.
W efekcie tegoroczne wakacje mogą okazać się zupełnie inne niż te, do których inwestorzy przywykli przez lata. Z jednej strony sezonowość nadal przemawia za niższą aktywnością i ograniczoną zmiennością. Z drugiej strony sezon wyników spółek technologicznych, pytania o monetyzację sztucznej inteligencji, ryzyka geopolityczne oraz amerykańska polityka mogą sprawić, że nawet środek wakacji nie będzie oznaczał spokojnego okresu na rynkach. Być może wakacyjny marazm rzeczywiście się pojawi, ale równie prawdopodobne jest to, że lato 2026 przyniesie inwestorom znacznie więcej emocji, niż wskazywałaby na to wieloletnia sezonowość.
Mikołaj Sobierajski
Analityk Rynku Akcji XTB