W środę 3 listopada zakończył się okres wyłączności negocjacyjnej, którą rząd przyznał spółce Elektron z grupy Kulczyk Investments. Jak wyjaśniał minister Aleksander Grad, potrzebny był czas na zweryfikowanie, kto rzeczywiście kupuje Eneę i jakie źródła finansowania ma spółka z grupy Kulczyka.

Według naszych informacji cena akcji Enei w transakcji prywatyzacyjnej przekracza 25 zł. Oznacza to, że za 51 proc. walorów, które na sprzedaż wystawiło państwo, trzeba zapłacić ponad 5,6 mld zł. Transakcja zostanie przeprowadzona w drodze wezwania na 100 proc. akcji. Na to trzeba zarezerwować ok. 11 mld zł. – W dokumentach przesłanych do MSP podano wszystkie źródła finansowania zakupu 100 proc. akcji – powiedział nasz rozmówca.

Zarówno tej kwestii, jak i rychłego podpisania umowy z Kulczykiem nie chcieli komentować przedstawiciele ministerstwa. – Zgodnie z ustaleniami z ministerstwem konsekwentnie nie komentujemy informacji dotyczących trwającego przetargu – dodał także Jarosław Sroka, członek zarządu Kulczyk Holding, z grupy Kulczyk Investments. Sam Jan Kulczyk w rozmowie z nami mówił, że większość pieniędzy na Eneę pochodzi ze środków własnych grupy. Jak dużym majątkiem dysponuje? Kulczyk zajął 463. miejsce w tegorocznym rankingu miliarderów świata według amerykańskiego „Forbesa”. Jego majątek oszacowano na 2,1 mld USD (czyli 5,8 mld zł). „Rzeczpospolita” szacuje aktywa biznesmena na 8,2 mld zł.

Kulczyk potwierdził, że w finansowaniu wspierają go instytucje finansowe. Jak ustaliliśmy, są to międzynarodowe banki i na pewno fundusz HVB Capital Partners. To podmiot z grupy UniCredit, poprzez który realizowane są inwestycje własne działu bankowości inwestycyjnej. – Żaden z banków nie bierze na siebie całego ryzyka związanego z tak dużą transakcją. Stąd potrzeba tworzenia konsorcjów – wyjaśniają nasi rozmówcy.

„GW” podała, że za finansowaniem zakupu Enei stoi kapitał libijski. Z naszych informacji wynika, że Libyan Investment Authority nie uczestniczy bezpośrednio przy tej transakcji. Nasz rozmówca dodaje, że Libijczyków nie ma też wśród udziałowców HVB Capital Partners. Zasady przetargu pozwoliłyby wrócić skarbowi do rozmów z GDF Suez, gdyby nie było umowy z Kulczykiem. Nieoficjalnie mówi się jednak, że koncern się wycofał. GDF Suez tego nie komentuje.