W I i II kwartale ceny mieszkań na rynku wtórnym nieznacznie spadały w relacji kwartał do kwartału, ale na koniec czerwca i tak były nieznacznie wyższe niż przed rokiem – wynika z kwartalnego opracowania NBP. Nieruchomości zdrożały na tyle nieznacznie, że w ujęciu realnym staniały, bo inflacja w czerwcu wciąż jeszcze wynosiła 4,1 proc.
Długość ma znaczenie
Przewidywania tendencji cenowych na rynku mieszkań na wynajem mają rzecz jasna kluczowe znaczenie dla inwestorów, którzy akurat teraz mieliby rozważać rozpoczęcie kolejnej tego typu inwestycji. Rentowność najmu sięga – w zależności od metrażu, lokalizacji, miasta i metodyki liczenia – około 4-6 proc. Tymczasem obligacje korporacyjne dostępne dla szerokiego grona inwestorów, których oprocentowanie oparte jest o WIBOR, dostarczają rentowność rzędu 8-9 proc. i wygrywają tę konkurencję w cuglach. Nie jest to jednak sytuacja wyjątkowa. W 2012 r. rentowność najmu była podobna, a obligacje oferowały zbliżone do dzisiejszych warunki oprocentowania. Tylko w okresie ultraniskich stóp z okresu pandemii rentowność najmu mogła się równać z rentownością obligacji korporacyjnych.
To porównanie nie uwzględnia jednak dochodów ze wzrostu wartości mieszkań (i stawek najmu), których średnie ceny (za NBP) od dołka w 2012 r. wzrosły już dwuipółkrotnie. Obligacje, nawet najwyżej oprocentowane i z najdłuższym terminem zapadalności, w dniu wykupu zwracają inwestorowi tylko zainwestowany kapitał (wyjątkiem są papiery sprzedawane z dyskontem), którego siła nabywcza w międzyczasie zdążyła stracić na wartości. Zatem w krótkim i średnim terminie obligacje korporacyjne dostarczają wyższych rentowności, ale w długim horyzoncie to mieszkania okazywały się lepszą inwestycją i to nawet jeśli stały puste i generowały same koszty.
Czytaj więcej
Inwestorzy zainteresowani bardziej inwestycjami w obligacje korporacyjne niż w mieszkania na wynajem mogą powoli otwierać portfele.