W 2007 r. hossa nad Wisłą skończyła się w momencie, w którym WIG20 wyszedł dołem z klina. Jednakże nie był to jedyny trójkąt, jaki wówczas pojawił się w szczytowej strefie. Kilka miesięcy wcześniej podobna struktura także pojawiła się na tygodniowym wykresie, ale bykom udało się ją rozmontować na części.

Obecnie wracają wspomnienia, gdyż WIG20 właśnie wyszedł dołem z klina. A jak stanowią podręczniki do ekonomii, internetowe ściągi w postaci PDF-ów czy praktyka rynkowa, nie jest to korzystny sygnał dla akcyjnych byków. Dodatkowo cross EURPLN ponownie zaczął wychylać się górą nad średnioterminową konsolidację. Od dłuższego czasu waluta wycofała się do roli obserwatora. Bez jej udziału ciężko myśleć o kontynuacji akcyjnej hossy nad Wisłą. A jeżeli trend na złotym się zmieni, co jest brane pod uwagę, to WIG20 miałby zielone światło do podróży w kierunku 2500 pkt. To nie tylko psychologiczny poziom, lecz przede wszystkim strefa, w której znajduje się podstawa wspomnianego klina.

Dodatkowo otoczenie zewnętrzne nie pomaga – DAX zatrzymał się pod tegorocznym sufitem, a CAC40 realizuje spadkowy scenariusz po pułapce hossy. Po ośmiu miesiącach wzrostów WIG zaliczył spadek, co dodatkowo działa na psychikę inwestorów. Za wcześnie jest na to, aby mówić o zmianie trendu. WIG20USD w długim terminie wygląda optymistycznie. Niemniej brak świeżej gotówki na rynku sprawia, że do zainicjowania nowego impulsu możliwe są przetasowania. Z banków uwalnia się kapitał, pytanie w którą stronę popłynie?