Bank DnB Nord ma już plany dotyczące ograniczenia liczby pracowników.

– Restrukturyzacja zatrudnienia będzie podzielona na dwa etapy. Do końca pierwszego kwartału 2013 roku będzie nią objętych około 300 osób, czyli mniej więcej 1/3 zatrudnionych, a kolejny etap – do końca przyszłego roku – obejmie ok. 350 osób, przy czym są to wielkości maksymalne i liczba ta będzie jeszcze weryfikowana na przełomie 2012 i 2013 roku – mówi Artur Tomaszewski, prezes DnB Nord. Obecnie bank zatrudnia ok. 950 osób. Prace nad planem ograniczenia sieci placówek wciąż trwają. Rozważane są różne warianty.

– Sieć placówek banku będzie ograniczana, ale chcemy zapewnić ciągłość i jakość obsługi obecnych klientów. Utrzymujemy i obsługujemy segment detaliczny, choć nie oferujemy w tym obszarze nowych produktów kredytowych, przede wszystkim hipotecznych – tłumaczy prezes Tomaszewski. Dodaje, że oddziały są tylko jednym z kanałów obsługi klienta i służą głównie do sprzedaży produktów, a ponieważ będzie ona ograniczona, to konsekwentnie bank będzie mógł zredukować ich liczbę, ale w taki sposób, by nie pogorszyła się jakość obsługi dotychczasowych klientów.

– Nie podjęliśmy ostatecznej decyzji dotyczącej tego, ile placówek zostanie zamkniętych. Rozpoznajemy też rynek pod kątem znalezienia nabywcy. Bierzemy pod uwagę sprzedaż sieci razem z częścią detalicznego segmentu banku. Takie rozwiązanie zmniejszyłoby skalę zwolnień pracowników – mówi szef DnB. Podkreśla, że restrukturyzacja wynika ze zmiany modelu biznesowego i nie oznacza wychodzenia z polskiego rynku. Bank musi dostosować bazę kosztową do zmiany struktury przychodów. Wcześniej DnB Nord uzyskiwał przychody głównie ze sprzedaży kredytów?hipotecznych (w ubiegłym roku ich sprzedaż wyniosła prawie 3 mld zł) oraz z bankowości korporacyjnej. W tej chwili pozostanie tylko ten drugi segment. Bank został niedawno dokapitalizowany przez inwestora, skandynawską grupę DnB, kwotą 250 mln zł i współczynnik wypłacalności przekracza obecnie 13,5 proc. Nowa strategia zakłada zmianę profilu działania.

– Dążymy do zbudowania specjalistycznego banku korporacyjnego. Chcemy co roku pozyskiwać kilkudziesięciu klientów korporacyjnych i udzielać kredytów na kwotę ponad 1 mld zł rocznie. W obszarze naszego zainteresowania są firmy o przychodach powyżej 20 mln zł euro, choć nie jest to sztywne kryterium. Równie istotne są branże, w jakich działają, specjalizujemy się w obsłudze sektora publicznego, energetyki, a także w sektorze telekomunikacji, mediów i technologii – tłumaczy Artur Tomaszewski. Nowa strategia ma przynieść poprawę rentowności. Bank chce w perspektywie 5 lat osiągnąć zwrot z kapitału ROE netto na poziomie 13 proc. W pierwszym półroczu wynik netto przekroczył 10 mln zł, nasze plany zakładają utrzymanie zyskowności na poziomie operacyjnym w całym roku 2012. W drugim półroczu pojawią się jednak jednorazowe koszty restrukturyzacji, i w efekcie wynik netto za cały rok 2012 będzie ujemny.

– Niewielka część kosztów restrukturyzacji ujawni się jeszcze w przyszłym roku, ale w całym 2013 roku przewidujemy osiągnięcie zysku netto. Pełne efekty restrukturyzacji będą widoczne w 2014 roku – podkreśla prezes DnB Nord.

monika.krzesniak@parkiet.com

Zapowiedziane cięcia zatrudnienia w sektorze

Decyzje dotyczące ograniczenia zatrudnienia, a także sieci placówek, podjęły także cztery inne banki. BNP Paribas do połowy 2013 r. zamierza zwolnić do 410 pracowników. Nordea ogłosiła program restrukturyzacji, w ramach której zamyka do 60 placówek i zwolni blisko 400 osób. Bank BPH do końca listopada 2012 r. planuje zmniejszyć zatrudnienie nawet o 600 pracowników. Trwają zwolnienia w Banku Handlowym, który likwiduje 60 placówek detalicznych i zmniejsza zatrudnienie o 590. Według danych Komisji Nadzoru Finansowego na koniec lutego zatrudnienie w bankach wynosiło 176,1 tys. osób, w tym 72 tys. w centralach. W pierwszej fali kryzysu banki w Polsce zdecydowanie zmniejszyły zatrudnienie, o 6 tys. etatów, ale w ostatnich dwóch latach trwała pełzająca restrukturyzacja, w ramach której zredukowano zatrudnienie w sieciach sprzedaży o kolejne 3–4 tysiące osób, ale zwiększano w to miejsce zatrudnienie w centralach, utrzymując je na poziomie zbliżonym do końca 2009 roku.