Od ponad roku kurs akcji Orlenu znajduje się w trendzie wzrostowym. Jeszcze na początku ubiegłego roku giełdowi inwestorzy handlowali walorami spółki po mniej niż 50 zł. W czerwcu kurs przekroczył 80 zł, a pod koniec października 100 zł. W ostatni piątek na otwarciu sesji wyniósł 144,7 zł i był niewiele niższy od historycznego rekordu wyznaczonego kilka dni wcześniej na poziomie 146,98 zł.

W tym roku Orlenowi wyjątkowo mocno sprzyja otoczenie. Wysokie ceny ropy naftowej i gazu ziemnego oraz obowiązujące na rynku marże pozwalają wypracowywać ponadprzeciętne zyski. Analitycy szacują, że w I kwartale spółka zanotowała 13,2 mld zł zysku EBITDA LIFO (kluczowy wskaźnik w płockim koncernie). To 1/3 tego, co w całym ubiegłym roku, jeśli brać pod uwagę EBITDA LIFO po eliminacji odpisów aktualizujących. Z kolei w porównaniu z I kwartałem 2025 r. jest to wzrost o 13,8 proc.

Foto: GG Parkiet

W tym roku grupa Orlen najwięcej zarabia w biznesie określanym jako upstream & supply (wydobycie ropy i gazu oraz handel hurtowy błękitnym paliwem). Analitycy szacują, że EBITDA LIFO wyniosła po pierwszych trzech miesiącach 4,7 mld zł. Niewiele mniej wypracowano w biznesach energetycznym i downstream (rafineryjno-petrochemiczny), odpowiednio 4,4 mld zł i 3,4 mld zł. Co równie ważne, zysk netto w grupie Orlen mógł sięgnąć 6,6 mld zł, wobec 2,6 mld zł zanotowanych w całym 2025 r. Jakie wyniki finansowe faktycznie osiągnął koncern w I kwartale, będzie wiadomo 28 maja, gdy opublikuje kolejny raport okresowy.

Wyniki Orlenu w dużej mierze zależą od sytuacji na Bliskim Wschodzie

Kurs akcji płockiego koncernu byłby zapewne jeszcze dużo wyższy niż obecnie, gdyby nie zapowiedzi rządu o pracach prowadzonych nad nowym podatkiem od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych (tzw. windfall tax). Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki, zapowiedział niedawno, że szczegóły będą znane za kilka dni. Wcześniej jednak zapewniał, że stanie się to do końca kwietnia. Nowa danina ma ograniczyć ubytek dochodów budżetowych wynikający z wprowadzenia pakietu CPN (Ceny Paliwa Niżej). Rozwiązanie to weszło w życie na początku marca w związku z mocno rosnącymi na stacjach paliw cenami oleju napędowego i benzyny.

Foto: GG Parkiet

Krzysztof Kozieł, analityk BM Pekao, ocenia, że na Orlen zostanie nałożony podatek od nadmiarowych zysków w wysokości, która pozwoli Skarbowi Państwa zrekompensować niemal cały ubytek dochodów budżetowych poniesionych na wprowadzeniu pakietu CPN. – Ponieważ w skali miesiąca jest to kwota około 1,6 mld zł, więc do końca roku Orlen może być obarczony dodatkową daniną w łącznej wysokości przekraczającej 14 mld zł. Konstrukcja nowego podatku prawdopodobnie będzie bardzo podobna do tego, który obowiązywał w latach 2023-2024 i był oparty na opodatkowaniu krajowego wydobycia gazu ziemnego – twierdzi Kozieł. Wówczas koncern musiał dokonywać wysokiego tzw. odpisu gazowego, czyli składki płaconej na Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny w związku z wydobyciem błękitnego paliwa realizowanego w Polsce.

Ogół analityków już prawdopodobnie uwzględnia negatywny wpływ nowej daniny na wyniki finansowe grupy Orlen. Obecnie prognozują oni, że kluczowy wskaźnik EBITDA LIFO koncernu wyniesie w tym roku około 43 mld zł (średnia oczekiwań). Szacunki poszczególnych analityków wahają się jednak od 38 mld zł do 62 mld zł.

Foto: GG Parkiet

– Jakie faktycznie zyski wypracuje grupa Orlen, w dużej mierze będzie zależało od sytuacji na Bliskim Wschodzie, w tym zwłaszcza od tego, czy i kiedy zostanie otwarta Cieśnina Ormuz i ruszą dostawy ropy i gazu z tego regionu. Jeśli stanie się to w miarę szybko, koncern z jednej strony może zanotować spadek marż, co jednak szybko nie nastąpi, ale z drugiej mniej zapłaci nowego podatku – uważa Kozieł.

Dużo mniej przewidywalne są skutki sytuacji, w której Cieśnina Ormuz nadal będzie zamknięta. To może spowodować, że ropa i gaz będą jeszcze droższe niż obecnie, co teoretycznie będzie miało pozytywny wpływ na marże Orlenu. W takiej sytuacji koncern byłby jednak zmuszony do zapłaty jeszcze większych podatków niż obecnie przewidywane. Poza tym nie wiadomo, czy dalsze wzrosty cen ropy i gazu nie spowodowałyby spadku popytu.

– Obecnie czynniki zewnętrzne pomagają Orlenowi zwiększać zyski niemal w każdym obszarze prowadzonej działalności. Nawet produkcja petrochemiczna, która wcześniej przynosiła straty, ma szanse odnotować zyski już w II kwartale tego roku – twierdzi Kozieł. Wszystko za sprawą mocno ograniczonego przerobu ropy na rynkach azjatyckich i spadku dostaw petrochemikaliów z tamtego regionu.

Czytaj więcej

Orlen będzie produkował nawozy na pełnych mocach

Orlen wypłaci w tym roku najwyższą w historii dywidendę

Na 9 czerwca Orlen zwołał zwyczajne walne zgromadzenie, podczas którego akcjonariusze zdecydują m.in. o podziale zysku netto wypracowanego przez spółkę w ubiegłym roku. Według analityka BM Pekao płocka spółka wypłaci w tym roku dywidendę na rekomendowanym przez jej zarząd poziomie 8 zł na akcję. Jeśli tak się stanie, będzie to najwyższa w jej historii dywidenda. Dla porównania w ubiegłym roku Orlen przeznaczył na każdy walor po 6 zł, a dwa lata temu po 4,15 zł.

– W przyszłym roku nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dywidenda dalej rosła nawet w przypadku dodatkowego opodatkowania koncernu, gdyż wyniki w dalszym ciągu powinny być solidne, a przepływy pieniężne będzie wspierać korzystna zmiana na kapitale obrotowym. Innym czynnikiem potwierdzającym tezę o rosnącej dywidendzie są wysokie potrzeby budżetowe – uważa Kozieł. Skarb Państwa, posiadający prawie 50 proc. udziałów, może w ten sposób uzyskać od Orlenu dodatkowe 4,6-5,2 mld zł przychodów z dywidendy.

Foto: GG Parkiet

Analityk BM Pekao w rekomendacji z 4 marca zaleca trzymanie akcji Orlenu. Wycenił je na 126,16 zł. Niedawno, bo 6 maja, identyczną rekomendację wydał Michał Kozak, analityk Trigon DM. Cenę docelową dla papierów spółki określił na poziomie 152,7 zł. Pozytywnie na notowania akcji Orlenu patrzy w krótkim terminie, zwłaszcza w sytuacji utrzymywania się wysokich cen gazu i ropy oraz poziomów marż rafineryjnych.

W średnim i dłuższym okresie potencjał wzrostu kursu walorów spółki ocenia jednak jako ograniczony. Zdaniem Kozaka, w przyszłym roku dywidenda w Orlenie może spaść. Jego zdaniem w tym roku będzie wysoka prawdopodobnie ze względu na naciski Skarbu Państwa, który jej wypłatę traktuje jako uzupełnienie środków budżetowych, niezależnie od planowanego wprowadzenia podatku od nadmiarowych zysków.

Orlen pytany przez nas o kluczowe czynniki, które dziś sprzyjają rozwojowi jego grupy i o najważniejsze bariery ograniczające działalność, wskazuje, że pozostają one spójne z kierunkami określonymi w strategii i w długim horyzoncie nie ulegają zasadniczym zmianom. „Najważniejszym z nich jest postępująca transformacja energetyczna, której tempo będzie uzależnione od zmian popytu na energię ze źródeł odnawialnych w relacji do źródeł konwencjonalnych. Grupa dostosowuje swoje działania do tych trendów, a w wybranych obszarach aktywnie wspiera i przyspiesza zachodzące zmiany rynkowe” – twierdzi dział prasowy Orlenu.

Dodaje, że istotnym czynnikiem rozwojowym pozostaje również zdolność do łączenia transformacji energetycznej z zapewnieniem bezpieczeństwa dostaw oraz konkurencyjności kosztowej oferowanych rozwiązań. Jego zdaniem z perspektywy rynku kluczowe znaczenie ma nie tylko dostępność technologii nisko- i zeroemisyjnych, ale również ich ekonomiczna atrakcyjność względem rozwiązań konwencjonalnych. W odpowiedzi na te uwarunkowania grupa inwestuje zarówno w odnawialne i niskoemisyjne źródła energii, w tym w morskie farmy wiatrowe i SMR-y (małe reaktory jądrowe), jak i w ograniczanie emisyjności aktywów, które będą odgrywać istotną rolę w zapewnieniu stabilności systemu.

Czytaj więcej

Stacje paliw będą pełniły coraz więcej różnych funkcji

Ostatnie miesiące przyniosły duże wyzwania w działalności Orlenu

Orlen przypomina, że nie publikuje szczegółowych prognoz, dotyczących popytu, podaży i cen w poszczególnych obszarach prowadzonej działalności. Odnosząc się jednak do sytuacji na rynku gazu ziemnego, zauważa silny wpływ czynników pozarynkowych na jego funkcjonowanie. „Ograniczenia podaży LNG związane z napięciami geopolitycznymi oraz uszkodzeniem kluczowej infrastruktury w regionie Zatoki Perskiej znacząco zmieniły wcześniejsze oczekiwania dotyczące globalnej dostępności surowca. Choć uruchamiane są nowe moce skraplające w Ameryce Północnej, nie kompensują one w pełni utraconych wolumenów, przez co rynek pozostaje napięty” – twierdzi spółka. Zauważa, że w Europie poziom zapasów gazu po sezonie zimowym jest wyraźnie niższy od średnich wieloletnich, co zwiększa wrażliwość rynku. Na tym tle sytuacja w Polsce jest jednak dość stabilna.

Komentując sytuację w biznesie rafineryjnym, informuje o największym w historii kryzysie na rynku ropy. Ograniczona podaż surowca drastycznie podniosła jego ceny, co zmusiło część rafinerii do ograniczenia przerobu. „Choć sam surowiec pozostaje fizycznie dostępny, trwający konflikt zbrojny głęboko zaburzył dotychczasowe łańcuchy logistyczne i wymusił całkowitą zmianę globalnych cyklów handlowych. Przeciągające się rozmowy pokojowe ustabilizowały ceny na rekordowo wysokich poziomach” – przyznaje Orlen.

Teoretycznie na obecnej sytuacji geopolitycznej korzysta europejski przemysł petrochemiczny. Orlen zwraca jednak uwagę, że konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na ceny produktów i surowców, co przy ograniczonej konsumpcji w kluczowych branżach końcowych oraz wysokich kosztach energii stanowi duże wyzwanie dla producentów petrochemikaliów.

Wreszcie dla sektora energetycznego kluczowym wyzwaniem będzie w tym roku utrzymanie bezpieczeństwa i stabilności systemu przy wysokim udziale OZE, rosnącej zmienności cen energii oraz niestabilnym otoczeniu geopolitycznym. „Szybki przyrost mocy odnawialnych skutkuje wzrostem redysponowania energii i rekordową liczbą godzin z cenami ujemnymi, co wskazuje na pogłębiający się deficyt elastyczności systemu. Odpowiedzią rynku jest m.in. dynamiczny rozwój bateryjnych magazynów energii, postrzeganych jako technologia o dużym potencjale wzrostu i kluczowy element dalszej, kosztowo efektywnej transformacji energetycznej” – przekonuje Orlen. Przypomina, że branża energetyczna oczekuje także na rozwój usług systemowych wynagradzających elastyczność oraz przyjęcie nowego rynku mocy.