Plan włoskiego rządu dotyczący wprowadzenia podatku od nadzwyczajnych zysków banków wyrwał inwestorów z błogiego snu. W poprzednich miesiącach mogli być bowiem mile zaskoczeni działaniami prawicowego rządu Giorgii Meloni. Nie skonfliktował się on z Brukselą i pod wieloma względami prowadził dość rozsądną politykę. Włochom udawało się nawet wypracowywać wyższy wzrost gospodarczy niż Niemcom. Zapowiedź wprowadzenia podatku mogącego pożreć 15 proc. zysków włoskich banków za 2023 r. wywołała więc wstrząs na rynkach. W dniu ogłoszenia nowej daniny papiery niektórych pożyczkodawców traciły nawet po 10 proc. Inwestorzy uznali, że podatek będzie zbyt drastyczny (ma być naliczany od różnicy między marżami odsetkowymi netto z poszczególnych lat). Wicepremierzy Matteo Salvini oraz Antonio Tajani nie kryli, że celem nowej daniny jest ukaranie banków za to, że choć mocno zarobiły na podwyżkach stóp procentowych, to nie kwapiły się do podwyższania oprocentowania depozytów.