Reklama

Unia bankowa na ostatniej prostej

UE › Europejski mechanizm likwidacyjny dla słabych banków nadal budzi spory, ale unijni politycy zapewniają, że rozwiążą je przed końcem roku.

Publikacja: 11.12.2013 05:00

Niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble ma liczne zastrzeżenia do unii bankowej w proponowany

Niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble ma liczne zastrzeżenia do unii bankowej w proponowanym przez KE kształcie.

Foto: Bloomberg

Na trzy tygodnie przed końcem roku, wyznaczonym przez unijnych liderów jako ostateczny termin na uzgodnienie konstrukcji europejskiej unii bankowej, wciąż nie ma w tej sprawie porozumienia.

Gdy zamykaliśmy to wydanie „Parkietu", w Brukseli trwało jeszcze poświęcone unii bankowej spotkanie ministrów finansów państw UE. Uczestniczący w rozmowach członek Rady Prezesów EBC Joerg Asmussen jeszcze przed ich rozpoczęciem dał do zrozumienia, że nie spodziewa się, aby zakończyły się jakimiś ustaleniami. To oznacza, że ministrowie spotkają się jeszcze raz albo o losach unii bankowej zdecydują pod koniec przyszłego tygodnia na ostatnim tegorocznym szczycie liderzy państw UE.

Unia na jednej nodze

Na tworzoną w strefie euro, ale otwartą dla innych państw z UE unię bankową złożyć mają się trzy elementy: scentralizowany nadzór nad bankami, mechanizm likwidacyjny dla słabych banków oraz skoordynowany system ubezpieczenia depozytów. Na razie ustalono jedynie  konstrukcję pierwszego filara. Nadzorem zajmować się będzie Europejski Bank Centralny, najprawdopodobniej od początku listopada 2014 r.

Przedstawiciele EBC wskazują, że do tego czasu gotowy musi być także mechanizm likwidacyjny. W przeciwnym wypadku nadzór nie będzie wiarygodny. Wobec braku możliwości restrukturyzacji lub uporządkowanej likwidacji niedomagających banków będzie się obawiał ujawniania ich problemów.

Kto zapłaci rachunek?

Rozmowy ministrów finansów dotyczyły tego, kto ma podejmować decyzję, że dany bank wymaga restrukturyzacji lub likwidacji, oraz kto ma za to płacić. Berlin sprzeciwia się nadmiernej centralizacji procesu decyzyjnego, obawiając się, że  doprowadziłoby to do zbyt hojnego przyznawania bankom pomocy. Z podobnych względów nie chciał też się zgodzić na utworzenie paneuropejskiego funduszu likwidacyjnego, który pokrywałby koszty zamykanych banków.

Reklama
Reklama

Francuski minister finansów Pierre Moscovici zapewniał jednak we wtorek, że z rozmów wyłania się już kompromisowe rozwiązanie. Decyzje w sprawie likwidacji banków mają zapadać w Brukseli, ale po konsultacjach ze specjalnie powołaną do tego radą, w skład której będą wchodzili przedstawiciele państw, w których dany bank działa. Jeśli KE nie będzie podzielała opinii rady, ważniejsze będzie zdanie tej ostatniej. Powstać ma także wspólny fundusz likwidacyjny, ale w pierwszej kolejności koszty zamykania banków mają ponosić ich wierzyciele oraz krajowe fundusze. Wciąż nie jest natomiast jasne, kto będzie płacił za likwidację lub restrukturyzację banków do czasu, aż wspólny fundusz nabierze odpowiedniej wielkości. Większość państw strefy euro opowiada się za tym, aby rolę tę powierzyć Europejskiemu Mechanizmowi Stabilizacyjnemu (ESM), ale Berlin się temu sprzeciwia.

[email protected]

Gospodarka światowa
Po dobrym roku dobry styczeń eToro
Gospodarka światowa
Stopniowo rośnie skala zagrożenia importem z Chin dla przemysłu. Oto zagrożone branże
Gospodarka światowa
Niedobór RAM może uderzyć w zyski gigantów
Gospodarka światowa
Gospodarka japońska uniknęła recesji
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka światowa
Gospodarka Japonii uniknęła recesji
Gospodarka światowa
Kreml wciąż ma środki do trwonienia na wojnie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama