Rentowności na głównych rynkach pozostają blisko wieloletnich maksimów, ropa Brent znów kosztuje 90 dolarów, a perspektywa szybkiego zakończenia konfliktu z Iranem oddaliła się.

Mimo tego krajowy rynek długu zachowuje spokój. Środowa aukcja obligacji skarbowych pokazała, że przy obecnych poziomach rentowności inwestorzy są gotowi kupować polskie obligacje. Resort sprzedał papiery za maksymalne zapowiadane 12 mld zł przy popycie przekraczającym 16,4 mld zł. Szczególnie mocny popyt pojawił się na środku krzywej. Jeszcze przed aukcją MF deklarowało podaż w przedziale 7–12 mld zł. To ważny sygnał w momencie, gdy globalny rynek zaczyna coraz bardziej obawiać się nie samego poziomu krótkich stóp, lecz kosztu posiadania długiego duration.

W USA, Niemczech czy Japonii rentowności długoterminowych obligacji znalazły się na poziomach niewidzianych od wielu lat. Tymczasem polska krzywa pozostaje relatywnie spokojna. Środowa aukcja sugeruje, że obecne wyceny długu są dla krajowych inwestorów atrakcyjne. Nie wystraszyły ich też zapowiadane zmiany podatkowe. Rząd chce podnieść próg drugiej stawki PIT do 130 tys. zł, wprowadzić dodatkowy próg dla dochodów do kwoty 150 tys. zł i jednocześnie zwiększyć CIT z 19 do 22 proc. dla największych przedsiębiorstw. Z punktu widzenia rynku obligacji najważniejsza jest jednak deklaracja, że cały pakiet ma być neutralny dla budżetu. Dopóki tak pozostaje, trudno traktować środowe propozycje jako nowy argument za wzrostem premii w cenach obligacji.