3,6 proc. r/r – o tyle w 2025 r. urósł PKB Polski, zgodnie z najnowszymi danymi GUS. To, gwoli ścisłości, odczyt w ujęciu realnym, a więc już ponad to, ile wyniósł w minionym roku wzrost cen wyprodukowanych towarów i usług. Deflator produktu krajowego brutto za 2025 r. wyniósł 102,9 (tj. wzrost o 2,9 proc. r/r), a więc można szacować, że w ujęciu nominalnym PKB urósł w 2025 r. o około 6,6 proc., do okolic 3,9 bln zł.
O ile GUS nie zrewidował danych o tempie polskiego wzrostu gospodarczego w całym 2025 r., o tyle lekko podniósł odczyt za sam czwarty kwartał: z 4 proc. r/r do 4,1 proc. r/r. Ta zmiana wynikała z nieco lepszych od wcześniejszych szacunków wyników konsumpcji prywatnej (wzrost o 4,3 proc. r/r) i publicznej (+7,7 proc. r/r)) oraz inwestycji (+6,6 proc. r/r). Delikatnie w dół zrewidowano zaś saldo obrotów z zagranicą pod koniec ubiegłego roku (do -0,3 pkt proc. ujemnego wkładu do PKB), przy wzroście eksportu o 7,6 proc. r/r, zaś importu o 8,8 proc. Lepszy od wcześniejszych szacunków wzrost PKB w IV kw. 2025 r. może mieć lekko pozytywny wpływ na dane za 2026 r., za sprawą tzw. efektu przeniesienia.
PKB Polski w 2024 r. jednak mocniej w górę
GUS zrewidował też dane o tempie wzrostu PKB Polski w 2024 r. – z 3 proc. r/r do 3,2 proc. (i analogicznie od 0,2 pkt proc. w górę dla każdego z czterech kwartałów tamtego roku). Kluczowy wpływ na tę zmianę miała wyższa niż dotychczas podawano dynamika inwestycji – o 1,3 pkt proc. w całym roku i 1,2-1,4 pkt proc. dla poszczególnych kwartałów. Ta rewizja oznacza, że w 2024 r. inwestycje jednak symbolicznie urosły, o 0,4 proc. r/r, a nie spadły o 0,9 proc.
Co dalej z polską gospodarką?
Prognozy dla polskiej gospodarki na ten rok pozostają solidne, średnio analitycy ankietowani przez „Rzeczpospolitą” spodziewają się w tym roku realnego wzrostu w okolicach 3,5 proc. r/r. Jednocześnie niestety nie są to oczekiwania już aż tak dobre jak na początku roku, gdy część zespołów widziała wzrost z czwórką z przodu.
Pozytywne perspektywy dla polskiej gospodarki bazują na założeniach tylko umiarkowanego wpływu na nią konfliktu w Zatoce Perskiej i wzrostu cen surowców energetycznych. Gdyby działania zbrojne w tamtym regionie i blokada Cieśniny Ormuz były kontynuowane, to oczywiście można zakładać kolejne cięcia prognoz. W każdym razie solidnym fundamentem dla tegorocznego wzrostu gospodarczego są duże środki unijne do wydania. Inna sprawa, że m.in. słabe wyniki produkcji budowlano-montażowej na początku roku (dwucyfrowe spadki rok do roku) oraz wzrost niepewności geopolitycznej (co może zniechęcać część przedsiębiorstw do inwestowania) mogą negatywnie rzutować na odczyty dynamiki inwestycji. Niemniej analitycy ankietowani przez „Rzeczpospolitą” średnio oczekują dobrych wyników w nakładach na środki trwałe, w okolicach 8-10 proc. r/r na plusie w kolejnych kwartałach tego roku „Nakłady na środki trwałe będą naszym zdaniem podbijane przez niezależne od koniunktury na świecie środki z KPO i SAFE” – potwierdzają w swoim komentarzu ekonomiści PKO BP.
Realny wzrost wynagrodzeń i nagromadzone poduszki finansowe powinny być też stabilizatorem dynamiki inwestycji prywatnej. Analitycy w większości wciąż oczekują wyniku powyżej 3 proc. r/r, acz oczywiście bardzo wiele zależeć będzie tu od poziomu inflacji. „Zakumulowane w ostatnich kwartałach oszczędności umożliwią wygładzenie konsumpcji, pomimo spowolnienia wzrostu realnych dochodów” – oczekują eksperci PKO BP. Między innymi wydatki zbrojeniowe mogą z kolei istotnie wpływać na wyniki spożycia publicznego.