Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego scenariusz stagflacyjny jest obecnie bardziej prawdopodobny dla eurolandu niż klasyczna recesja?
  • Które czynniki zewnętrzne, od cen ropy po relacje handlowe, decydują o przyszłej kondycji strefy euro?
  • Co sprawia, że mimo rosnących zagrożeń europejska gospodarka wciąż może uniknąć głębokiego spowolnienia?
  • Dlaczego Europejski Bank Centralny stoi przed trudną decyzją i może powrócić do podwyżek stóp procentowych?

Komisja Europejska spodziewała się jesienią zeszłego roku, że PKB strefy euro urośnie w 2026 r. o 1,2 proc. Gospodarka eurolandu miała więc się rozwijać w umiarkowanym tempie, wciąż napędzana głównie przez koniunkturę w krajach południa, ale z coraz wyraźniejszymi oznakami ożywienia w Niemczech. Wydarzenia na Bliskim Wschodzie postawiły jednak ten scenariusz pod dużym znakiem zapytania. Rosnące ceny surowców zaczynają ciążyć gospodarkom europejskim. Konsumenci obawiają się wzrostu cen paliw, a sezon wakacyjny może zostać zakłócony przez cięcia połączeń linii lotniczych. Na to nałożyła się groźba pogorszenia relacji handlowych zarówno z USA, jak i z Chinami. Decydentom z Pekinu nie podobają się niektóre działania protekcjonistyczne wdrażane przez Brukselę, a prezydent USA Donald Trump zagroził, że podwyższy cła na europejskie produkty, jeśli nie zostanie przyspieszony proces ratyfikacji amerykańsko-unijnej umowy handlowej.

Foto: Parkiet

Ograniczony wzrost

Prawdopodobieństwo recesji w strefie euro wynosi, według agencji Bloomberga, 25 proc. Jest ono więc podwyższone, ale jeszcze nie alarmująco wysokie. Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się wzrostu PKB eurolandu w 2026 r. o 1,1 proc., a Europejski Bank Centralny prognozuje 0,9 proc. wzrostu. Mediana prognoz analityków z prywatnych instytucji, zebranych przez agencję Bloomberga, również sugeruje 0,8 proc. wzrostu. Poszczególne projekcje są w przedziale od 0,5 proc. (Deutsche Bank i Raiffeisen) do 1,4 proc. (Scope Ratings). Tylko analitycy Raiffeisena spodziewają się technicznej recesji w drugiej połowie roku. Ich prognoza mówi, że PKB strefy euro spadnie o 0,1 proc. zarówno w trzecim, jak i w czwartym kwartale.

Foto: Parkiet

– Strefa euro znalazła się w punkcie zwrotnym, którego jeszcze trzy miesiące temu w mainstreamowych prognozach nie było. Wojna na Bliskim Wschodzie i blokada Cieśniny Ormuz zmieniły układ sił makroekonomicznych w ciągu kilku tygodni. PKB strefy euro wzrósł w pierwszym kwartale jedynie o 0,1 proc. kw/kw, dwukrotnie wolniej niż w poprzednich trzech miesiącach, a inflacja HICP w kwietniu przyspieszyła do 3 proc., najwyżej od ponad roku. Indeks PMI dla strefy euro spadł w kwietniu poniżej 50, kończąc 15-miesięczną serię wzrostów. To kombinacja, która coraz częściej każe mówić o stagflacji, choć Christine Lagarde na ostatniej konferencji EBC publicznie tę etykietę odrzuciła. Sam szok energetyczny moim zdaniem będzie miał ograniczone, ale wyraźne przełożenie. Ropa Brent, przed wybuchem konfliktu wyceniana w okolicach 73 dol. za baryłkę, w ostatnich tygodniach oscylowała w przedziale od 95 do nawet 126 dol. Saudi Aramco szacuje, że rynek traci obecnie ok. 100 mln baryłek podaży tygodniowo – wskazuje Marcin Wenus, prezes zarządu Fundacji Invest Cuffs. Zwraca on jednak uwagę, że sytuacja w największych gospodarkach strefy euro pozostaje niejednorodna. Niemcy w pierwszym kwartale wzrosły o 0,3 proc., Hiszpania o 0,6 proc., Włochy o 0,2 proc., natomiast francuski PKB stanął w miejscu. – Recesja w klasycznym ujęciu, czyli dwa kwartały z rzędu spadku PKB, nie jest jednak obecnie moim scenariuszem bazowym. Trzy czynniki działają bowiem jak amortyzator: rynek pracy pozostaje odporny, a stopa bezrobocia utrzymuje się na historycznych minimach. Niemiecki pakiet wydatków na obronność i infrastrukturę dostarcza w 2026 r. impulsu rzędu 0,5 pkt. proc. wzrostu. Ceny ropy w kontraktach terminowych implikują stopniowy spadek w drugiej połowie roku – dodaje Wenus.

Czytaj więcej

EBC utrzymał stopy i widzi ryzyko wyższej inflacji

Co prawda, wzrost gospodarczy w strefie euro spowolnił w pierwszym kwartale do 0,1 proc. kw./kw. i był nieco niższy od prognoz, jeśli jednak wyłączy się ze statystyk Irlandię (której PKB jest mocno zawyżany przez to, że jest ona europejską centralą, w której rozlicza się podatkowo wiele koncernów), to wzrost wynosił 0,2 proc. – Prognozujemy, że PKB będzie nadal rósł umiarkowanym tempem w drugim i trzecim kwartale, jednak słabość kwietniowych danych o aktywności gospodarczej i wskaźników zaufania, wraz ze znacznie wyższymi cenami ropy naftowej niż zakładaliśmy, oznacza, że czynniki ryzyka są negatywne – ocenia Jack Allen-Reynolds, ekonomista z firmy badawczej Capital Economics.

Łagodzenie szoku

„Zgodnie z naszymi prognozami, wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie prawdopodobnie ograniczy wzrost PKB do 1,0 proc. w 2026 r. oraz 1,3 proc. w 2027 r. (w porównaniu do 1,6 proc. w obu latach przed wybuchem konfliktu). Konsumpcja prywatna zostanie dotknięta spadkiem realnych wynagrodzeń (przy prognozowanej inflacji na poziomie 3,0 proc. w 2026 r. i 3,3 proc. w 2027 r., wobec początkowych szacunków 1,9 proc. i 2,3 proc.). Wysoki wskaźnik oszczędności pozwoli jednak gospodarstwom domowym złagodzić ten wpływ w miarę upływu czasu” – wskazują analitycy BNP Paribas.

– Granica między łagodnym spowolnieniem a recesją zależy dziś od dwóch zmiennych. Pierwszą jest długość zaburzeń w transporcie przez Ormuz, drugą reakcja EBC, który zostawia sobie pełną opcjonalność przed czerwcowym posiedzeniem. W bazowym scenariuszu zakładam więc ożywienie poniżej potencjału, a nie techniczną recesję. Każdy kolejny tydzień zamknięcia szlaku przez Ormuz istotnie zmienia jednak ten bilans, a margines błędu jest dziś najwęższy od kryzysu energetycznego z 2022 r. – ocenia Marcin Wenus.

Wiele będzie więc znów zależało od czynników, których europejscy decydenci nie kontrolują. EBC oraz poszczególne rządy mogą najwyżej ograniczać skutki wstrząsów zewnętrznych. Analitycy zaczęli się spodziewać, że w czerwcu i w lipcu może dojść do podwyżek stóp procentowych w strefie euro. Jeśli jednak w międzyczasie dojdzie do odblokowania Cieśniny Ormuz, a ceny ropy „spadną jak kamień” (jak zapowiadał Trump), to podwyżki mogą okazać się błędem.

Przyspieszenie wzrostu cen przywołało złe wspomnienia

Inflacja HICP, czyli zharmonizowana inflacja konsumencka, wyniosła w kwietniu, w strefie euro, 3 proc. rok do roku (1 proc. m./m.) i była najwyższa od września 2023 r. Jeszcze w styczniu wynosiła ona 1,7 proc. W lutym przyspieszyła do 1,9 proc., a w marcu sięgała 2,6 proc. Inflacja bazowa (czyli nie obejmująca cen energii, paliw, żywności i wyrobów tytoniowych) wynosiła natomiast w kwietniu 2,2 proc., czyli tyle samo co w styczniu. Ceny żywności były w kwietniu o 2,5 proc. wyższe niż rok wcześniej, a energia zdrożała o 10,9 proc. W marcu jej ceny wzrosły o 5,1 proc., po tym jak w poprzednich miesiącach spadały. Wyraźnie więc widać, że skok inflacji w strefie euro był napędzany przez zwyżkę cen ropy związaną z wojną na Bliskim Wschodzie. Zapewne też będzie to widoczne w danych, które zostaną opublikowane za maj. Ze statystyk Eurostatu za kwiecień wynika, że krajem o najwyższej inflacji w strefie euro była wówczas Bułgaria, w której wzrost cen sięgnął 6,2 proc. Na drugim miejscu znalazła się Chorwacja, z inflacją HICP wynoszącą 5,4 proc., a na trzecim Luksemburg ze wzrostem cen sięgającym 5,2 proc. Krajem o najniższej inflacji była Finlandia. Ceny konsumpcyjne wzrosły tam w kwietniu o 2,3 proc. Jak duża była wówczas inflacja w największych gospodarkach strefy euro? W Niemczech wyniosła 2,9 proc., we Francji 2,5 proc., we Włoszech 2,9 proc., a w Hiszpanii 3,5 proc. Obecnym poziomom inflacji w eurolandzie jeszcze sporo brakuje do tych z 2022 r., czyli z czasów szoku energetycznego związanego z rosyjską agresją na Ukrainę. Wówczas inflacja HICP w eurolandzie przyspieszyła z 5,1 proc. w styczniu 2022 r. do 10,6 proc. w październiku 2022 r. (był to miesiąc, w którym osiągnęła ona szczyt). Oczywiście w wielu krajach strefy euro była ona dużo wyższa od średniej. W Estonii dochodziła wówczas do 22,5 proc., na Litwie do 22,1 proc., na Łotwie do 21,7 proc., w Niderlandach do 16,8 proc., we Włoszech 12,6 proc. HK