Z tego artykułu dowiesz się:
- Które czynniki makroekonomiczne i rynkowe wpływają na spowolnienie wzrostu płac w sektorze przedsiębiorstw?
- Jaka jest relacja między nominalnym a realnym wzrostem wynagrodzeń i co może wpłynąć na jego przyszłą dynamikę?
- Jaki jest aktualny trend dynamiki zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw i od jakiego czasu jest obserwowany?
- Z jakich przyczyn wynika spadek przeciętnego zatrudnienia i jakie mechanizmy go determinują?
Wzrost przeciętnego wynagrodzenia o 6,1 proc. rok do roku to mniej od średniej prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (6,6 proc.). To również taki sam wynik jak w styczniu (6,1 proc.). Są to też wyniki w ogóle najniższe od pięciu lat (od lutego 2021 r.).
Sytuacja wydaje się jasna: roczna dynamika wynagrodzeń już czwarty rok jest w stopniowym trendzie spadkowym. Zgodnie z przewidywaniami ekonomistów, obecne poziomy jeszcze nie muszą być dnem i w kolejnych miesiącach można się spodziewać spadku dynamiki wynagrodzeń poniżej 6 proc. Wydaje się, że takie poziomy, w okolicach 6 proc., w pobliżu wieloletniej średniej, będą oznaczały zakończenie procesu normalizacji sytuacji płacowej w kraju.
Wynagrodzenia rosną o ok. 6 proc. Co dzieje się na rynku pracy w Polsce?
Obniżeniu dynamiki wynagrodzeń sprzyja kilka elementów. Po pierwsze: niewielkie podwyżki płacy minimalnej. W tym roku urosła ona tylko o 3 proc., najmniej od dwudziestu lat. O tyle samo w górę poszła kwota bazowa dla wynagrodzeń nauczycieli i pracowników państwowej sfery budżetowej. Wprawdzie akurat płace w budżetówce nie liczą się do przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw (czyli w firmach, i to zatrudniających minimum 10 pracowników), niemniej tak niewielka skala podwyżek oznacza, że również z płac w tej sferze nie płynie presja płacowa dla całego rynku.
Po drugie: niska inflacja. Siłą rzeczy, oczekiwania płacowe pracowników nie są tak duże i pilne jak w czasach wysokiej inflacji. Po trzecie w końcu: na rynku pracy jest chłodniej niż w poprzednich latach. Oczywiście, popyt na pracę, szczególnie specjalistów, wciąż jest dość wysoki i w obliczu wyzwań demograficznych nie pozwoli dynamice płac już ostro spadać. Niemniej siły popytu i podaży na rynku pracy są bliżej bilansu niż w poprzednich latach. – Widzimy niższy popyt na pracę, szczególnie wśród osób młodych, z najniższym doświadczeniem. Część tych prac jest optymalizowana przez sztuczną inteligencję i nowe technologie. Nie dzieje się to na masową skalę, jednak w części sektorów jest zauważalne – wyjaśnia Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. „Widzimy mniejszy popyt na pracę oraz wolniejszy wzrost nowo zakładanych przedsiębiorstw, a także kurczące się marże sugerujące problemy z konkurencyjnością niektórych modeli biznesowych” – komentują zaś ekonomiści ING Banku Śląskiego.