Sfinks porządkuje swój biznes za granicą. Spółka Sfinks Czech & Slovakia złożyła pod koniec marca wniosek insolwencyjny do sądu w Pradze i w tej chwili czeka na decyzję. Oznacza to rozpoczęcie procedury upadłościowej.
- W efekcie praska restauracja w perspektywie kilku najbliższych tygodni zostanie najprawdopodobniej zamknięta. Jej wyniki, chociaż coraz lepsze, nie pozwalały uporać się z wszystkim zobowiązaniami zaciągniętymi przez spółkę w przeszłości i wyjść na prostą w czasie, jaki przewidziano na restrukturyzację działalności za granicą – powiedział „Parkietowi" Sylwester Cacek, prezes i akcjonariusz Sfinksa.
Czeski biznes stanowił niewielki udział w przychodach grupy, a ponadto objęty był już wcześniej odpisami aktualizacyjnymi.
- Dlatego dla wyniku Sfinksa ta sytuacja jest neutralna. Poza tym pod względem finansowym oznacza brak dalszych obciążeń związanych z dofinansowaniem tej działalności – podkreślił Cacek.
W 2011 r. Sfinks wypracował 170,7 mln zł skonsolidowanej sprzedaży wobec 161,6 mln zł w 2010 r. Strata netto (przypadająca na akcjonariuszy jednostki dominującej) wyniosła 18,3 mln zł wobec 39,9?mln zł na minusie rok wcześniej.