Około 10 punktów procentowych przewagi polskiego WIG-u nad amerykańskim S&P 500 w tym roku to co prawda różnica skromniejsza niż w podobnym czasie przed rokiem, ale i tak coś, czego raczej nikt się nie spodziewał. Polski rynek akcji nie jest odosobniony, bo zyskują także inne giełdy w naszym regionie. Na ten moment wszystko zdaje się układać dobrze dla polskich akcji, aczkolwiek takiego optymizmu nie widać na rynku długu skarbowego.

Niedźwiedzie na macie

Podobnie jak niemal równo rok temu rynki bardzo szybko wymazały spadki powstałe po decyzji o wprowadzeniu absurdalnych ceł na kilkadziesiąt krajów przez Donalda Trumpa, tak teraz giełdy wyceniają, zdaje się, najbardziej optymistyczny scenariusz dla światowej gospodarki mimo wciąż utrzymujących się wysokich cen ropy naftowej i przepychanek między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem. Różnica w zachowaniu rynków w pierwszych miesiącach zeszłego roku polega właściwie tylko na tym, że przed rokiem amerykański S&P 500 dość długo męczył się z wyjściem na rekordy, podczas gdy teraz zrobił to serią kilkunastu mocno wzrostowych sesji.

Foto: GG Parkiet

Ale to i tak blado na tle krajowego rynku, który jako jeden z pierwszych na świecie uporał się z marcowymi spadkami i wyszedł na nowe szczyty. Co więcej, tegoroczna przewaga WIG-u nad S&P 500 sięga ponad 10 pkt proc.! Krajowy rynek akcji w ostatnich tygodniach jest jak zaczarowany. W skrócie – przy słabszych bankach indeksy wypychają ku górze przedsiębiorstwa surowcowe. Kiedy zaś one łapią oddech, banki przejmują pałeczkę.

Czytaj więcej

Potężny zwrot na rynku funduszy. Kolejka do wypłat z obligacji

Tempo zwyżek akcji polskich w tym roku jest niewiele niższe niż przed rokiem, mimo równie silnych turbulencji, a to oznacza także, że wyniki głównych indeksów już teraz przekraczają najśmielsze prognozy analityków i zarządzających. Ci zwykle liczyli na raczej jednocyfrowe wzrosty WIG-u w tym roku, z naciskiem na średnie i małe przedsiębiorstwa. Z ankiety, jaką przeprowadziliśmy wśród towarzystw funduszy inwestycyjnych oraz biur maklerskich na początku tego roku przeważały głosy za wzrostami GPW (ponad 70 proc.), ale reszta ekspertów miała do polskiej giełdy nastawienie neutralne bądź negatywne. Na ten moment eksperci na ogół podtrzymują swoje nastawienie sprzed ponad trzech miesięcy. Przykładowo Tomasz Tarczyński, prezes Opoki TFI, z nieukrywaną ironią odnosił się do ostatnich zwyżek GPW. – Bardzo nam się podoba ten rajd. Liczba spółek, które będzie można wyshortować w tym roku przy bardzo korzystnym profilu zysku do ryzyka systematycznie nam się zwiększa – stwierdził.

Foto: GG Parkiet

Wygląda jednak na to, że obecnie region Europy Środkowo-Wschodniej, kilka lat temu omijany szerokim łukiem ze względu na wojnę na Ukrainie, to dziś dość „bezpieczne” miejsce do inwestycji dla globalnych funduszy. Obok giełdy w Warszawie nawet wyższe stopy zwrotu notują rynki w Bukareszcie czy Budapeszcie. Dobrze radzą sobie także waluty Rumunii czy Węgier.

Czytaj więcej

Polski rynek akcji jest bliższy przesilenia niż kontynuacji wzrostów

–  Od początku roku polskie akcje są bardzo mocne na tle rynków zagranicznych i ich siła ma szanse się utrzymać – twierdzi Tomasz Matras, dyrektor biura rynku akcji, TFI PZU. Jak zauważa, konflikt na Bliskim Wschodzie wywołał tylko nieznaczną rewizję prognoz PKB w dół i inflacji w górę. – Dla perspektyw GPW i globalnych rynków ważne jest to , czy i jak szybko uda się wypracować trwałe porozumienie. Jeśli w miarę szybko dojdzie do rozejmu pomiędzy USA a Iranem, to powinno dojść do spadku cen surowców energetycznych, a w konsekwencji zyski spółek powinny dalej rosnąć, wspierając krajowe i globalne indeksy – mówi. – Sytuacja geopolityczna powoduje także, że zyskuje region Europy Środkowo-Wschodniej, który na tle innych rynków wschodzących jawi się jako bezpieczne miejsce do lokowania środków, co się przekłada prawdopodobnie na napływ na polski rynek akcji i siłę polskich indeksów – podkreśla.

Foto: GG Parkiet

Część ekspertów najwyraźniej jest jednak na tyle zaskoczona siłą polskiej giełdy, że nabiera wody w usta i woli wstrzymać się od komentowania obecnej sytuacji na GPW.

Informacyjny chaos

Wygląda jednak na to, że II kwartał tego roku, choć zaczął się od wyraźnej kontry byków, może nie być już tak łatwy. W ocenie zarządzających Millennium TFI globalny rynek akcji wchodzi w II kwartał z większą zmiennością, ale także z nowymi szansami. „Pomimo zaburzeń wywołanych wojną w Iranie i blokadą Cieśniny Ormuz, światowy rynek akcji nie utracił zdolności do odbudowy. Korekta z I kwartału stworzyła nową mapę szans i ryzyk: USA pozostają najstabilniejszym rynkiem rozwiniętym, ale ich przyszłość zależy od zdolności spółek do spełnienia wysokich oczekiwań” – wskazują. Eksperci Millennium TFI zwracają uwagę, że Europa znalazła się w epicentrum szoku energetycznego, ale jej wyceny są atrakcyjne, a potencjał odbicia w średnim terminie może być największy z rynków rozwiniętych. Do tego azjatyckie rynki rozwijające się wykazują dużą odporność, napędzaną inwestycjami w technologie i nowe łańcuchy dostaw. W ich ocenie Polska wciąż jest rynkiem o solidnych fundamentach, ale musi zmierzyć się z kosztami energii oraz spowolnieniem w Europie. „Wszystko to sprawia, że globalne rynki akcji po I kwartale stoją nie tyle przed kryzysem, ile przed rekonfiguracją przywództwa, w której AI i energia stają się osiami nowego globalnego porządku inwestycyjnego. Wydaje się, że czas łatwych wzrostów jest za nami, ale droga do ich kontynuacji nadal pozostaje otwarta” – wskazują.

Warto też odnotować, że optymizmu rynku akcji nie podzielają polskie obligacje skarbowe, gdzie rentowności utrzymują się o około 50 pkt. baz. powyżej lutowego zamknięcia. Pod tym względem polskie skarbówki wyglądają wyraźnie słabiej niż np. obligacje węgierskie, które zdecydowanie umocniły się w reakcji na wyniki wyborów.

W krótkim terminie głównym czynnikiem mającym wpływ na rynkowe nastroje pozostaje konflikt amerykańsko-irański i ruch w Cieśninie Ormuz, tak ważnej dla transportu surowców energetycznych. We wtorek na rynkach panował względny spokój mimo coraz gęstrzej mgły informacyjnej. – W zasadzie to do końca nie wiadomo, co dzieje się z wiceprezydentem USA J.D. Vancem. Wczoraj miał lecieć do Pakistanu na negocjacje z Iranem, ale podobno nie poleciał i ma to zrobić dzisiaj. Prezydent Trump mówi o świetnym dealu dla Iranu, ale władze w Teheranie sugerują amerykańskiej ekipie negocjatorów „rozpakować walizki” – komentował Marek Rogalski z DM BOŚ. – Premier Pakistanu, który jest mocno zaangażowany w pośredniczenie przy negocjacjach obu stron, sugeruje konieczność wydłużenia rozejmu o kolejne dwa tygodnie, co nie jest zbytnio przyjmowane przez stronę amerykańską. Wojskowi po obu stronach deklarują gotowość do powrotu do walk, ale czekają na ruchy dyplomatów, ale ci na razie fundują chaos – wskazywał Rogalski.

Po południu inwestorzy wsłuchiwali się w przesłuchanie Kevina Warsha, który ma objąć przewodnictwo w Fedzie, w Senacie. Zdaniem analityka w obecnej sytuacji makro nowy szef Fedu może być bardziej elastyczny, nie deklarując się nazbyt „gołębio”, co niekoniecznie musi się spodobać inwestorom. – Podbicie dolara może też negatywnie przełożyć się na rynki akcji, zwłaszcza spółki technologiczne, które są bardziej wrażliwe na „mowę” Fedu – ocenia.