Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak kształtuje się obecna sytuacja polskich obligacji skarbowych na tle globalnych trendów rynkowych?
- W jaki sposób bieżące zmiany na rynku obligacji wpływają na portfele klientów funduszy dłużnych?
- Jakie jest zaangażowanie poszczególnych grup inwestorów w polskie papiery wartościowe w ostatnich miesiącach?
Z pewnością nie tak klienci TFI wyobrażali sobie stan swoich kont po kilku tygodniach od rekordowych napływów do funduszy dłużnych, które zbiegły się z – przynajmniej średnioterminowym – szczytem notowań papierów skarbowych. Patrząc na marcowe wyniki funduszy obligacji, wielu inwestorów będzie zapewne przecierać oczy ze zdumienia.
W Polsce bez wytchnienia
Spadki indeksu polskich obligacji w drugiej połowie marca wyraźnie wyhamowały, ale by znaleźć analogie do wydarzeń na rynku długu z zeszłego miesiąca, musielibyśmy cofnąć się o kilka lat. Dziś oczywiście o takiej katastrofie jak w roku 2021 czy 2022 trudno mówić, ale pewnie wielu klientów w ostatnich latach zdążyło się już przyzwyczaić do dość stabilnego i zarazem dochodowego rynku obligacji. Taki wniosek płynie też z wyników sprzedaży funduszy – już w styczniu padł rekord napływów netto, poprawiony jeszcze w lutym. Oczywiście najwięcej kapitału przyciągnęły fundusze dłużne. Warto przypomnieć, że z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia także kilka lat temu – na początku 2021 r., zaraz przed początkiem przeceny obligacji skarbowych na skutek rosnącej inflacji i jednocześnie przy historycznie niskich stopach procentowych do funduszy dłużnych płynął szeroki strumień gotówki. Skończyło się to oczywiście dla inwestorów fatalnie, a fundusze dłużne przez szereg kolejnych miesięcy borykały się z przewagą umorzeń. Część ekspertów dziś także ostrzega przed możliwą „traumą”, jakiej nabawili się klienci TFI w marcu. Na wyniki napływów w marcu musimy oczywiście jeszcze kilka dni poczekać, ale krajowy rynek długu nie pomaga w uspokojeniu nerwów.
Pierwszego dnia tygodnia, gdy obligacje skarbowe niemal na całym świecie umacniały się, idąc śladem amerykańskich Treasuries, oprocentowanie polskich papierów dziesięcioletnich wybiło się na nowy lokalny szczyt i znalazło się najwyżej od ponad roku. Wtorek nie przyniósł istotnego uspokojenia mimo sprzyjającego otoczenia. Sprzyjającego raczej tylko dla obligacji, bo coraz bardziej dają o sobie znać obawy związane z konsekwencjami gospodarczymi marcowych wzrostów ropy naftowej i to one spychały z początkiem tygodnia oprocentowanie papierów skarbowych na wielu rynkach światowych, w tym europejskich. W przypadku niemieckich papierów dziesięcioletnich dochodowość we wtorek sięgała 3,03 proc. wobec marcowego szczytu na 3,13 proc. Oprocentowanie papierów francuskich schodziło nawet poniżej 3,75 proc. podczas gdy w piątek sięgało 3,89 proc. Wyraźne umocnienie na początku tygodnia mają za sobą papiery amerykańskie. We wtorek rentowność tamtejszych obligacji dziesięcioletnich schodziła do 4,30 proc., podczas gdy w piątek wynosiła nawet 4,48 proc. – „Swoje trzy grosze” dorzucił do tego Jerome Powell, który podczas wystąpienia na Uniwersytecie Harvarda wspomniał, że długoterminowe oczekiwania inflacyjne pozostają mocno zakotwiczone. Szef Fed, dodając, że bank centralny nie ma wpływu na wstrząsy podażowe, umocnił przekonanie rynku, iż droga do podwyżek stóp procentowych jest daleka – zauważył Patryk Pyka z DI Xeliona.
Czytaj więcej
Pierwsza sesja tygodnia na globalnych rynkach była dość spokojna. Zyskiwał także polski rynek akcji, ale głównie za sprawą sektora energii. Spory n...
Tymczasem dochodowość polskich obligacji dziesięcioletnich we wtorek utrzymywała się w okolicach 5,96 proc., w miejscu poniedziałkowego zamknięcia. Oznacza to, że końcówka miesiąca nie przyniosła większej ulgi klientom funduszy dłużnych.
Zdecydowanie gorzej prezentują się oczywiście strategie nastawione na papiery o dłuższym okresie zapadalności, z których najsłabsze rozwiązania w miesiąc przyniosły nawet 6,4-proc. straty. Daje to nawet 4-proc. spadki od początku roku.
Średni wynik w grupie funduszy polskich papierów skarbowych po blisko trzech miesiącach tego roku to 2,5-proc. spadek. Podobnie marnie prezentują się fundusze uniwersalne obligacji polskich. Marcowe straty są na tyle duże, że wyniki szeregu funduszy dłużnych w okresie ostatnich 12 miesięcy zeszły poniżej 4 proc., co stawia je w jednym szeregu z bankowymi lokatami.
Zarządzający TFI PZU wskazują jednak, że o ile wzrosty rentowności odbijają się negatywnie na cenach obligacji, o tyle wysokie bieżące rentowności wpływają pozytywnie na „kaloryczność” portfeli funduszy obligacyjnych – co powinno wspierać ich wyniki.
Ryzyko nawrotu inflacji
We wtorek poznaliśmy też dane o inflacji, która według wstępnego szacunku urosła w marcu do 3 proc. rok do roku oraz 1 proc. miesiąc do miesiąca. Przypomnijmy, że na początku marca, już po ataku USA i Izraela na Iran, Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na obniżkę stóp procentowych 25 pkt. baz. do 3,75 proc. Rosnące ceny surowców odbiły się na notowaniach długoterminowych obligacji, ale także i krótkoterminowych. We wtorek oprocentowanie polskich obligacji rocznych sięgało 4 proc., zaś dwuletnich 4,55 proc. To wartości po około 1 pkt proc. wyższe niż na koniec lutego.
Łukasz Śliwka, zarządzający VIG/C-Quadrat TFI zauważa, że drożejąca ropa i gaz podniosą koszty logistyki, a w scenariuszu przedłużonego konfliktu uderzą w ceny nawozów i żywności, co grozi utrwaleniem wysokich oczekiwań inflacyjnych. – W takim otoczeniu rynkowa narracja o obniżkach stóp procentowych przez RPP została praktycznie zamknięta. Kluczowe staje się pytanie, czy Rada zdecyduje się na jednorazowe, sygnalne dostosowanie stóp w górę, aby zamanifestować gotowość do obrony celu inflacyjnego – komentuje.
Czytaj więcej
Wciąż nie widać przełomu w konflikcie na Bliskim Wschodzie, którego przebieg dyktuje nastroje na rynkach globalnych. Początek tygodnia był dość spo...
Jak tłumaczą zarządzający Generali Investments TFI, im dłużej będzie trwać wojna na Bliskim Wschodzie, tym większe będzie prawdopodobieństwo wyższej niż zakładano przed konfliktem inflacji i niższego tempa wzrostu gospodarczego na świecie. „Dłuższy konflikt w przypadku Polski, naszym zdaniem, będzie widoczny we wzroście inflacji. Jeżeli chodzi o wzrost gospodarczy, to wyższe ceny paliw mogą wpływać na ograniczenie konsumpcji dóbr i usług, co może zrewidować prognozy dotyczące konsumpcji prywatnej. Poduszką mogą być wydatki inwestycyjne związane z KPO i innymi programami, gdzie kosztorysy mogą wzrosnąć o uwzględnienie cen paliw i w rezultacie wydatki brutto będą wyższe niż zakładano” – twierdzą W przypadku gospodarki USA znaczna – jak wskazuje Generali Investments TFI – jej część opiera się na sektorze technologicznym i tutaj zagrożenie jest mniejsze niż w przypadku tej części PKB, która generowana jest przez wydatki konsumenckie. Wbrew oczekiwaniom, że działania administracji USA będą skierowane na poprawę nastrojów konsumentów, na razie tego nie widać, a rosnące ceny benzyny raczej pogarszają nastroje. Zdaniem zarządzających pogorszenie fundamentów gospodarczych, przynajmniej w krótkim terminie, jest i będzie powodem znacznej zmienności na wszystkich rynkach.
W lutym kupowali wszyscy
Według danych opublikowanych przez Ministerstwo Finansów, w lutym niemal każda grupa inwestorów powiększyła swoje zaangażowanie w polskie papiery skarbowe. Na taki krok zdecydowali się zwłaszcza inwestorzy zagraniczni,
którzy na koniec lutego utrzymywali niemal 195 mld zł w skarbowych papierach wartościowych. To o około 7 mld zł więcej niż miesiąc wcześniej. Co więcej, to także największa suma od ośmiu lat. Tylko w tym roku zagranica powiększyła swój portfel polskich obligacji aż o 20,7 mld zł.
Obligacje w ostatnich latach cieszyły się także sporym zainteresowaniem krajowych gospodarstw domowych i nie inaczej było w lutym, kiedy na ten cel przeznaczono kolejnych 1,5 mld zł. Tempo zostało zatem utrzymane, a od początku roku Polacy nabyli bezpośrednio papiery skarbowe za około 3 mld zł.
Łącznie, jak podało MF, zadłużenie w skarbowych papierach wartościowych w lutym wzrosło o 31 mld zł i wyniosło 1539,6 mld zł, na co złożył się przyrost zadłużenia wobec wszystkich trzech grup inwestorów: banków (w tym NBP), krajowych inwestorów pozabankowych i nierezydentów, przy czym w przypadku banków wzrost sięgnął 19,6 mld zł, do 793,7 mld zł. W rezultacie udział banków (w tym NBP) w zadłużeniu na koniec lutego zwiększył się do 51,6 proc. z 51,3 proc. w styczniu, a udział inwestorów pozabankowych obniżył się do 35,8 proc. z 36,2 proc. w poprzednim miesiącu. Udział zagranicy w zadłużeniu z końcem lutego sięgnął 12,7 proc. wobec 12,5 proc. na koniec stycznia i 11,8 proc. na koniec grudnia 2025 r. To wciąż jeden z najniższych poziomów udziału zagranicy w finansowaniu wydatków w historii.