Reklama

Inwestorzy nerwowo przestępują z nogi na nogę

Wciąż nie widać przełomu w konflikcie na Bliskim Wschodzie, którego przebieg dyktuje nastroje na rynkach globalnych. Początek tygodnia był dość spokojny, ale kolejne zwyżki ropy naftowej wciąż przypominają, na którym surowcu jest skupiona uwaga.
Trudno powiedzieć, czy inwestorzy powoli przyzwyczajają się do nowego ryzyka, czy też biorą za dobrą

Trudno powiedzieć, czy inwestorzy powoli przyzwyczajają się do nowego ryzyka, czy też biorą za dobrą monetę słowa amerykańskiego prezydenta odnośnie do rozmów na temat zawieszenia walk w Iranie

Foto: Michael Nagle/Bloomberg

W poniedziałek na rynkach było już nieco stabilniej niż w poprzednim tygodniu. Większość rynków akcji rosła, choć trudno mówić o wyraźnej poprawie nastrojów. Szczególnie że po kilkudziesięciu minutach od startu sesji za oceanem przewaga podaży rosła.

Czytaj więcej

Marzec to rekordowy miesiąc dla wzrostu cen ropy

Azja pod ścianą

Kolejny tydzień na rynkach rozpoczyna się z wojną na Bliskim Wschodzie w tle. Na razie trudno powiedzieć, czy inwestorzy powoli przyzwyczajają się do nowego ryzyka, czy też biorą za dobrą monetę słowa amerykańskiego prezydenta odnośnie do rozmów na temat zawieszenia walk. Choć sam konflikt zdaje się eskalować, to w poniedziałek na rynkach kupujący czuli się coraz pewniej. Większość indeksów akcji zwyżkowała, rentowności papierów skarbowych spadały, a ceny metali szlachetnych odbijały po ostrych spadkach w ostatnim czasie. Ceny ropy naftowej pozostają jednak wciąż wysokie i wyraźnie powyżej 100 dol. za baryłkę. 

107,7 USD

na takim poziomie w poniedziałek notowane były kontrakty na ropę naftową gatunku Brent.

Na poprawę nastrojów co prawda nie załapały się rynki azjatyckie, których poniedziałkowe zachowanie bardziej przypominało to, co działo się na Wall Street w piątek. Część indeksów Dalekiego Wschodu osunęła się o prawie 3 proc.,  mowa o koreańskim KOSPI, z którego coraz bardziej ucieka para, a także japońskim Nikkei 225, którego wynik od początku roku to już ledwie 3 proc. Wciąż tonie giełda hinduska. Po 2,3-proc. spadku w poniedziałek, SENSEX 30 jest już niemal 16 proc. pod kreską od stycznia.

Reklama
Reklama
3,74

kosztował w poniedziałek po południu amerykański dolar, który jest blisko wybicia na kolejną półkę cenową.

W Europie było jednak zdecydowanie więcej koloru zielonego, a jedną z najmocniejszych giełd była GPW. WIG wraz z WIG20 rosły pod koniec dnia po około 0,6 proc., aczkolwiek w ciągu sesji były sporo wyżej. Na głównych rynkach Starego Kontynentu chęci do zakupów były bardzo ostrożne. Francuski CAC40 wraz z niemieckim DAX-em zyskiwały jedynie po 0,55 proc.

5,97 %

do takiego poziomu rosły na początku tygodnia rentowności polskich papierów dziesięcioletnich. Był to najwyższy poziom tego wskaźnika od ponad roku

Przez całe przedpołudnie, sądząc po notowaniach kontraktów, można było oczekiwać solidnej sesji w USA, ale po około godzinie handlu kasowego na Wall Street wyraźnie osłabła technologia, co sprowadziło Nasdaq w okolice piątkowego zamknięcia. S&P 500 zyskiwał ledwie 0,25 proc. Trudno zatem mówić, by kupujący podjęli rękawicę.

Bez przekonania rosły też inne aktywa, jak bitcoin, który na starcie tygodnia kosztował 67,4 tys. dol., a to oznacza powrót w strefę kilkutygodniowej konsolidacji. Złoto z kolei znalazło równowagę w okolicach 4522 dol. za uncję wobec styczniowego rekordu na poziomie 5595 dol.

Czytaj więcej

Strach zaczyna zaglądać w oczy ekspertów
Reklama
Reklama

Dane makro w tle

Ostatnie spadki doprowadziły główny rynek akcji nad przepaść. - Pokłosiem piątkowej sesji był kolejny spadek amerykańskiej "pięćsetki", otwarcie okna bessy oraz najniższe zamknięcie od sierpnia. Kurs znalazł się w tym tygodniu już poniżej średniej z 200 sesji, co istotnie komplikuje sytuację byków – komentuje Jacek Borawski z Noble Securities. – Trend spadkowy wyznacza klasycznie średnia z 15 sesji. Oscylatory wolne i szybkie weszły żwawo w strefę wyprzedania – są najniżej od roku, co zapewne sprawi, że nadchodzący tydzień przyniesie próbę poprawy sytuacji po stronie popytu. Wykres tygodniowy przynosi piąty kolejny czarny korpus, piąty raz w ciągu ostatnich 20 lat – analizuje Borawski.

Jak zauważa Patryk Pyka, dyrektor zespołu analiz i doradztwa inwestycyjnego w Xelion DI, końcówka zeszłego tygodnia okazała się szczególnie nieudana dla segmentu technologicznego, który w ujęciu relatywnym jest obecnie najbardziej przecenionym sektorem na Wall Street. – Pod względem wycen wskaźnikowych (cena do prognozowanego zysku) sektor technologiczny wyceniany jest obecnie z dyskontem około 20 proc. w stosunku do średniej pięcioletniej. Warto również zwrócić uwagę, że w przypadku samego indeksu S&P 500 wskaźnik ceny do prognozowanego zysku spadł poniżej poziomu 20-krotności, czyli w okolice, które rok temu przyniosły dynamiczne odbicie – podkreśla.

Inwestorzy cały czas nasłuchują sygnałów z Białego Domu, aczkolwiek wypowiedzi Donalda Trumpa traktują też z coraz większym dystansem. - Rynki reagują w ograniczonym stopniu na zapewnienia prezydenta Trumpa, że rozmowy z Teheranem przebiegają „skrajnie dobrze”. Wiele wskazuje na to, że droga do deeskalacji może prowadzić przez eskalację, co tłumaczy słabość rynków kapitałowych w końcówce poprzedniego tygodnia – mówi Pyka. – Istotna część ekspertów z zakresu geopolityki zakłada, że w kolejnym kroku przybyłe na miejsce jednostki amerykańskiej piechoty morskiej mogą zająć kluczową dla Iranu wyspę Chark, a także rozpocząć operację na terenach przybrzeżnych w Cieśninie Ormuz. Działania te miałyby na celu zneutralizowanie jednostek irańskich zagrażających statkom przepływającym przez ten szlak wodny – tłumaczy ekspert DI Xelion.

Marek Rogalski z DM BOŚ dodaje, że data 6 kwietnia może okazać się kluczowa dla scenariuszy wojny z Iranem. – USA nie ukrywają, że przygotowują się do scenariusza operacji lądowej w Iranie, chociaż opcja dyplomatyczna nadal pozostaje na stole. Stąd też tryb risk-off nadal się utrzymuje – mamy droższą ropę, gdyż sytuacja w Cieśninie Ormuz pozostaje niejasna, a do tego do wojny włączyli się w weekend jemeńscy Huti, co za chwilę może rodzić problemy w drugim newralgicznym miejscu żeglugowym na Bliskim Wschodzie, jakim jest Cieśnina Bab al-Mandab, która jest kluczowym elementem trasy prowadzącej do Kanału Sueskiego – wskazuje Rogalski.

Analityk DM BOŚ zwraca jeszcze uwagę na ciekawą jego zdaniem sytuację kruszców, których ceny jeszcze w piątek rosły i podobnie było też w poniedziałek. – Wygląda na to, że złoto i srebro po silnym uderzeniu fali risk-off, teraz zaczynają być bardziej traktowane jako nośnik wartości w sytuacji możliwego wzrostu globalnej inflacji – albo zwyczajnie mamy do czynienia z odreagowaniem po silnych spadkach – ocenia.

Zdaniem zarządzających MM Prime TFI z racji toczącej się wojny na Bliskim Wschodzie dalej najważniejsze będą informacje dotyczące deeskalacji lub eskalacji konfliktu i to one zapewne będą decydować o nastrojach inwestycyjnych także w tym tygodniu. Z danych makro natomiast istotniejszymi odczytami na pewno będą w tym tygodniu wstępna inflacja konsumencka za marzec ze strefy euro, indeks Chicago PMI, indeksy PMI dla przemysłu z państw europejskich (w tym z Polski), dynamika amerykańskiej sprzedaży detalicznej, indeks ISM dla przemysłu, a przede wszystkim marcowe dane z amerykańskiego rynku pracy – stopa bezrobocia oraz zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczym i prywatnym.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama