– Przyczyną mógł być zwiększony suwak (to mechanizm, zgodnie z którym OFE muszą co miesiąc przekazywać do ZUS część aktywów osób będących 10 lat przed emeryturą - red.) po obniżeniu wieku emerytalnego – 1,3 mld zł w październiku, 0,9 mld zł w listopadzie. Najwyraźniej fundusze nie chciały jeszcze bardziej zwiększać udziału akcji w portfelach, do czego by doszło, gdyby pokryły suwak tylko z gotówki. Podaż dotyczyła zarówno akcji polskich – 464 mln zł, jak i zagranicznych – 265 mln zł – czytamy we wtorkowym raporcie Trigon DM. Zapytany, jak może wyglądać sytuacja w listopadzie, Marcinowski stwierdził, że w bieżącym miesiącu OFE mogą wciąż sprzedawać akcje z powodu wyższej wartości suwaka, ale w grudniu już nie powinny – w ostatnim miesiącu roku wartość kwoty przekazanej przez OFE do ZUS spadnie do ok. 500 mln zł.

O ryzyku podaży akcji związanym ze wzrostem wartości suwaka pisaliśmy jeszcze na początku września. Wówczas jednak eksperci nie spodziewali się, że będzie miał on wpływ na giełdę – zakładali, że wzrost kwoty przekazywanej przez OFE do ZUS zostanie sfinansowany gotówką.

Foto: GG Parkiet

Zresztą nawet teraz zarządzający nie mówią jednym głosem. – Podaż akcji o wartości 500 mln zł można uznać za całkiem sporą – komentuje Adam Łukojć, dyrektor departamentu zarządzania portfelami akcji w TFI Allianz. – Zakładając, że mniej więcej 2/3 tej kwoty dotyczyło spółek z WIG20, pozostałe 150 mln zł objęło akcje spółek średnich i małych. Zwłaszcza w segmencie „maluchów" jest to zauważalna podaż – uważa Łukojć.

– Nie jest to wartość alarmująca. 500 mln zł miesięcznie to 25 mln zł dziennie, z czego spora część zapewne objęła duże spółki – twierdzi z kolei Paweł Homiński, członek zarządu Noble Funds TFI. – Rzeczywiście w październiku były dni, kiedy bardzo wyraźnie było widać, że inwestorzy sprzedają akcje małych spółek, ale to szerokie zjawisko – dotyczyło zapewne nie tylko OFE, ale i TFI, a także indywidualnych graczy. Nie obarczałbym funduszy emerytalnych winą za spadki sWIG80 – przekonuje Homiński.

Można więc przyjąć, że wyższa wartość suwaka, której konsekwencją była sprzedaż tych akcji o wartości niecałych 500 mln zł, nie dała się zarządzającym funduszami inwestycyjnymi szczególnie we znaki. Gdyby było inaczej, byliby bardziej jednomyślni w ocenach.