Sam spadek trudno więc traktować jako zmianę obrazu rynku - szczególnie że trzy poprzednie sesje przyniosły łącznie około 1,6% wzrostu. Dzisiejsza słabość jest widoczna przede wszystkim w części dużych spółek, które wcześniej zachowywały się bardzo dobrze. KGHM traci ponad 3%, a pod presją znajdują się również m.in. Pepco i Orlen. Z drugiej strony relatywnie mocno zachowuje się PKO BP. To istotne, bo banki pozostają jednym z filarów tegorocznej siły warszawskiego parkietu, a sam PKO BP od początku kwietnia do środowego zamknięcia zyskał ponad 26%.

Z perspektywy całego roku jedna słabsza sesja niewiele jednak zmienia. WIG20 pozostaje w silnym trendzie, a utrzymanie strefy 4000 pkt. pokazuje, że po wcześniejszej fali wzrostowej kupujący nie oddają łatwo inicjatywy. Po tak mocnym ruchu okresowe cofnięcia i realizacja zysków są naturalne. Nawet zejście indeksu w okolice 3800 pkt. nie musiałoby samo w sobie oznaczać końca długoterminowego trendu wzrostowego – byłaby to przede wszystkim korekta, której znaczenie należałoby oceniać w kontekście zachowania szerokiego rynku i fundamentów krajowej gospodarki.

Polski rynek pozostaje przy tym interesujący na tle innych giełd ze względu na relatywnie niską bazę wycen i wciąż ograniczone, w porównaniu z największymi rynkami rozwiniętymi, zaangażowanie krajowych gospodarstw domowych w akcje. Daje to GPW potencjalnie większą przestrzeń do wzrostu znaczenia rynku kapitałowego w krajowych oszczędnościach. Jednocześnie polskie akcje korzystają z bardzo dobrego okresu dla części rynków wschodzących, mimo że obraz całego segmentu nie jest jednolity, czego przykładem pozostają mieszane nastroje wokół chińskiej giełdy.

Istotnym argumentem pozostają również wyceny. Polski rynek nadal jest relatywnie tanio wyceniany na tle wielu parkietów Europy Zachodniej, a szczególnie Stanów Zjednoczonych. Sam dyskont wycenowy nie gwarantuje oczywiście dalszych wzrostów, ale w połączeniu z poprawą postrzegania polskich aktywów może sprzyjać dalszemu zainteresowaniu inwestorów zagranicznych. Wsparciem pozostają także krajowe fundamenty. Mocna aktywność gospodarcza, niskie bezrobocie i wzrost wynagrodzeń tworzą korzystne otoczenie dla spółek, których wyniki są w dużym stopniu uzależnione od popytu w Polsce. Dotyczy to również banków, które korzystają z dobrej kondycji gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, choć ich perspektywy pozostają wrażliwe m.in. na przyszłą ścieżkę stóp procentowych i regulacje sektora.

Na korzyść GPW przemawia również rosnąca aktywność inwestorów. W okresie styczeń–czerwiec 2026 obroty na Głównym Rynku wyniosły 321,7 mld zł wobec 252,6 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 27,4% r/r. Wyższe obroty nie są tym samym co napływ kapitału netto, ale pokazują, że zainteresowanie polskim rynkiem wyraźnie wzrosło. Dlatego krótkoterminowa korekta nie musi podważać konstruktywnego obrazu GPW. WIG20 ma za sobą bardzo mocny ruch, więc cofnięcie nawet w stronę 3800 pkt. mieściłoby się w granicach normalnej zmienności. W dłuższym terminie kombinacja relatywnie atrakcyjnych wycen, solidnych fundamentów gospodarczych, rosnących obrotów i dobrego otoczenia dla części rynków wschodzących nadal przemawia za pozytywnymi perspektywami warszawskiego parkietu. Nie oznacza to jednak, że trend wzrostowy jest gwarantowany – jego trwałość będzie zależeć m.in. od wyników spółek, koniunktury gospodarczej, polityki pieniężnej oraz globalnego apetytu na ryzyko. Sporym wsparciem dla giełdy w Polsce może okazać się rynek nieruchomości, który w obliczu problematycznej demografii zdaje się tracić swój "blask" na korzyść zainteresowania GPW i inwestycjami w akcje. Tak więc, o ile zadyszka w krótkim terminie może się pojawić, GPW wydaje sie dysponować płucami maratończyka.

Eryk Szmyd Analityk rynków finansowych XTB