Czwartek jest kolejnym dniem niepokojów na rynkach walutowych. Dolar chwilowo poprawiał historyczny rekord, by około południa zejść lekko pod kreskę, a kurs franka przekraczał niewidziane od paniki po zniesieniu parytetu do euro 5,05 zł, by gwałtownie cofnąć się prawie do 4,90 zł. Jak zauważa Piotr Matys, analityk firmy doradczej InTouch Capital Markets, słabość polskiego złotego widać zwłaszcza na tle dolara, który jest wspierany nie tylko przez podwyżkę stóp Fedu, ale i jastrzębie środowe wypowiedzi szefa Fedu Jerome’a Powella.

- Na podstawie analizy technicznej można pokusić się o prognozę, że dolar będzie kosztował powyżej 5 zł – zapowiada Matys.

Putin, Fed i SNB wspierają franka

Nastroje wokół złotego wyraźnie się pogorszyły jeszcze przed decyzją Fedu – po wypowiedziach Putina, że zrobi wszystko, żeby utrzymać zajęte terytoria. Rozpisanie na najbliższe dni pozornych referendów na okupowanych ziemiach ukraińskich zmniejsza szanse na zakończenie konfliktu, a zapowiedź mobilizacji oznacza, że najprawdopodobniej dojdzie do eskalacji działań zbrojnych.

Czytaj więcej

#WykresDnia: Fed ostro podnosi projekcję stóp

Jak zauważa Matys, kurs franka ciągną w górę czynniki podobne do tych oddziałujących na dolara – w czwartek bank Szwajcarii ponownie podniósł stopy, kończąc z polityką ujemnego kosztu pieniądza. Instytucja jest zdecydowana walczyć z inflacją, a to powinno wspierać szwajcarską walutę. Zdaniem specjalisty InTouch Capital Markets jest szansa na normalizację sytuacji na rynkach po zakończeniu najostrzejszej fazy kryzysu, jednak bardzo trudno o prognozy, kiedy mogłoby się to stać.

- Nikt nie jest w stanie prognozować, kiedy wojna się skończy, a w najbliższych tygodniach raczej należy spodziewać się eskalacji. W krótszej perspektywie spowolnić przecenę złotego mogłaby werbalna interwencja NBP, ale do niej mogłoby dojść prawdopodobnie dopiero przy wzroście kursu euro oraz dolara w okolice 5 zł – przewiduje analityk, ostrzegając że osłabienie złotego może dodatkowo podbić inflację.

Czytaj więcej

Szwajcaria podnosi stopy

O umocnienie złotego może być trudno

Optymizmem co perspektyw złotego nie tryska również Piotr Popławski z ING Banku Śląskiego. Jego zdaniem do spadku kursu franka nad Wisłą potrzebne będzie umocnienie złotego, a o to może być trudno, jeśli nie dojdzie do załagodzenia napięć geopolitycznych.

Jak jednak zastrzega, pozycjonowanie inwestorów jest już na tyle niesprzyjające złotemu, że dynamika jego osłabienia do franka nie powinna być duża. Według niego częściowa mobilizacja w Rosji, której jednak nie towarzyszą dostawy nowej broni, prawdopodobnie nie jest przełomem, który znacząco zwiększałby potencjał dalszego umocnienia franka.

- Mamy do czynienia ze świeżym impulsem w przeciwnym kierunku, więc w najbliższych dniach frank może jeszcze nieco drożeć – przewiduje Popławski.

Niechęć do euro, polityka RPP, wstrzymywanie KPO

Jak zauważa Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl, powiązanie Polski z gospodarką strefy euro sprawia, że zachowanie złotego jest ściśle skorelowane z notowaniami euro. Na perspektywach wspólnej waluty ciążą grożące Staremu Kontynentowi kryzys gazowy i głęboka recesja. W momencie, gdy wszystkie najważniejsze banki centralne, na czele z amerykańskim Fedem, intensyfikują podwyżki stóp procentowych, naszej walucie nie pomaga niechęć RPP do kontynuacji cyklu zaostrzania polityki.

„Pat w sprawie odblokowania finansowania Krajowego Planu Odbudowy również nie może być postrzegany pozytywnie” – dodaje w komentarzu Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Podwyższona zmienność na rynku walutowym utrzymuje się, od kiedy we wtorek władze okupowanych terytoriów ukraińskich rozpisały referenda w sprawie przyłączenia do Rosji. W późniejszym orędziu Władimir Putin zapowiedział ogłoszenie częściowej mobilizacji i wrócił do gróźb użycia broni nuklearnej. Fed zdecydował o 75-punktowej podwyżce stóp procentowych w środę wieczorem czasu polskiego.