Reklama

EU Inc. szansą dla konkurencyjności Europy

W dobie narastających napięć geopolitycznych i gospodarczej rywalizacji między regionami, europejska idea uproszczenia procedur związanych z zakładaniem firm stanowi ważną odpowiedź na podkreślaną ostatnio utratę konkurencyjności przez europejskie gospodarki.
Marceli Hązła, doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu

Marceli Hązła, doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu

Foto: materiały prasowe

W połowie marca Komisja Europejska przedstawiła projekt o nazwie „EU Inc.”, którego celem jest ułatwienie rozpoczęcia i rozwoju działalności gospodarczej w całej Unii Europejskiej. Obecnie przedsiębiorcy planujący ekspansję na rynki europejskie muszą się mierzyć z 27 różnymi systemami prawnymi i ponad 60 formami spółek, co ogranicza potencjał do realnego skalowania biznesów ze względu na ponoszone koszty dostosowania. Według założeń projektu EU Inc., ma się to jednak zmienić. Od momentu wejścia w życie jednolitych ram prawnych przedsiębiorstwo będzie można założyć w 48 godzin, w pełni cyfrowo, przy kosztach nieprzekraczających 100 euro oraz braku wymaganego poziomu kapitału zakładowego. Oprócz tego, ważnym ułatwieniem ma się tutaj stać zasada „tylko raz” – oznaczająca, że dane do administracji publicznej wystarczy przekazać tylko raz, a niezbędne informacje będą automatycznie udostępniane między instytucjami wymagającymi do nich wglądu. Decyzja dotycząca wyboru państwa goszczącego siedzibę powstałej w ten sposób firmy będzie również należała do przedsiębiorcy.

Propozycja ta po wejściu w życie może stać się ważnym motorem dla europejskiej konkurencyjności. W ciągu ostatnich lat można było bowiem zaobserwować narastanie zjawiska ucieczki europejskiego kapitału do Stanów Zjednoczonych, co wynikało w dużej mierze z barier natury regulacyjnej na Starym Kontynencie. Ekspansja na jeden amerykański rynek często zaś postrzegana była jako prostsza w porównaniu z koniecznością uwzględniania odrębnych przepisów w każdym państwie członkowskim UE. Te kwestie, w połączeniu z uprzywilejowaną pozycją Stanów Zjednoczonych na światowych rynkach finansowych wynikającą z kontrolowania najważniejszej waluty rezerwowej i rozliczeniowej przyczyniły się do napływu potężnych ilości kapitału na Wall Street, napędzając w ten sposób postęp techniczny w Dolinie Krzemowej. W konsekwencji Europa stopniowo traciła konkurencyjność względem Stanów Zjednoczonych, dryfując w kierunku światowych półperyferii gospodarczych.

Świadomość odnosząca się do konieczności zmiany tego stanu rzeczy rodziła się jednak skokowo, a nie organicznie. Pierwszy poważny wstrząs stanowił Raport Draghiego w 2024 r., który punktował liczne słabości europejskich gospodarek. Drugim ważnym argumentem było zaś przyjęcie przez Donalda Trumpa w 2025 r. wrogiej wobec Europy polityki celnej, mającej na celu „ukaranie” krajów o nadwyżkach eksportowych w handlu z USA. Państwa członkowskie UE zaczęły więc dojrzewać do konstatacji, że w dobie narastającej rywalizacji geopolitycznej także i europejska Wspólnota musi zadbać o swoją pozycję konkurencyjną, a wspomniane plany uproszczenia procedur biznesowych stanowią tego odzwierciedlenie.

Sektorem, który może w szczególności skorzystać na proponowanych zmianach jest venture capital, który stanowi coraz ważniejszy segment rynków kapitałowych w dobie postępującej cyfryzacji, automatyzacji pracy i wdrażania rozwiązań związanych ze sztuczną inteligencją. To właśnie dynamicznie rozwijające się startupy zdają się być głównym adresatem projektu EU Inc. – dzięki niemu nie będą one już zmuszone do ucieczki za Atlantyk w poszukiwaniu rynku odpowiedniej wielkości, a być może z czasem nawet niektóre z już tam obecnych spółek będą mogły zdecydować się na powrót.

Jeśli pomysł ten się powiedzie, to będzie on stanowił ważny argument za dalszą integracją europejskich rynków kapitałowych, ostatecznie prowadząc być może do powstania wspólnej unijnej giełdy papierów wartościowych. Inwestowanie w Europie stałoby się wówczas bardziej atrakcyjne, umożliwiając wchłonięcie większego odsetka europejskich inwestycji na rodzimym gruncie – a więc i przyczyniając się do finansowania firm i innowacji europejskich. W tej chwili wciąż można zaobserwować znaczną nierównowagę w nasyceniu amerykańskiej i unijnej gospodarki kapitałem – w 2025 r. kapitalizacja rynkowa giełd papierów wartościowych w Europie wyniosła równowartość około 62 proc. PKB, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych było to około 208 proc. Choć ze względu na różnice w priorytetach polityki gospodarczej i przykładanie większej wagi do jakości życia obywateli w Unii Europejskiej pełne odzwierciedlenie stopnia finansyzacji amerykańskiej gospodarki nie powinno stawać się europejskim celem, to jednak pozostawanie w tyle także za Chinami (kapitalizacja giełdowa wynosząca około 67 proc. PKB) czy Indiami (128 proc.) oznacza nieuchronną utratę konkurencyjności względem reszty świata.

Reklama
Reklama

Pozostaje więc trzymać kciuki za sukcesywne i terminowe wdrażanie w życie wspomnianego projektu – stanowi on ważną szansę na poprawę pozycji europejskich gospodarek na świecie.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama