28 kwietnia minister ds. energii Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) Suhail Mohamed al-Mazrouei poinformował agencję Reutera, że od 1 maja jego kraj wycofuje się z członkostwa w Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (ang. OPEC), wprawiając w konsternację pozostałych członków kartelu. Decyzja ta nie była bowiem wcześniej konsultowana z żadnym z regionalnych sojuszników ZEA, zaś sam minister przyznał, iż jest to „decyzja polityczna, podjęta po dokładnej analizie obecnej i przyszłej polityki związanej z poziomem produkcji”.

OPEC, utworzona w 1960 r., jest jednym z najważniejszych karteli na świecie, którego celem jest wpływanie na światowy poziom cen ropy naftowej poprzez ograniczanie jej produkcji. Organizacja ta odegrała kluczową rolę w kryzysach naftowych lat 70., które doprowadziły do przemian w światowej polityce energetycznej oraz pośrednio przyczyniły się do dominacji neoliberalnej logiki począwszy od lat 80. Państwa członkowskie (Algieria, Arabia Saudyjska, Gabon, Gwinea Równikowa, Irak, Iran, Kongo, Kuwejt, Libia, Nigeria, Wenezuela, Zjednoczone Emiraty Arabskie) odpowiadały łącznie za około 40 proc. światowej produkcji oraz około 80 proc. światowych rezerw ropy naftowej, a zatem potencjał OPEC do kształtowania światowego rynku ropy wciąż pozostaje wysoki.

ZEA dołączyły do OPEC już w 1967 r. i przez niemal 60 lat były jego ważnym członkiem-w 2025 r. produkowały 4,6 mln baryłek ropy dziennie, odpowiadając tym samym za 14,19 proc. całkowitej produkcji kartelu (32,4 mln baryłek dziennie). Na przestrzeni 2026 r. kraj ten coraz częściej krytykował jednak bierność pozostałych państw arabskich w kontekście braku politycznej odpowiedzi na irańskie ataki na infrastrukturę energetyczną na terytorium Zjednoczonych Emiratów. Te miały z kolei miejsce w związku ze wsparciem, którego ZEA udzielały Stanom Zjednoczonym podczas wojny z Iranem, obejmującym m.in. wykorzystywanie bazy lotniczej Al Dhafra oraz portów Jebel Ali i Fudżajra przez amerykańskie wojsko.

Obecnie w związku z działaniami wojennymi i blokadą Cieśniny Ormuz logistyka eksportu ropy z regionu jest nadal utrudniona, tak więc decyzja ZEA najprawdopodobniej nie przyniesie zauważalnych zmian w kształtowaniu się cen w najbliższej przyszłości. Jednakże, po opadnięciu poziomu napięć wojennych i względnej stabilizacji politycznej w regionie Bliskiego Wschodu, decyzja ZEA może stać się ważnym punktem odniesienia dla pozostałych członków kartelu. Wyłamanie się z niego jednego z najważniejszych państw, które będzie w stanie prowadzić niezależną politykę wydobycia i eksportu ropy, znacząco ograniczy zdolności OPEC do wpływania na jej ceny, a według Neila Atkinsona, byłego szefa działu przemysłu naftowego Międzynarodowej Agencji Energetycznej, stanowi to „poważny cios w przyszłe funkcjonowanie organizacji”.

W ocenie ekspertów zajmujących się regionem Bliskiego Wschodu, wyjście ZEA z OPEC to duże zwycięstwo Trumpa, który już wielokrotnie oskarżał organizację o „oszukiwanie reszty świata poprzez zawyżanie cen ropy”. O roli Stanów Zjednoczonych jest przekonany także Anwar Gargash, doradca dyplomatyczny prezydenta ZEA. Wskazuje on, że Ameryka jest potrzebna do ochrony stabilności regionu przed działaniami Iranu, wyraźnie wskazując na nadchodzące zbliżenie polityczne pomiędzy Zjednoczonymi Emiratami i Stanami Zjednoczonymi.

Eksperci firmy konsultingowej Capital Economics wskazują, że po wyjściu z OPEC Zjednoczone Emiraty będą w stanie zwiększyć produkcję o około 1 mln baryłek ropy dziennie, co może stanowić argument dla krajów takich jak Rosja czy Arabia Saudyjska do pójścia w ich ślad, gdyby zobaczyły, że kartel stracił na wiarygodności. To przyczyniłoby się zaś do długoterminowego spadku cen ropy, przy jednoczesnym wzroście ich zmienności – jako że zostałyby one w większym stopniu urynkowione.

Oprócz tego warto jednak zwrócić uwagę na nieco mniej oczywisty aspekt związany z tym zamieszaniem. Działania ZEA można bowiem interpretować jako oznakę zmniejszającego się uzależnienia od ropy naftowej, co sugerują potężne chińskie inwestycje w elektryfikację (około 800 mld USD w 2025 r., tj. nawet 35 proc. światowych inwestycji), połączone z transferem technologii i know-how do regionu Bliskiego Wschodu. Według tej logiki, ZEA próbowałyby pozyskać jak największą ilość środków, zanim globalny popyt na ropę zacznie spadać. Zjednoczone Emiraty poczyniły w ostatnich dekadach znaczną dywersyfikację swojej gospodarki (w latach 1979-2025 udział przychodów z eksportu ropy w całkowitym PKB kraju spadł z 56 proc. do 30 proc.) i przykładają coraz większą wagę do sektorów takich jak nieruchomości, usługi finansowe i turystyka.

Niewykluczone więc, że decydenci ZEA chcą maksymalnie wykorzystać ostatnie chwile swojej surowcowej potęgi, a OPEC – podobnie jak pół wieku temu – ponownie stanie się katalizatorem zmian w globalnej polityce energetycznej.