12,9 tys. mieszkań sprzedali deweloperzy w siedmiu największych miastach w I kw. – wynika z szacunków firmy JLL, które publikujemy jako pierwsi. To o 11,1 proc. więcej niż w IV kwartale ub.r. i o 35,2 proc. więcej niż rok wcześniej.
Czytaj więcej
To co się dzieje w cieśninie Ormuz nie nastraja optymistycznie. Jeżeli popyt będzie się realizował na takim poziomie jak teraz, to deweloperzy nie...
Gra popytu i podaży na rynku mieszkaniowym
– Trzeba podkreślić, że wzrost miał miejsce mimo długiej przerwy urlopowej w styczniu i lutym, a dodatkowo w ostatnich tygodniach marca na nastroje nabywców wpływała wojna w Zatoce Perskiej – mówi Aleksandra Gawrońska, dyrektorka działu badań rynku mieszkaniowego w JLL Poland.
Do sprzedaży deweloperzy wprowadzili w tym czasie 10,3 tys. lokali, o 27 proc. mniej niż w końcówce zeszłego roku. We wszystkich miastach poza Krakowem obserwowana była przewaga sprzedaży nad nową podażą, w efekcie oferta w większości miast albo nieznacznie się skurczyła, albo była stabilna. Łącznie do wzięcia na koniec marca na siedmiu głównych rynkach było ok. 69 tys. mieszkań – to jednak wciąż poziom bliski historycznym rekordom. W tej puli JLL uwzględnia 6,4 tys. lokali zarezerwowanych.
W Warszawie obserwowany jest już lekki niedobór mieszkań wobec tempa sprzedaży. Trójmiasto i Wrocław są bliżej równowagi. W Krakowie i Poznaniu podaż wciąż jeszcze przekracza popyt. Najgorzej wskaźniki tempa wyprzedaży oferty wypadają w Łodzi (ponad 2 lata) oraz w Katowicach (powyżej 3 lat).
Czytaj więcej
W marcu budownictwo firmowe i prywatne wrzuciło wyższy bieg, ale być może to tylko efekt wyjątkowo ciężkiej, jak na ostatnie lata, zimy. Wzrost lic...
Dotkliwe skutki wojny. Budowa mieszkań będzie droższa
JLL za sprzedaż przyjmuje umowy deweloperskie, a nie rezerwacje. Między rezerwacją a zawarciem umowy potrafi upłynąć kilka tygodni.
– W uproszczeniu możemy powiedzieć, że statystyki sprzedaży w marcu w większości odzwierciedlają decyzje klientów z lutego, czasami stycznia, a czasami pierwszych dni marca. Podobny schemat decyzyjny dotyczy wprowadzania do oferty nowych inwestycji. Pojawienie się przeważającej liczby nowych ofert w marcu było w większości przypadków efektem decyzji z lutego. W przypadku minionego kwartału jest to istotne o tyle, że na początku marca można jeszcze było mieć nadzieję, że wojna w Zatoce potrwa, tak jak poprzednia, kilka tygodni i nie będzie miała istotnego wpływu na polską gospodarkę, inflację i rynek mieszkaniowy. Dziś wiemy już, że tak się nie stało – mówi Gawrońska. – Ta wojna trwa dłużej i przyniosła już wiele następstw, których znaczenie wykracza daleko poza impuls proinflacyjny. Nie wiemy, kiedy i z jakimi skutkami się ona zakończy. Prawdopodobnie przyniesie nie tylko wzrost kosztów paliw i cen surowców płynących zwykle do Europy z tego regionu. Koszty transportu z regionu mogą stać się trwale wyższe, bo ryzyko kolejnej blokady będzie musiało zostać trwale wliczone w ceny – dodaje.
Zdaniem ekspertki jest niemal pewne, że oprocentowanie kredytów w optymistycznym scenariuszu przez dłuższy okres pozostanie zbliżone do obecnego, o ile nie zacznie rosnąć. Wzrosną koszty budowy, zarówno ze względu na koszty energii i paliw, jak i ceny energochłonnych materiałów. Pojawią się zakłócenia w łańcuchach dostaw. Początkowo może to być korzystne dla deweloperów z gotowymi mieszkaniami w ofercie, czyli produktem niezagrożonym perturbacjami. – Mniej klarowna będzie sytuacja z nowymi inwestycjami. Firmy budowlane będą musiały zacząć wliczać sobie ryzyko wzrostu cen w finalne koszty, podobnie jak deweloperzy działający w formule samodzielnego zarządzania budową. Dodajmy, że dziś jakiekolwiek prognozy wzrostu tych cen mają bardzo kruche i niepewne podstawy. Ceny nowowprowadzanych na rynek mieszkań muszą więc wzrosnąć, a ich liczba zapewne zacznie maleć – ocenia Gawrońska. W dłuższej perspektywie możemy obserwować dużą ostrożność we wprowadzaniu nowych inwestycji u średnich graczy i zmienną politykę w największych firmach giełdowych, które zwykle wykorzystują podobne kryzysy do zwiększenia udziału w kurczącym się rynku.