BioMaxima – konkurent giełdowego Cormaya – notowany na NewConnect, w najbliższych miesiącach wprowadzi na rynek pierwszy własny analizator krwi. Obecnie analizatory dla lubelskiej spółki produkowane są przez firmy zewnętrzne z Chin i Europy.
Giełdowi konkurenci
– W listopadzie tego roku na targach Medica w Duesseldorfie chcielibyśmy zaprezentować nasz pierwszy analizator biochemiczny, od podstaw produkowany w Lublinie. Analizatory opracowywane w Cormayu mają trochę wyższą wydajność, przez co będą droższe. Jednak na rynkach eksportowych, takich jak Azja, Afryka czy Ameryka Płd., analizatory o mniejszej wydajności sprzedają się znacznie lepiej – mówi Henryk Lewczuk, prezes BioMaximy.
Zaznacza, że analizatory w pierwszej kolejności trafią na rynek polski, dzięki czemu spółka będzie miała możliwość ewentualnego usprawnienia urządzenia. – Jeden analizator będzie kosztował 8–9 tys. euro. Dobrym wynikiem byłaby sprzedaż 100 analizatorów w tym roku – mówi prezes. Największe analizatory Cormaya – biochemiczny Equisse i hematologiczny Hermes – również mają zostać wprowadzone na rynek jeszcze w tym roku. W przyszłym roku do sprzedaży ma trafić mniejszy analizator Hermes junior oraz jako ostatni Bluebox.
Spółka w Bukareszcie
BioMaxima podpisała list intencyjny w sprawie kupna 80 proc. udziałów w dwóch rumuńskich spółkach – Qias Med oraz Istar. Oba podmioty mają zostać przejęte do końca sierpnia za 160 tys. euro. – Planujemy w ciągu roku skonsolidować przejęte podmioty z naszą spółką zależną, która obecnie funkcjonuje na tamtym rynku. Myślimy o tym, by wprowadzić tę spółkę na odpowiednik naszego NewConnect na parkiecie w Bukareszcie. Firma ta rocznie generowałaby około 5 mln zł przychodów – zaznacza Lewczuk. BioMaxima ma apetyt na przejęcie jeszcze jednego podmiotu. Nie może się jednak dogadać co do ceny przejęcia. Firma nie planuje na razie kolejnych akwizycji w innych państwach.
W 2015 r. 23 proc. przychodów pochodziło z rynków zagranicznych. Cały czas spółka wchodzi na nowe rynki. Pierwsze dostawy odczynników i analizatorów zostały już wysłane do Peru, Serbii i Iranu. Prowadzone są rozmowy z dystrybutorami w Turcji. – Nie liczę, że przychody z eksportu przekroczą w tym roku 30 proc. całości sprzedaży. Na razie są nieco niższe niż w roku poprzednim, ale liczymy, że nadrobimy to w II półroczu – przekonuje prezes.