Początek pierwszej w lutym sesji na europejskich rynkach był nerwowy i trudno się oczywiście dziwić. Spadki, jakie obserwowaliśmy na rynkach metali szlachetnych pod koniec poprzedniego tygodnia, już przeszły do historii jako najsilniejsza przecena w tak krótkim czasie. Trudno też na ten moment powiedzieć, co dalej ze złotem i srebrem – rynek jest mocno spolaryzowany, a to może oznaczać nadal wysoką zmienność. Dość wspomnieć, że w poniedziałek w godzinach porannych srebro było 10 proc. pod kreską, a po kilku godzinach cena nawet nieco rosła względem piątkowego zamknięcia. Po południu na rynkach złota i srebra znów jednak zrobiło się czerwono. Zmienność złota jest oczywiście nieco niższa, ale ono z kolei w poniedziałek zniżkowało chwilami do 4405 USD za uncję wobec zamknięcia 2025 r. na 4318,6 USD.
– W zaledwie trzech brutalnych sesjach złoto oficjalnie przeszło z szalejącej hossy w bessę według definicji technicznej (spadek o 20 proc. lub więcej od ostatnich szczytów). Taka prędkość i skala są nadzwyczajne, nawet w roku, który już przyniósł paraboliczne wzrosty i ekstremalną zmienność. Skala wyprzedaży, która rozgrywa się dziś na złocie, to coś, czego nie widziałem od mrocznych dni globalnego kryzysu finansowego w 2008 r. – likwidacje lewarowanych pozycji, kaskady stop-lossów i paniczna sprzedaż przypominająca tamte chaotyczne okresy – ocenia Tony Sycamore, analityk firmy IG.
Czytaj więcej
– Hurraoptymistyczni inwestorzy, którzy wskakiwali na rynek metali szlachetnych w ostatnim czasie...
Jeśli chodzi natomiast o giełdy w Europie, to po trudnym poranku kupujący dość szybko stanęli na nogi. Po południu sporo było rynków, które świeciły na zielono, w tym główne, jak londyński, paryski czy frankfurcki. Na GPW kolor zielony pojawił się tylko na chwilę, a po południu WIG i WIG20 wróciły do spadków, po tym jak pod koniec września na wykresach indeksów wyrysowały się świece zwiastujące zmianę trendu – na razie tylko w krótkim terminie. Przypomnijmy, że GPW ma za sobą bardzo mocny styczeń. Silne są zwłaszcza średnie spółki, a mWIG40 podczas poniedziałkowej sesji był już o ponad 10 proc. wyżej od zamknięcia zeszłego roku. Średnie i małe spółki – zgodnie z prognozami – miały wieść w tym roku prym na GPW i po pierwszym miesiącu roku można powiedzieć tylko tyle, że te przewidywania się sprawdzają. Nic zatem dziwnego, że w ramach naszego portfela technicznego polskich firm w edycji lutowej mamy głównie przedsiębiorstwa z mWIG40 i sWIG80. Zachowanie firm z drugiej i trzeciej linii polskiego rynku mniej też zależy od nastrojów na globalnych rynkach, które w lutym mogą się jeszcze nie raz zmienić. Uwagę zwraca zachowanie dolara. Notowania głównej pary są już sporo poniżej styczniowego szczytu, a para USD/PLN wzrosła od dołka już o 10 gr. Niepewność bije też z najnowszego odczytu Indeksu Nastrojów „Parkietu”, który dla polskiego rynku w krótkim terminie sięgnął tylko 41,9 pkt i zaledwie 40 pkt dla rynku amerykańskiego. .