Reklama

Tomasz Gessner, Tavex: inwestorzy dostali lekcję pokory

– Hurraoptymistyczni inwestorzy, którzy wskakiwali na rynek metali szlachetnych w ostatnim czasie, dostali lekcję pokory – mówi Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex. Dodaje, że jest to okazja do zakupów, ale powrót do szczytów zajmie więcej czasu.

Publikacja: 02.02.2026 17:39

Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex

Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex

Foto: parkiet.tv

W poniedziałek rano korekta na złocie sięgnęła ponad 20 proc. od historycznego szczytu w środę 28 stycznia. Co się wydarzyło na rynku metali szlachetnych?

Jeżeli spojrzelibyśmy na to, co się działo do tej pory na rynku metali szlachetnych, to mieliśmy istne szaleństwo. Właściwie w ciągu ostatnich tygodni już praktycznie niemal dzień za dniem mieliśmy nowe rekordy. Co chwilę słyszeliśmy o nowym rekordzie na złocie, a już tym bardziej na srebrze. Wiadomo było, że przy tak dużym przyspieszeniu tego wzrostu, korekta jest kwestią tego, kiedy i co ją wyzwoli, a nie – czy nastąpi. A wyzwoliły ją informacje, że Donald Trump powołuje Kevina Warsha na nowego prezesa Fedu, bo kadencja Jerome Powella kończy się w maju. To jest ciekawe o tyle, że do tej pory wszelkie relacje Donalda Trumpa z Powellem były dosyć szorstkie. Trump, ewidentnie naciskał Powella, żeby obniżał stopy, żeby ta polityka monetarna była luźniejsza.

Reklama
Reklama

Natomiast Jerome Powell, widząc tę niepewność wokół wojen celnych, wobec prognoz inflacji, nie był skory do obniżania stóp, więc te relacje były bardzo napięte. Trump próbował wielokrotnie szukać furtek, żeby go odwołać przed końcem kadencji i sam wypowiadał się, że on osobiście widziałby te stopy procentowe dwa-trzy punkty niżej. Można było na tej podstawie zakładać, że nowa osoba nominowana na fotel szefa Fed będzie miała raczej gołębie podejście do polityki monetarnej. Tymczasem Kevin Warsh jest ewidentnie jastrzębiem, przywołano szybko jego wypowiedzi, że widziałby sumę bilansową Fedu zdecydowanie niżej, a więc nie jest on jakimś zwolennikiem skupowania aktywów przez Rezerwę Federalną. To wywołało wśród uczestników rynku dosyć mocną konsternację, a już zwłaszcza w przypadku metali szlachetnych, które były po dużym rajdzie. To było zaczątkiem, by impuls do realizacji zysków stał się tym większy. Kolejna sprawa to jeszcze sama struktura handlu na rynku kontraktów terminowych na nowojorskim Comeksie, gdzie już w grudniu trzykrotnie podwyższano depozyty zabezpieczające.

W wyniku tych decyzji o realizacji zysków, złoto mamy dzisiaj prawie 1000 dolarów tańsze za uncję niż było jeszcze kilka dni temu. I teraz pytanie, które bardzo lubię, na które za każdym razem jest inna odpowiedź: – co dalej? Czyli – czy to koniec korekty, czy będą dalsze spadki?

Skala i dynamika tego cofnięcia od szczytu jest na tyle duża, że prawdopodobnie zarówno jak wcześniej mieliśmy to przesilenie w górę i na skutek nominacji Warsha została zainicjowana korekta, tak samo teraz ten spadek był mocny i zresztą widzimy też chociażby po skali porannego odbicia od dołków intraday, gdzie jest już kilkanaście procent do góry jest od od minimów. To może sugerować, że mamy również przesilenie w drugą stronę. Warto jeszcze tutaj dodać, że w weekend pojawiła się informacja, że JP Morgan na rynku srebra zamykał swoje krótkie pozycje. Zamknięcie tych pozycji przez JP Morgana również może również może sugerować, że że gdzieś tam ten spadek już ma prawo się powoli wyczerpywać.

Analitycy wskazują na gwałtowność tych spadków. Złoto zaliczyło największy jednodniowy spadek od 1983 roku, o 10 proc., natomiast srebro – rekordowe 27 proc.

Oczywiście nikt nie jest w stanie wskazać, czy dołek jest za nami. Natomiast ta dynamika dzisiejszego porannego odbicia i piątkowego, już na samym srebrze, może sugerować, że prawdopodobnie ten dołek już jest blisko. Natomiast jeżeli mielibyśmy spojrzeć na to, co przed nami, to najprawdopodobniej po tak mocnym cofnięciu, ten powrót do szczytów potrwa teraz nieco dłużej. Innymi słowy inwestorzy, zwłaszcza ci najbardziej hurraoptymistyczni, którzy wskakiwali na ten rynek metali szlachetnych w ostatnim czasie, dostali lekcję pokory i w tym momencie rynek powinien znaleźć w obszarze tej zmienności z ostatnich dni jakiś punkt równowagi. W zasadzie bardzo zdrowym objawem byłoby, żeby ta zmienność już wygasła, rynek się uspokoił i mógł nawet wejść jakiś kilkumiesięczny trend boczny. Czyli w przypadku na przykład złota mogłoby to być gdzieś między 4,5 a ponad 5 tys. dolarów, a w przypadku srebra między 80 a 100 dolarów za uncję.

Reklama
Reklama

To jest prawdopodobnie koniec korekty, ale może to być początek trendu bocznego. Co powinni zrobić teraz inwestorzy, którzy kupili złoto poniżej aktualnej ceny, więc jeszcze są na plusie?

Jeżeli ktoś już ma złoto i kupował je wcześniej, to nie pozostaje nic innego, jak przeczekać tę korektę i dołączyć do kontynuacji hossy. Natomiast jeżeli ktoś zwlekał z zakupami i  ta dynamiczna hossa z ostatnich tygodni go przerażała, to w tej chwili dostał dobry punkt wejścia. Moim zdaniem to okazja do zakupów. Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że cena nie zejdzie jeszcze niżej, ale biorąc pod uwagę, jak szybko rynek się od tego szczytu cofnął, to korekta o takim zasięgu może sugerować, że jesteśmy już blisko przesilenia w drugą stronę i teraz ten rynek się ustabilizuje. Moim zdaniem rynek trochę przeszacował te obawy względem Kevina Warsha i prawdopodobnie kiedy usłyszymy jego pierwsze wypowiedzi, inwestorzy mogą być nimi pozytywnie zaskoczeni. A w związku z tym będziemy mieli powrót do odbudowywania się sentymentu na ryzykownych aktywach i zainteresowania aktywami twardymi, czyli surowcami i metalami szlachetnymi.

Korekty na srebrze były jeszcze silniejsze. Co z tym rynkiem?

Silne korekty są cechą charakterystyczną rynku srebra, bo to jest rynek wielokrotnie mniejszy. Tam do niedawna kapitalizacja oscylowała w okolicach 4 bln dolarów, przy ponad 30 bln na rynku złota. Nawet więc niewielki kapitał, który wchodzi na tak mały rynek, jest w stanie bardziej ruszyć ceną, a w momencie korekty, odpływ niewielkiego kapitału też generuje ruch spadkowy. Jeżeli dołączymy pozycjonowanie banków bulionowych, które zawsze niemal są po stronie krótkiej, grają na spadek cen metali szlachetnych i zostały ewidentnie z tymi pozycjami na stracie, to trzeba mieć świadomość tego, że tak silne cofnięcie było im bardzo na rękę, bo mogły w tym momencie właśnie część tych pozycji pozamykać, co właśnie widzieliśmy w przypadku JP Morgana.

Inwestycje
Złoto i srebro mocno tracą
Inwestycje
Patryk Pyka, DI Xelion: To jest czas średnich i małych spółek, nie tylko z GPW
Inwestycje
Złoto już powyżej 5500 dolarów, a srebro po 120 dolarów za uncję
Inwestycje
Złoto już powyżej 5100 dolarów
Inwestycje
Nie ma sensu bić się z trendem
Inwestycje
Zasady oceny istotnych wpływów negatywnych i pozytywnych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama