Zyskaj pełen dostęp do analiz, raportów i komentarzy na Parkiet.com
Aktualizacja: 08.02.2017 12:31 Publikacja: 11.08.2013 15:07
Foto: Lamus Antykwariaty Warszawskie
Na horyzoncie likwidacja funduszy emerytalnych, a giełda idzie w górę. Dlaczego?
Ograniczenie roli OFE nie jest zdarzeniem, które zaskoczy inwestorów. Okres I półrocza był wystarczający, by obserwowana w wycenie spółek „premia za OFE" została zredukowana. To sprawa, o której się dyskutuje od dawna i w toku tej dyskusji ceny akcji zaczęły rosnąć. W przypadku średnich spółek bardzo dynamicznie i to już od początku roku. Widać, że inwestorzy dyskontując negatywne scenariusze związane z przyszłością funduszy emerytalnych, mimo wszystko traktują polskie akcje jako atrakcyjne aktywa. Gdyby nad giełdą wisiało widmo krachu, małe i średnie spółki nie zdrożałyby od początku roku o 20 proc. Otoczenie rynkowe byłoby podobne do pierwszej połowy 2008 r., gdy małe spółki wykazywały wyraźną słabość na tle WIG20.
Zyskaj pełen dostęp do analiz, raportów i komentarzy na Parkiet.com
Do niedawna hossę na GPW napędzały banki korzystające na wysokich stopach procentowych, ale ostatnio mają coraz więcej popleczników w firmach, dla których niższy koszt pieniądza powinien być impulsem do poprawy wyników.
Trwająca hossa winduje majątki najbogatszych. Na warszawskiej giełdzie mamy już prawie 20 miliarderów, na czele z Tomaszem Biernackim. Imponujące pakiety mają też akcjonariusze LPP, Cyfrowego Polsatu, CCC, XTB i CD Projektu.
Na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy zapowiadali tak dobre zachowanie polskiego rynku akcji w tym roku. Tymczasem II kwartał ledwie się rozpoczął, a stopy zwrotu głównych indeksów coraz bardziej zbliżają się do 30 proc.
Średnie spółki przyciągają uwagę nie tyko krajowych inwestorów. W tym segmencie hossa w 2025 roku rozkręciła się na dobre za sprawą napływów kapitału z zagranicy na krajowy parkiet oraz wzrostu aktywności lokalnych graczy.
Wyzwania przed branżą to m.in. rola w finansowaniu gospodarki, transformacji energetycznej i rozwoju firm, a także obciążenia regulacyjne i podatkowe.
Kiedyś USA sprzedawały światu globalizację jak coca-colę: masowo i z przekonaniem. Dziś wolny handel przestaje istnieć, a Biały Dom stawia na cła w nadziei na powrót American Dream. Jak do tego doszło i co nam to mówi o przyszłości świata?
Inwestorzy zastanawiają się, czy prezydent Stanów Zjednoczonych rzeczywiście wyrzuci prezesa banku centralnego, czy tylko straszy rynki, by wywołać określone skutki. Jak na razie zyskuje na tym większość walut świata, bitcoin oraz bijące rekordy cenowe złoto.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas