Gdy Chiny „kichają", zarazić się może cały świat. A szczególnie kraje Azji Wschodniej, Azji Południowo-Wschodniej i regionu Pacyfiku, które są mocno powiązane gospodarczo z Państwem Środka. Epidemia koronawirusa już okazała się katastrofą dla Makau, gdzie załamał się ruch turystyczny (przyjazdy spadły o 69 proc. w styczniu, a dane za luty muszą się okazać jeszcze gorsze), a kasyna były zamknięte przez kilka tygodni. W Hongkongu napływ przyjezdnych zmniejszył się w styczniu o 53 proc., a później niemal całkowicie zamknięto granicę z Chinami. Metropolię czeka kolejny kwartał recesji. W recesję najprawdopodobniej wpadnie również Japonia. Eksport do Chin z Korei Południowej spadł w ciągu pierwszych dziesięciu dni lutego aż o 50 proc. r./r., co było większym spadkiem niż ten z kryzysowego 2009 r. Korea Północna zamknęła granicę z Chinami dla handlu i turystyki, co powinno być potężnym ciosem dla jej gospodarki. W Singapurze sklepy zostały szybko ogołocone przez klientów z papieru toaletowego i papierowych ręczników. Australia może doświadczyć pierwszego kwartalnego spadku PKB od 2011 r. Gospodarkom Azji i Pacyfiku grozi więc największy wstrząs od ponad dekady.