Główne krajowe indeksy mogą sobie jeszcze pozwolić na kilka dni słabości. Dopiero w rejonie lutowych szczytów może nastąpić decydujące starcie.

Ciężka passa trwa

Analitycy wskazywali już na brawurowy rajd banków w Europie w pierwszej połowie kwietnia. Druga część miesiąca jest jednak w wykonaniu banków wyraźnie słabsza. Notowania indeksu STOXX Europe 600 Banks zaczynają wymazywać 38,2 proc. fali wzrostowej od dołka z 23 marca, czyli apogeum spadków akcji, w reakcji na amerykańsko-izraelski atak na Iran. Inwestorzy wówczas zaczęli wierzyć, że inflacyjny wpływ wojny zmusi banki centralne do podwyżek stóp procentowych, a więc także będzie sprzyjał bankom.

Czytaj więcej

Raczej spadki niż nowe giełdowe rekordy

Słabość tej grupy przedsiębiorstw widoczna jest w ostatnich dniach także na krajowym podwórku i trzeba zauważyć, że to właśnie banki najszybciej redukują tegoroczne zwyżki. Przypomnijmy, że w połowie kwietnia WIG-Banki notował nawet blisko 22-proc. umocnienie od początku roku, podczas gdy przy 0,7-proc. zniżce w poniedziałek tegoroczny wynik kurczył się do 13,3 proc. To jednak wciąż bardzo miękka poduszka dla indeksu WIG20, który w poniedziałek co prawda znów zniżkował, ale zachowywał 11-proc. umocnienie po blisko czterech miesiącach tego roku.

Seria spadków psuje atmosferę na GPW

Seria spadków psuje atmosferę na GPW

Foto: Parkiet

Indeksowi dużych spółek w ostatnich latach zdarzyła się już podobna słabość, kiedy tracił pięć dni z rzędu. Ostatni raz, kiedy WIG20 osuwał się sześć sesji z kolei, miał miejsce na przełomie 2023 i 2024 r. W horyzoncie długoterminowym był to jednak tylko przystanek w hossie. Jak może być tym razem? Z technicznego punktu widzenia krajowy rynek obecnie nie daje poważnych sygnałów ostrzegawczych, możemy mówić raczej tylko o schłodzeniu wyjątkowo optymistycznego nastawienia z ostatnich tygodni. WIG i WIG20 jako jedne z pierwszych indeksów na świecie wymazały marcowe spadki i szybko zaczęły poprawiać szczyty hossy. Spadki z ostatnich dni przybliżyły główne krajowe indeksy do szczytów z lutego i tu można oczekiwać już reakcji kupujących.

O zachowaniu krajowego rynku akcji w największym stopniu decyduje nastawienie inwestorów zagranicznych, które poniekąd można wyśledzić także z kursu złotego. Jeśli chodzi o relację EUR/PLN, to większe zwyżki mogliśmy zaobserwować jedynie na początku poprzedniego tygodnia, natomiast od środy kurs praktycznie stał w miejscu. W poniedziałek euro kosztowało 4,24 zł, pozostając w rejonie wahań z ostatnich tygodni. Po zwyżkach z poprzedniego tygodnia jak na razie zawraca także dolar, kosztujący w poniedziałek 3,61 zł, tj. nawet mniej niż na piątkowym zamknięciu. Jak na razie zatem indeks dolarowy dużych spółek porusza się podobnie do "czystego" WIG20. Jego wynik po prawie czterech miesiącach tego roku to solidne 10,2 proc., podczas gdy w szczycie 17 kwietnia było to 6,5 pkt. proc. więcej.

WIG20 ma jeszcze przestrzeń do zniżki

WIG20 ma jeszcze przestrzeń do zniżki

Foto: Parkiet

Z kolei w przypadku indeksu MSCI Poland, jak zauważa Krzysztof Ojczyk, analityk Noble Securities, cały miniony tydzień upłynął pod znakiem cofnięcia, które z punktu widzenia fal dość jednoznacznie kojarzy się z korekcyjną falą IV w potencjalnym, pięciofalowym impulsie wzrostowym, budowanym od drugiej połowy marca. – Zniesienie fali III sięgnęło już górnego ograniczenia typowego w tym przypadku przedziału 50-38,2 proc. (977-998 pkt.), co w najbliższym czasie pozwala oczekiwać prób zakończenia korekty i przejścia do końcowej, wzrostowej fali V. Za ich wstępną zapowiedź można uznać dolne cienie z dwóch ostatnich sesji – wskazuje ekspert analizy technicznej. – Na krótką metę domniemanie schyłkowego charakteru oczekiwanej zwyżki jest spójne z ubiegłotygodniową, wyraźną utratą siły relatywnej wobec skupiającego 24 światowe rynki wschodzące (w tym także Polskę) indeksu MSCI Emerging Markets. W tym przypadku analogiczna czasowo korekta przyjęła formę płaską, co na chwilę obecną stanowi korzystny prognostyk przed testem tegorocznego szczytu z końca lutego (1626 pkt.) – dodaje Ojczyk.

Jak na razie zatem podstawowym scenariuszem jest wykończenie korekty spadkowej w rejonie szczytów z lutego. Dopiero przełamanie tego rodzaju wsparć w notowaniach głównych indeksów związanych z polskim rynkiem akcji będzie ostrzeżeniem przed zmianą nastrojów w średnim terminie.

Czytaj więcej

Rynek bez hegemona. Liderzy słabną, maruderzy próbują wracać do gry

Tydzień pod dyktando banków

W szerszym ujęciu krajowe i europejskie rynki akcji odstawały w ostatnich dniach od Stanów Zjednoczonych, gdzie trwa szał zakupów akcji spółek półprzewodnikowych. Piątek był dla nich 18. z rzędu dniem wzrostów, które w ostatnich dniach jeszcze nabrały tempa. Ostatnią sesję poprzedniego tygodnia ETF-y firm związanych z sektorem półprzewodników rosły o niemal 5 proc. 

W tym tygodniu czeka nas szereg posiedzeń banków centralnych, w tym amerykańskiego, aczkolwiek oczekiwania wskazują raczej na utrzymanie dotychczasowych poziomów. – To jednak nie oznacza spokojnego tygodnia. Problem polega na tym, że banki centralne podejmują decyzje w otoczeniu podwyższonej niepewności inflacyjnej i geopolitycznej. Dlatego sama decyzja o pozostawieniu stóp bez zmian może mieć mniejsze znaczenie niż ton komunikatu – zauważa Daniel Kostecki z CMC Markets. – Dla rynku obligacji i walut liczyć się będzie przede wszystkim to, który bank centralny zacznie brzmieć bardziej defensywnie wobec wzrostu cen energii, a który uzna, że szok jest jeszcze zbyt świeży, by reagować – podkreśla. Znacznie przyspieszy także sezon wyników amerykańskich spółek.

Rynki obligacji rozpoczęły tydzień od przeceny. Oprocentowanie polskich papierów dziesięcioletnich rosło do 5,64 proc., pozostając jednak wciąż w rejonie wahań z końcówki zeszłego tygodnia. To jednak wciąż poziomy wyższe o około 0,7 pkt. proc. w porównaniu z końcówką lutego.