Wierzytelności

GetBack zagroził sądem prezesowi Quercusa

Akcjonariusze ponownie zdecydowali o przerwie w obradach walnego zgromadzenia GetBacku. Prezes odpiera zarzuty Sebastiana Buczka.

Konrad Kąkolewski, prezes GetBacku.

Foto: parkiet.com

Wznowione obrady walnego zgromadzenia GetBacku, które miało zdecydować o emisji do 50 mln nowych akcji, skończyło się, zanim tak na dobre się zaczęło. Na wniosek głównego akcjonariusza, DNLD Holdings, ogłoszona została bowiem przerwa w obradach. Mają być one wznowione 17 kwietnia. – Potrzebujemy więcej czasu na przeprowadzenie analiz – argumentował przedstawiciel DNLD Holdings.

Show prezesa

Kiedy wydawało się, że wyprawę na walne zgromadzenie GetBacku będzie można uznać za stracony czas, do akcji wkroczył prezes spółki Konrad Kąkolewski. Na spotkaniu z dziennikarzami, które odbyło się już po zebraniu akcjonariuszy, dał upust swoim emocjom. Oberwało się przede wszystkim Sebastianowi Buczkowi, prezesowi Quercus TFI. Ten w ostatnich dniach publicznie mówił, że ma dla windykatora plan na ustabilizowanie sytuacji. W „Pulsie Biznesu" przedstawił jego szczegóły, którymi głównymi punktami było m.in. obniżenie oprocentowania obligacji, zmiana modelu działania firmy czy też zaangażowanie 100–200 mln zł kapitału, aby ustabilizować sytuację w spółce. Konrad Kąkolewski nie zostawił suchej nitki na szefie Quercus TFI.

– Model biznesowy, który mamy, jest odpowiedni. Koncentrujemy się na pracy. Znamy i cenimy się z Sebastianem Buczkiem, ale chcę powiedzieć, że nie będziemy obniżali żadnego oprocentowania. Jeśli magister może dać radę profesorowi, to niech on zacznie wypłacać dywidendę swoim akcjonariuszom, zamiast skupować akcje z pokrzywdzeniem praw mniejszościowych akcjonariuszy. Sebastian Buczek doskonale wie, że brakującym ogniwem naszej działalności jest TFI. Współpracujemy natomiast z różnymi TFI. Jego porady odbieram trochę jako końskie zaloty, abyśmy objęli współpracą również Quercus TFI. Jestem otwarty na te zaloty, tylko niech Sebastian Buczek zmieni metody. Dajemy mu bardzo dobre warunki na obligacjach i są one wykupywane w terminie – mówił otwarcie Kąkolewski. Przedstawiciele spółki zdementowali także informacje, jakoby spółka potrzebowała nagłego zastrzyku 200 mln zł, aby dalej funkcjonować. – Jeśli Sebastian Buczek będzie kontynuował podkopywanie naszej sytuacji płynnościowej, będziemy rozpatrywali wystąpienia na drogę sądową – zagroził szef GetBacku.

Sam Buczek nie odnosi się bezpośrednio do wypowiedzi Kąkolewskiego.

– Mogę tylko powtórzyć – zależy nam na trwałym ustabilizowaniu sytuacji finansowej GetBacku. Mamy w tym interes ekonomiczny jako posiadacze obligacji. Jeśli zarząd wie, co należy zrobić, to dobrze. Czekamy na efekty – mówi prezes Quercus TFI.

Kolejne zapewnienia

Na razie więc GetBack utkwił w martwym punkcie. Decyzji o emisji do 50 mln akcji wciąż nie ma, a i przegłosowana wcześniej pierwsza emisja, która zakłada wypuszczenie prawie 20 mln nowych walorów, jeszcze się nie odbyła. GetBack dostał jednak od głównego akcjonariusza pożyczkę 50 mln zł, z możliwością zwiększenia kwoty do 85 mln zł.

– Mamy pełne wsparcie głównego akcjonariusza. W formie pożyczki poniekąd zapisał się już on na nasze akcje. My nie chcemy otwierać emisji poniżej 10 zł za walor. Rozumiemy, że położenie pieniędzy przez głównego akcjonariusza jest poparciem naszej decyzji – mówił Kąkolewski. Podkreślał on także, że spółka cały czas spłaca wszystkie swoje zobowiązania na czas. – Nie ma sytuacji, w której mamy przed sobą ścianę. Od początku roku spłaciliśmy obligacje o wartości blisko 200 mln zł – mówił.

Foto: GG Parkiet

– Finalizujemy też kilka finansowań z zagranicy. Do większej skali przefinansowania zobowiązań z rynku polskiego na te z rynków zagranicznych z dłuższymi terminami zapadalności potrzebne są te emisje akcji – dodała Anna Paczuska, wiceprezes GetBacku.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.