REKLAMA
REKLAMA

Wierzytelności

Zgromadzenie wierzycieli. Obligatariusze GetBacku przed wyborem najmniejszego zła

We wtorek we Wrocławiu wierzyciele windykatora znowu podejmą próbę zawarcia układu. Jedno jest pewne: szanse na to, że spółka w całości spłaci swoje długi, są zerowe.
Foto: Fotorzepa, Andrzej Bogacz

GetBack w najbliższy wtorek znowu będzie w centrum uwagi całego rynku. Przed nami bowiem kolejne już zgromadzenie wierzycieli spółki. Będzie to już trzecia próba przegłosowania propozycji układowych. Zarówno sierpniowe, jak i październikowe zgromadzenia decyzją sądu, na prośbę samej spółki, a także rady wierzycieli, zostały odroczone. Czas na trzecie podejście, które być może tym razem będzie już ostatnie. Obserwatorzy wydarzeń mogą mieć jednak wrażenie deja vu. Przed wtorkowym zgromadzeniem znów bowiem jest więcej pytań niż odpowiedzi.

Czytaj także: Urzędy państwowe wyjaśniają co robią w sprawie GetBacku

Idealna opcja nie istnieje

Do tego, że w przypadku GetBacku obowiązuje zasada: „Wiadomo, że nic nie wiadomo", już raczej wszyscy się przyzwyczaili. Tutaj nic nie jest czarno-białe, zaczynając od przedstawionych propozycji układowych. W sumie można być pewnym tylko jednego. Biorąc pod uwagę wartość portfeli posiadanych przez spółkę i kwotę nieuregulowanych zobowiązań, trzeba jasno powiedzieć, że idealne rozwiązanie, w którym wierzyciele niezabezpieczeni zostają spłaceni przez spółkę w całości, jest po prostu nierealne. Rycerz na białym koniu, który byłby gotów spłacić wszystkie długi windykatora, się nie pojawił (i nie ma się co łudzić, że się pojawi), a i sama spółka stoi też przed wieloma wyzwaniami natury operacyjnej. Nawet najsprawniejsi menedżerowie z branży windykacyjnej nie zdziałają tutaj cudów. Z pustego i Salomon nie naleje.

Wyraźnie i dobitnie trzeba więc podkreślić, że niezabezpieczeni wierzyciele spółki muszą się pogodzić ze stratami. Kluczowe pytanie brzmi, jak duże one będą? Pierwotna wersja układu, którą przedstawił GetBack na początku maja ubiegłego roku, a która to zakładała, że obligatariusze zostaną spłaceni w 65 proc., z dzisiejszej perspektywy brzmi jak niepowtarzalna okazja. Po dziewięciu miesiącach od tamtego czasu sytuacja wygląda zdecydowanie mniej optymistycznie. Przedstawiciele GetBacku wielokrotnie mówili, że faktyczna kondycja firmy, jest zdecydowanie gorsza, niż to pierwotnie zakładali. Dziś już nikt nie mówi o spłacie na poziomie 65 proc. Mowa o zaspokojeniu wierzycieli w okolicach 30 proc.

Gdyby patrzeć jedynie na proponowane poziomy spłaty, to najkorzystniejsza wydaje się oferta samego GetBacku, który w wersji zakładającej dalszą kontynuację działalności oferuje spłatę wierzycieli niezabezpieczonych w 38 proc. Pytanie tylko, czy ta oferta jest jeszcze aktualna? W listopadzie GetBack przygotował alternatywną wersję układu, która zakłada pozyskanie inwestora, który kupiłby od spółki aktywa. Wiadomo, że wyłączność na negocjacje otrzymał Hoist Finance, który gotowy jest wyłożyć na stół ponad 1 mld zł. W tym wariancie obligatariusze spółki mogliby liczyć jedynie na 23,1-proc. zaspokojenie. Co prawda, przedstawiciele spółki zapowiadali, że przed zgromadzeniem wierzycieli zaproponują jeszcze jedną wersję układu, ale do zamknięcia tego wydania gazety do tego nie doszło. Spółka miała także zdecydować, którą wersję układu ostatecznie zaoferuje wierzycielom, ale i w tym zakresie nie padły żadne konkrety.

Wydaje się jednak, że zarządowi bliżej jest do układu z opcją inwestorską. Jego najmocniejszą stroną jest bowiem czas. Pieniądze do obligatariuszy trafiłyby zdecydowanie szybciej niż w opcji zakładającej dalszą działalność (więcej szczegółów w ramkach powyżej). Dodatkowo wydaje się to być także pewniejsza opcją. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że przez osiem lat (na tyle rozłożono raty w opcji z kontynuacją działalności) GetBack będzie w stanie generować tyle pieniędzy, by spłacić wierzycieli nawet zakładając mocny „haircut".

Wydaje się jednak, że propozycje GetBacku podczas głosowania i tak skazane są na porażkę. Kurator dla obligatariuszy, który prawdopodobnie nadal posiada większość głosów (ostatecznie nie wiadomo, jaka część głosów została wyłączona i będzie stanowiła samodzielną grupę podczas głosowania), popiera propozycje nadzorcy sądowego, który to złożył swoją wersję układu.

– Będę głosował za propozycjami nadzorcy sądowego, bo były one konsultowane z kuratorem i radą wierzycieli – deklaruje Kamil Hajduk, kurator obligatariuszy GetBacku. – Propozycji spółki nie brałem pod uwagę. Od czasu, kiedy złożyłem wniosek o ustanowienie rady wierzycieli w postępowaniu i powołaniu do niej według parytetu czterech obligatariuszy, istotne są dla mnie te propozycje, które wychodzą od strony wierzycieli. Są ku temu dwa powody: po pierwsze jest to głos wierzycieli, po drugie wierzę, że w wyniku konwersji to zarząd „obligatariuszy" będzie decydował o wykonaniu układu – tłumaczy Hajduk. W wersji nadzorcy zakładającej jedynie dalszą działalność operacyjną mowa jest o spłacie na poziomie 33 proc. Jeśli jednak GetBack podpisze umowę z inwestorem do 30 czerwca 2019 r., opcja ta przechodzi w formę inwestorską, która zakłada zaspokojenie na poziomie 24 proc. I te propozycje z perspektywy obligatariuszy wydają się być jednak mało satysfakcjonujące. – Propozycje nie mają być satysfakcjonujące. Satysfakcjonujące byłoby dotrzymanie warunków emisji obligacji, a nie jakikolwiek układ. Propozycje mają być maksymalne, ale jeszcze wykonalne, biorąc pod uwagę gospodarczy potencjał dłużnika. W mojej opinii takie są. Uważam natomiast, że ryzyk prowadzenia działalności jest bardzo dużo w długim okresie – podkreśla Kamil Hajduk.

Czas na decyzje

Obligatariusze GetBacku są pod ścianą. We wtorek staną tak naprawdę przed wyborem najmniejszego zła. Ich sytuację mogłoby poprawić dołączenie do układu wierzycieli zabezpieczonych, o czym jest coraz głośniej, a także potencjalne odzyski z niekorzystnych umów, które w przeszłości podpisywał GetBack. Jedna i druga kwestia jest sprawą otwartą, ale na razie nie wiadomo, na ile faktycznie może pomóc obligatariuszom.

Teoretycznie możliwe jest, że we wtorek znów dojdzie do próby przełożenia głosowania. Wydaje się jednak, że nawet jeśli będzie taka próba, to skazana jest na porażkę. Sędzia już podczas ostatniego zgromadzenia wierzycieli jasno dał do zrozumienia, że liczy na to, iż podczas kolejnego spotkania zapadną konkretne decyzje. Pogarszające się w miarę upływu czasu propozycje układowe będą doskonałym argumentem za tym, aby przyspieszone postępowanie układowe faktycznie nabrało przyspieszenia.

Wersja zakładająca pozyskanie inwestora

-Na początku listopada GetBack przedstawił alternatywną wersję propozycji układowych, które zakładają sprzedaż aktywów na rzecz Hoist Finance. Ta wersja układu wzbudziła jednak sporo kontrowersji. Zakłada ona bowiem, że spółka spłaci wierzycieli niezabezpieczonych w 23,1 proc. Główną zaletą tego rozwiązania ma być jednak czas. Pieniądze do wierzycieli miałyby bowiem trafić zdecydowanie szybciej aniżeli w wersji układu zakładającego dalszą działalność spółki. Zdecydowana większość pieniędzy (ponad 81 proc. planowanych spłat) miałaby trafić do wierzycieli w ciągu niecałych dwóch lat (konkretnie do 30 czerwca 2020 r.). Ostatnia rata miałaby być wypłacona do 30 czerwca 2024 r.

-W wersji tej GetBack zakłada, że 51,9 proc. niespłaconych wierzytelności niezabezpieczonych uległoby umorzeniu. Pozostała część miałaby zostać zamieniona na akcje, których cena emisyjna miałaby wynosić 5 gr.

-GetBack przygotował w tym rozwiązaniu także opcję dla inwestorów zabezpieczonych, którzy dobrowolnie przystąpią do układu. Ci mieliby być spłaceni w 52 proc. jednorazowo do 30 czerwca 2019 r.

Wersja zakładająca dalszą działalność operacyjną

-Ostatnia wersja układu zakładająca dalszą działalność firmy pojawiła się na początku października i trudno powiedzieć, na ile jest ona realna i aktualna. Niemniej jednak zakłada ona, że wierzyciele niezabezpieczeni zostaną spłaceni w 38 proc. W tym wariancie na pieniądze trzeba byłoby jednak czekać zdecydowanie dłużej niż w przypadku wersji zakładającej pozyskanie inwestora. Płatności rozłożono w niej na 16 rat, które miałyby trafiać do wierzycieli co pół roku.

-Tak jak w wersji zakładającej pozyskanie inwestora, także i tutaj spółka proponuje umorzenie części zadłużenia wobec wierzycieli niezabezpieczonych. Mowa o umorzeniu na poziomie 37 proc. Pozostała część niespłaconego długu miałaby być zamieniona na akcje, których cena emisyjna wynosiłaby 5 gr. W sumie w spółce mogłoby się pojawić ponad 11,8 mld nowych walorów.

-Ta wersja układu zakłada, że wierzyciele zabezpieczeni zostaną spłaceni w całości. Ci, którzy dobrowolnie jednak przystąpią do układu, mieliby być spłaceni w 52 proc. Płatności miałyby być jednak rozłożone na 16 półrocznych rat.

Wersja zakładająca pozyskanie inwestora

-Nadzorca sądowy, który według prawa w chwili obecnej jako jedyny mógł przedstawić swoją wersję układu (oczywiście poza samą spółką) w wersji zakładającej pozyskanie inwestora, proponuje, aby wierzyciele niezabezpieczeni zostali spłaceni w 24 proc. I tutaj główną zaletą jest czas. Pieniądze do wierzycieli miałyby trafić najpóźniej w ciągu półtora roku.

-Wersja układu z inwestorem zakłada również konwersję niespłaconych wierzytelności na akcje. W wersji podstawowej mowa jest o konwersji na poziomie 66 proc. W tym wariancie wyodrębniona została dodatkowa grupa obligatariuszy niezabezpieczonych, dla których przewidziany jest niższy poziom konwersji. Miałby on wynosić 3 proc. Cena emisyjna nowych akcji ma wynosić 5 gr. Co ciekawe, kurator obligatariuszy GetBacku na swojej stronie internetowej poinformował, że będzie optował za jeszcze jedną opcją, która zakłada rezygnację z konwersji.

-Dla wierzycieli zabezpieczonych, którzy w tym wariancie przystąpią do układu, przewidziano identyczne warunki spłaty, jak w przypadku pozostałych wierzycieli.

Wersja zakładająca dalszą działalność operacyjną

-Jeśli GetBack nadal miałby kontynuować działalność operacyjną , nadzorca chce, aby firma spłaciła wierzycieli w 33 proc. Na pieniądze trzeba by było jednak czekać zdecydowanie dłużej niż w wersji układu z inwestorem. Płatności byłyby rozłożone na 13 półrocznych rat. Plan spłat zakłada, że po siedmiu ratach do inwestorów trafiłoby 70 proc. kwoty, którą mieliby ostatecznie otrzymać (pozostałą część w kolejnych ratach).

-Również i ta wersja układu zakłada konwersję obligacji na akcje. W wersji podstawowej mowa jest o konwersji na poziomie 57 proc. Ci, którzy chcieliby niższej konwersji, mogą dobrowolnie przystąpić do wyodrębnionej w tym celu grupy. Objęta miałby być ona konwersją na poziomie 3 proc. Cena emisyjna walorów miałaby wynieść 5 gr.

-Warunki układu dla wierzycieli zabezpieczonych, którzy dobrowolnie do niego przystąpią, mają być takie same jak w przypadku wierzycieli niezabezpieczonych. Oznacza to więc spłatę na poziomie 33 proc. rozłożoną na 13 półrocznych rat i konwersję na poziomie 57 proc.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA