Capitea, czyli dawny GetBack, daje dobrze zarabiać, przynajmniej prezesowi tej spółki Radosławowi Barczyńskiemu. Jego wynagrodzenie za ubiegły rok znów jest liczone w milionach i nie powstydziłby się go niejeden prezes spółki notowanej na warszawskiej giełdzie.
Prezes spółki tłumaczy swoje zarobki
Jak wynika ze sprawozdania rocznego firmy Capitea, jej prezes w 2024 r. zarobił 2,93 mln zł. W 2023 r. jego wynagrodzenie wynosiło z kolei 2,65 mln zł, a to oznacza, że rok do roku zarobki Barczyńskiego wzrosły o 10,5 proc. Zarówno poziom wynagrodzenia, jak i jego wzrost mogą robić wrażenie, szczególnie mając na uwadze, że sama spółka w 2024 r. starała się jednak też ograniczać wydatki. Jej koszty z tytułu wynagrodzeń i świadczeń pracowniczych, które dla Capitei są głównymi kosztami, w 2024 r. ukształtowały się na poziomie niecałych 40 mln zł, podczas gdy w 2023 r. wyniosły one 43,4 mln zł.
Sam Barczyński w liście do akcjonariuszy wskazywał zresztą na fakt malejących kosztów. „W istotny sposób zredukowaliśmy koszty działalności grupy, w tym koszty wynagrodzeń o 3,4 mln zł, a koszty usług obcych o ponad 13 mln zł. To rezultat konsolidacji aktywów windykacyjnych grupy w jednym funduszu inwestycyjnym, automatyzacji i uproszczenia procesów operacyjnych w oparciu o koncepcję Lean oraz efekt zakończenia skomplikowanych postępowań sądowych związanych z nieuzasadnionymi i szkodliwymi wnioskami o odebranie zarządu własnego w toku wykonywania układu. Dzięki zasadniczej redukcji kosztów zmniejszyliśmy negatywny wpływ spadku odzysków na poziom generowanej przez grupę gotówki z działalności operacyjnej – w 2024 roku wypracowaliśmy 84 mln zł” – czytamy w liście prezesa spółki. Jak więc redukcja kosztów w firmie ma się do rosnącego wynagrodzenia prezesa? O komentarz poprosiliśmy samego zainteresowanego.
– W 2024 r. grupa osiągnęła najlepsze w historii wskaźniki efektywności operacyjnej – wypracowaliśmy najniższą w historii relację kosztów wynagrodzeń do odzysków oraz rekordowo wysoki poziom odzysków na jednego zatrudnionego. W 2024 r. koszty wynagrodzeń grupy ograniczyliśmy rok do roku o 7,9 proc. W tym czasie tempo redukcji kosztów zarządu było wyższe i wyniosło aż 22,1 proc. – skala tej redukcji była ponadtrzykrotnie wyższa niż w odniesieniu do pozostałych pracowników grupy. Zmniejszenie kosztów wynagrodzeń osiągnęliśmy poprzez poprawę efektywności operacyjnej – umożliwiło to ograniczyć skalę zatrudnienia bez negatywnego wpływu na poziom odzysków. To nasz ogromny sukces – wyjaśnia Radosław Barczyński. Na poparcie swoich słów przytacza on statystyki. Wynika z nich, że stosunek łącznych kosztów wynagrodzeń do odzysków ukształtował się w ubiegłym roku na poziomie 25,1 proc. W 2023 r. było to 25,4 proc. Poziom odzysków z portfeli na jedną zatrudnioną osobę wzrósł z kolei z 701 tys. zł do 707 tys. zł.
Z kolei jak tłumaczy Barczyński, redukcja kosztów zarządu to efekt ograniczenia liczebności zarządów podmiotów grupy zaledwie do dwóch osób. – Obowiązki odwołanych członków zarządu zostały przejęte przez prezesa zarządu, przy czym decyzją rady nadzorczej wynagrodzenie zasadnicze prezesa zarządu nie uległo z tego tytułu podwyższeniu – podkreśla Barczyński. W 2024 r. oprócz Barczyńskiego w zarządzie spółki zasiadał także Daniel Ofiara. Jego wynagrodzenie wyniosło 686 tys. zł. (w 2023 r. przez zarząd przewinęły się łącznie cztery osoby).
Czytaj więcej
Kredyt Inkaso, Kruk, a teraz Best – firmy zajmujące się odzyskiwaniem długów nie próżnują na rynku obligacji korporacyjnych.
Szef Capitei zwraca jednocześnie uwagę, że wysokość łącznego wynagrodzenia osób wchodzących w skład kadry zarządzającej grupy, w tym prezesa, w istotnym stopniu zależy od części zmiennej, której wysokość jest bezpośrednio związana z poziomem realizacji strategicznych celów grupy.
– Atrakcyjność wynagrodzeń pracowników grupy, w tym kadry zarządzającej, jest ważnym elementem stabilizującym działalność grupy, która funkcjonuje w modelu run-off mającym cechy uporządkowanej likwidacji. Wyniki operacyjne oraz finansowe osiągnięte przez grupę w 2024 r. potwierdzają prawidłowość systemów wynagradzania funkcjonujących w grupie Capitea. Szczegółowe informacje dotyczące wynagrodzeń osób wchodzących w skład organów spółki i grupy zostaną zaprezentowane przed najbliższym walnym zgromadzeniem spółki – mówi Barczyński.
Czytaj więcej
Po IPO Żabki na konta maklerskie inwestorów indywidualnych wróciło ponad 3 mld zł. Czy skorzystają z tego Kruk oraz Best?
Burzliwa historia
Capitea, czyli dawny GetBack, oraz jej obecny prezes Radosław Barczyński wciąż budzą wiele emocji. Barczyński początkowo był obligatariuszem spółki. Na przestrzeni lat i zmian, jakie zaszły w grupie, nie tylko stał się jej prezesem, ale jednocześnie jest obecnie największych akcjonariuszem. Według ostatnich danych posiada on 35 proc. udziałów w firmie.
Sama Capitea skupia się obecnie na ściąganiu długów z posiadanych portfeli, nie dokonując już nowych inwestycji. W 2024 r. odzyski wyniosły 159 mln zł i były o 7 proc. niższe niż rok wcześniej. Odzyskiwane pieniądze mają z kolei być podstawą wypłat rat układowych dla wierzycieli. Firma zgodnie z planem realizuje postanowienia układowe, które zakładają, że obligatariusze niezabezpieczeni zostaną spłaceni w 25 proc. do 2028 r. Do tej pory w ramach układu spółka wypłaciła prawie 303 mln zł. Do zapłaty zostało jeszcze niecałe 295 mln zł. Wypłata kolejnej raty układowej przewidziana jest na koniec września, a jej łączna wartość ma wynieść 73,5 mln zł. Sama tzw. afera GetBacku nadal zaś nie została rozliczona. Sprawą zajmuje się Prokuratura Regionalna w Warszawie.