Pracownicze plany kapitałowe PPK

Ile osób przyciągną w 2022 r. pracownicze plany kapitałowe?

W projekcie budżetu rząd przeznaczył mało środków na dopłaty dla nowych uczestników PPK. Eksperci oceniają, że może być ich 80 tys., jednak PFR spodziewa się znacznie wyższej liczby.
Foto: Adobestock

W projekcie budżetu państwa na 2022 r. w ramach Funduszu Pracy na pracownicze plany kapitałowe rząd zapisał 584 mln zł. Te pieniądze będą przeznaczone na dopłaty roczne za 2021 r. i wpłaty powitalne w 2022 r.

Tylko 80 tys. nowych uczetników?

– Zakładając, że zgodnie z ostatnimi danymi w PPK jest około 2,35 mln osób i że zdecydowana większość z nich otrzyma dopłatę roczną, bowiem uczestniczą w tym programie co najmniej od pierwszej połowy 2021 r., czyli spełnią warunki do otrzymania opłaty, to na ten cel zostanie wykorzystane około 564 mln zł – szacuje Oskar Sobolewski, ekspert Instytutu Emerytalnego. – Oznacza to, że skoro opłata powitalna wynosi 250 zł, to dla nowych uczestników programu przewidziano około 20 mln zł. To oznacza, że rząd szacuje, że do PPK przystąpi w najbliższych 15–16 miesiącach około 80 tys. osób – dodaje.

Jego zdaniem te liczby pokazują, że rząd nie wierzy, że PPK mogą się w sposób znaczący rozwijać. – Przyrost o niecałe 80 tys. uczestników w skali roku to nie jest wynik, który powinien być celem. PPK powinny się rozwijać szybciej, szczególnie że nawet gdyby się tak działo, to i tak partycypacja nadal będzie na poziomie dwudziestu kilku procent – mówi Oskar Sobolewski.

Uważa on także, że rząd nie ma pomysłu na to, w jaki sposób osoby, które z PPK zrezygnowały, zachęcać do tego, by w tym programie jednak uczestniczyły. – Rząd powinien szukać takich zachęt, a jedną z nich mogłaby być na przykład dopłata kwartalna z pieniędzy publicznych w wysokości 200 zł, zamiast stosowanej obecnie dopłaty rocznej w wysokości 240 zł – wskazuje Oskar Sobolewski. – Tego rodzaju wnioski padały w czasie mojej debaty emerytalnej, gdzie część osób, które rezygnowały z PPK, wskazywała, że właśnie większe zasilenia publiczne to zachęta mogąca je przekonać do PPK. To jedno z rozwiązań, które pomogłoby budować wyższą partycypację w tym programie – przekonuje ekspert Instytutu Emerytalnego.

scenariusz

– Nie zakładamy scenariusza, w którym do PPK dopłynie w przyszłym roku tak mała liczba nowych uczestników – mówi tymczasem Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, który odpowiada za wdrożenie tego programu. – Od czerwca przybyło nam w PPK kilkadziesiąt tysięcy nowych uczestników. Liczymy, że ich liczba będzie rosnąć lawinowo, że zachęcą ich do tego doświadczenia osób, które już w tym programie uczestniczą i skutecznie pomnażają swoje oszczędności – dodaje.

Tłumaczy, że z powodu pandemii i związanych z nią zawirowań w gospodarce PFR podszedł konserwatywnie do zapotrzebowania na pieniądze dla nowych uczestników programu. Ale i tak ich liczbę ocenia w przyszłym roku na 130–150 tys. – Absolutnie nie jest tak, że jeśli liczba nowych uczestników programu będzie wyższa, niż zakładamy, to nie dostaną oni od państwa dopłat do swoich oszczędności. Dostaną, to są pieniądze zagwarantowane w ustawie – mówi stanowczo Marczuk.

Zapewnia, że PFR nie przyjął strategii oczekiwania, że silny wzrost liczby uczestników PPK przyniesie dopiero kolejny automatyczny zapis pracowników do tego programu w 2023 r. – Bardzo mocno działamy cały czas. Walczymy o to, by liczba uczestników szybko rosła już teraz – mówi Bartosz Marczuk.

PFR będzie więc wysyłał swoich trenerów do firm, by pokazywali pracownikom zalety i korzyści płynące z emerytalnego programu. Wróci też do przerwanej z powodu pandemii akcji, w której jako pozytywny przykład będzie promować firmy z najwyższą partycypacją pracowników w PPK. Fundusz będzie też rozwijać program „PPK na telefon".

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.