Analiza aktualnej sytuacji na rynku złota wyłącznie przez pryzmat ostatnich tygodni prowadzi do wniosków o wyhamowaniu wieloletniej hossy. Korekta rzędu 20 proc., brak gwałtownej reakcji kursu na eskalację napięć geopolitycznych oraz mnożące się pytania o efektywność złota jako aktywa typu safe haven, kształtują obecnie dominujący sentyment rynkowy. Perspektywa ta wydaje się jednak ignorować szerszy kontekst historyczny i fundamentalny.

Przed wystąpieniem obecnych spadków, notowania kruszcu znajdowały się w fazie jednego z najsilniejszych trendów wzrostowych ostatniej dekady. W ujęciu rocznym stopa zwrotu oscylowała wokół +61 proc., a od początku roku przekraczała +11 proc. Skala aprecjacji staje się jeszcze wyraźniejsza w dłuższych interwałach czasowych: wzrost o ponad 106 proc. w ciągu dwóch lat oraz o około 175 proc. w perspektywie pięciolecia.

Z perspektywy analizy technicznej, obecna 20-proc. korekta nie stanowi anomalii, lecz jest klasycznym elementem cyklu rynkowego. Przy poziomach rzędu 5500–5600 USD za uncję rynek wykazywał ewidentne oznaki przegrzania. W tamtym okresie prognozy największych instytucji finansowych podlegały systematycznej rewizji w górę, co stymulowało popyt oparty na mechanizmie FOMO (fear of missing out). Spadek wyceny w okolice 4100 USD spowodował radykalną zmianę nastrojów, wprowadzając rynkową nerwowość i rewizję dotychczasowych założeń inwestycyjnych.

– Zjawisko to potwierdza tezę o cykliczności rynków finansowych, napędzanych nie tylko danymi makroekonomicznymi, ale i psychologią inwestorów. Historia wskazuje na powtarzalność schematu: euforii w fazie szczytowej i głębokiego sceptycyzmu w trakcie korekty. 22 marca 2026 roku, po odnotowaniu 20-proc. regresu cen, na łamach "The Wall Street Journal" opublikowano artykuł podważający status złota jako bezpiecznej przystani. Analogiczna sytuacja miała miejsce we wrześniu 2022 roku, kiedy to podobna narracja medialna zbiegła się w czasie z lokalnym dołkiem notowań – przypomina Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex. Jak dodaje, media często pełnią rolę akceleratora panującego sentymentu, rzadko go wyprzedzając. – Pojawienie się powszechnego sceptycyzmu po głębokiej przecenie może zatem świadczyć o zaawansowanym stadium procesu schładzania nastrojów i zbliżaniu się rynku do punktu zwrotnego – zauważa analityk.

Złoto pozostaje aktywem strategicznym

Jak pisze Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark, ostatnie wydarzenia na rynku złota to fascynująca lekcja psychologii inwestowania. Choć fundamenty kruszcu pozostają nienaruszone, krótkoterminowa zmienność wywołana retoryką zza oceanu oraz specyfika handlu w okresie świątecznym wprowadziły na parkiety spore zamieszanie.

Czytaj więcej

W oczekiwaniu na pięciocyfrową cenę złota

Choć polskie i światowe giełdy były zamknięte w Wielki Piątek i Poniedziałek Wielkanocny, rynek kontraktów terminowych i handel w niektórych regionach pokazały siłę kruszcu. W tygodniu świątecznym złoto zanotowało wzrost o ponad 4 proc., przebijając psychologiczną granicę 4700 USD za uncję.

– Ten świąteczny rajd pokazał, że rynek przestał reagować na tradycyjne sygnały o podwyżkach stóp procentowych, a skupił się na narracji „tarczy antyinflacyjnej” w obliczu drożejącej ropy. Kapitał spekulacyjny i instytucjonalny uciekał w stronę złota, dyskontując ryzyko dalszej destabilizacji w Iranie oraz obawy o stabilność łańcuchów dostaw – zauważa ekspert.

Specyfika podejścia do inwestycji w metale szlachetne znajduje odzwierciedlenie także w danych dotyczących polskiego rynku. Z badań przeprowadzonych przez Tavex wynika, że choć jedynie 16 proc. Polaków realnie lokuje kapitał w złocie, to aż 36 proc. respondentów uznaje je za optymalny kierunek inwestycyjny. Ten rozdźwięk między deklarowaną świadomością a realnym portfelem inwestycyjnym wynika z określonych fundamentów: dla 34 proc. inwestorów złoto stanowi instrument długofalowej ochrony kapitału, 23 proc. upatruje w nim ochrony przed inflacją, a 17 proc. wskazuje na relatywnie niski poziom ryzyka w stosunku do oczekiwanych stóp zwrotu.

Złoto pozostaje aktywem o charakterze strategicznym, a nie spekulacyjnym. Docelowy horyzont inwestycyjny sprawia, że krótkoterminowe wahania kursowe tracą na znaczeniu w ujęciu wieloletnim. Obecna sytuacja rynkowa stanowi zatem test dyscypliny i cierpliwości inwestycyjnej – kompetencji kluczowych w okresach podwyższonej zmienności.

– Mimo obecnej korekty, fundamentalny status złota jako bezpiecznej przystani pozostaje nienaruszony. Techniczne wyhamowanie spadków w rejonie 4100 USD nie jest przypadkowe – poziom ten stanowi istotny punkt odniesienia dla decyzji po stronie popytowej. Nastąpił konieczny reset sentymentu, który wyeliminował z rynku nadmiernie optymistyczne, spekulacyjne pozycje – podkreśla Tomasz Gessner. Jak zauważa, odpowiedź na pytanie o definitywne ukształtowanie się dołka cenowego pozostaje otwarta, jednak analiza historyczna sugeruje, że najbardziej dynamiczne fale wzrostowe inicjowane są w momentach powszechnego zwątpienia i schłodzenia nastrojów. – Obecna sytuacja rynkowa wykazuje wiele cech charakterystycznych dla fazy akumulacji po głębokim oczyszczeniu rynku – podsumowuje.

W Georgii nie będzie transakcyjnego złota

Michał Tekliński zauważa, że warto odnotować trendy płynące z poszczególnych stanów USA, jak choćby niedawno odrzucony projekt w Georgii. Stan ten odrzucił ustawę o transakcyjnym złocie, która zakładała możliwość płacenia kruszcem przechowywanym w skarbcu za pośrednictwem kart płatniczych. Próby nadania złotu statusu oficjalnego środka płatniczego na poziomie stanowym pokazują, że obywatele szukają ucieczki od dolara federalnego.

Ekspert tłumaczy, że odrzucenie wynikało z niechęci do oddawania złota pod kuratelę państwa. – Mieszkańcy Georgii chcą używać złota do ochrony majątku, ale wolą zarządzać nim samodzielnie, obawiając się interwencji rządu federalnego. Nawet jeśli projekty te upadają ze względów biurokratycznych, sam fakt ich powstawania świadczy o strukturalnym wzroście zaufania do kruszcu kosztem walut papierowych – stwierdza.

Mennica Skarbowa zaoferuje monety kolekcjonerskie

Bezpieczna inwestycja jest nie tylko w złoto. Mennica Skarbowa po raz pierwszy w swojej historii wprowadzi do oferty sprzedaży własne monety kolekcjonerskie. Seria pierwszych srebrnych monet o wadze 1 uncji, inspirowanych twórczością wybitnych polskich malarzy, trafi do sprzedaży jeszcze w tym półroczu. Na monetach znajdą się między innymi motywy dzieł takich artystów jak Jacek Malczewski, Aleksander Gierymski oraz Wojciech Kossak. Monety będą dostępne zarówno w sprzedaży internetowej, jak i w oddziałach stacjonarnych Mennicy Skarbowej w największych miastach w Polsce.

– Srebrne monety to pierwszy krok, m.in. ze względu na bardziej przystępną cenę surowca. Równolegle pracujemy nad kolejnymi projektami kolekcjonerskimi, a w dłuższej perspektywie rozważamy również emisje monet złotych – mówi Jarosław Żołędowski, prezes Mennicy Skarbowej.

Czytaj więcej

Mennica Skarbowa obserwuje wzmożone zakupy złota

Uruchomienie sprzedaży własnych monet kolekcjonerskich pozwoli między innymi na  dywersyfikację źródeł przychodów. Spółka liczy także, że własna kolekcja monet kolekcjonerskich pozwoli też na znaczące poszerzenie grupy klientów. Zwłaszcza że to nie koniec nowości.

Obok klasycznej kolekcji artystycznej, Mennica Skarbowa zaprezentuje również unikalną propozycję dla entuzjastów nowoczesnych aktywów. Do oferty trafi srebrna moneta o wadze 1 uncji upamiętniająca 2009 rok – datę powstania sieci Bitcoin. Ten wyjątkowy walor kolekcjonerski charakteryzuje się niezwykle bogatym wykończeniem: zostanie uszlachetniony poprzez selektywne złocenie oraz precyzyjny druk UV, a dopełnieniem całości będzie dedykowany napis na rancie. Moneta będzie zawierać także unikalny detal w postaci zakodowanej informacji zapisanej kodem binarnym.

Wybór srebra jako metalu bazowego nie jest przypadkowy – jego niższa cena w porównaniu do innych metali szlachetnych pozwala na łatwiejszy dostęp do produktów kolekcjonerskich dla szerszego grona odbiorców. Spółka podkreśla, że srebro jest dopiero początkiem rozwoju autorskich emisji.

Rynek numizmatyczny w Polsce rośnie wraz z popularnością inwestycji w metale szlachetne

Segment numizmatyczny w Polsce rozwija się dynamicznie, korzystając z rosnącego zainteresowania inwestorów aktywami materialnymi. Według szacunków branżowych, rynek sprzedaży monet inwestycyjnych i kolekcjonerskich w Polsce osiąga wartość kilku miliardów złotych rocznie, a jego wzrost przyspieszył szczególnie w ostatnich latach w związku z wysoką inflacją oraz zwiększoną niepewnością gospodarczą. Istotną rolę w popularyzacji monet kolekcjonerskich odgrywają emisje realizowane przez Narodowy Bank Polski, które od lat przyciągają zarówno kolekcjonerów, jak i inwestorów. Dużym zainteresowaniem cieszą się serie historyczne, patriotyczne oraz artystyczne, często emitowane w limitowanych nakładach.

Na rynku dominują dwa główne segmenty:

– monety inwestycyjne (bullionowe), których wartość opiera się głównie na zawartości metalu,

– monety numizmatyczne, gdzie istotną rolę odgrywają limitowany nakład, projekt artystyczny oraz potencjał kolekcjonerski.

– Szczególnie dynamicznie rośnie grupa klientów łączących inwestowanie z kolekcjonowaniem – poszukujących produktów o atrakcyjnej formie wizualnej i jednocześnie materialnej wartości. Motywy artystyczne należą obecnie do najpopularniejszych tematów emisji numizmatycznych na świecie. Kolekcjonerzy coraz częściej poszukują monet prezentujących dzieła sztuki, co zwiększa ich atrakcyjność oraz potencjał wzrostu wartości w dłuższym okresie.  Dlatego postanowiliśmy, że pierwsza seria naszych srebrnych monet będzie przedstawiać największe dzieła polskich malarzy – podkreśla Jarosław Żołędowski.