Kierunek notowań akcji w środę, w tym polskich, został ustalony na kilka godzin przed otwarciem handlu. Mowa oczywiście o porozumieniu dotyczącym zawieszenia walk między USA a Iranem na dwa tygodnie i warunkowym otwarciu Cieśniny Ormuz. Inwestorzy od rana byli pełni euforii, a indeksy akcji zyskiwały co najmniej po 2 proc. Jednocześnie tracił dolar, a zniżkowała ropa. Rynki odetchnęły z ulgą, aczkolwiek trudno powiedzieć, czy nie przedwcześnie. Inwestorzy oczywiście wypatrywali pretekstu do zwyżek po kilku tygodniach spadków, natomiast sygnały płynące z Iranu nie są tak optymistyczne, jak wskazywałyby zapewnienia Donalda Trumpa. Iran stawia twarde warunki odnośnie do żeglugi Cieśniną Ormuz, a to oznacza, że transport surowców jeszcze długo nie wróci do stanu sprzed wybuchu wojny.
Krajowy rynek niewiele jednak sobie robi z powyższych zagrożeń. Co więcej, zachowuje się tak, jakby był w środku ożywienia gospodarczego. WIG20 rósł w środę nawet o ponad 4 proc., będąc jednym z najsilniejszych indeksów w Europie. Był też takim podczas spadków z ostatnich tygodni, a to oznacza, że jako jeden z bardzo nielicznych tak sprawnie uporał się z marcową korektą i wrócił do bicia rekordów. Indeks szerokiego rynku zapisuje sobie środową sesję z rekordem wszechczasów, z kolei WIG20 z nowym szczytem kilkuletniej hossy.
Jak na razie w gronie polskich dużych firm nie ma miejsca dla słabeuszy, a ten rok przypomina bardziej bieg w sztafecie. W środę pałeczkę przejął KGHM wraz z bankami i firmami handlowymi, a Orlen, tj. najmocniejsza pozycja w WIG20 w tym roku, odpoczywał.
Za nami ważny dzień na rynkach obligacji, zwłaszcza polskim, gdzie rentowności papierów dziesięcioletnich zniżkowały o niemal 40 pkt. baz. jednego dnia! To spora redukcja marcowych wzrostów oprocentowania (spadków cen) i głęboki oddech dla inwestorów.