Operacja lądowa prowadzona przez wojska amerykańskie wiązałaby się z ogromnym ryzykiem, które dodatkowo potęguje fakt zbliżających się wyborów połówkowych w USA. Nic więc dziwnego, że w scenariuszu bazowym wycenianym przez rynek zakłada się, iż działania zbrojne zostaną wstrzymane w najbliższych tygodniach.
Nasze modele prognostyczne, które siłą rzeczy nie uwzględniają czynnika wojennego, sugerują utrzymanie w II kwartale podwyższonej alokacji w akcjach. Zakładamy relatywną siłę indeksu S&P 500 na tle rynków wschodzących oraz GPW. Przewagą rynku amerykańskiego jest nie tylko fakt, że Stany Zjednoczone są eksporterem netto surowców energetycznych, lecz także poziom wycen. Słabość Wall Street, widoczna już przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie, sprowadziła wskaźnik ceny do prognozowanego zysku indeksu S&P 500 do średniej pięcioletniej. Najbardziej dotkniętym przeceną sektorem za oceanem pozostaje technologia — pod względem wspomnianego wcześniej wskaźnika amerykańskie spółki technologiczne są wyceniane o ok. 20 proc. poniżej swojej pięcioletniej średniej.
Poprzedni sezon wynikowy pokazał ogromny sceptycyzm wobec rosnących nakładów na budowę centrów danych. Największe spółki raportujące świetne wyniki były brutalnie karane za rosnące wydatki inwestycyjne na AI. Najlepszym przykładem jest Microsoft, którego akcje w reakcji na raport kwartalny potaniały w lutym w trakcie jednej sesji o ok. 10 proc. Takie podejście doprowadziło do sytuacji, w której premia wycenowa „Wspaniałej Siódemki” względem pozostałej części indeksu S&P 500 spadła do najniższej wartości od 2017 roku i zbliżyła się do ok. 30 proc.
Mogłoby się wydawać, że inwestorzy przestali wierzyć w to, iż ogromne nakłady na AI, które w przypadku takich spółek jak Microsoft, Meta, Amazon i Alphabet tylko w tym roku przekroczą 0,5 bln USD, mogą w przyszłości wygenerować dodatkowe przewagi wynikowe. Naszym zdaniem jest to błędne założenie, a czas na monetyzację kapitałochłonnych projektów przyjdzie za 2–3 kwartały. Choć wyścig o bycie najlepszym w zakresie sztucznej inteligencji będzie miał swoich wygranych i przegranych, podejście zakładające, że wszyscy główni aktorzy rewolucji AI wyrzucają pieniądze w błoto, jest naszym zdaniem ryzykowną tezą.
Biorąc pod uwagę powyższe, zakładamy, że w docelowym scenariuszu deeskalacji liderem odbicia będzie sektor technologiczny, który ma naturalnie największą reprezentację na Wall Street.